To muzeum sztuki nowoczesnej ustąpiło miejsca historii i tradycji. Mimo to koreańskie MMCA w Seulu jest budynkiem wyrazistym i na wskroś współczesnym

Zwycięską koncepcję MMCA w Seulu nazwano „Unstructured Museum”. Najchętniej przetłumaczyłbym to jako „Muzeum niepoukładane”: pozbawione dominującej bryły, jednoznacznego porządku i odgórnie wyznaczonej trasy zwiedzania. W miejscu przez dziesięciolecia zamkniętym powstała architektura, która ustępuje miejsca historii, miastu i ludziom.

Rozmowa z Kubą Snopkiem I Marketing w Architekturze

Pierwszym obiektem architektonicznym, który odwiedziłem po przylocie do Korei, było MMCA w Seulu. Wybór tyleż odważny, co przypadkowy. Z jednej strony bowiem intelektualna i kontekstowa strona tego projektu wydaje się materiałem na sążnistą książkę. Z drugiej – szukałem po prostu dobrze skomunikowanego i wygodnego miejsca na przetrwanie pierwszych kryzysów związanych z potwornym jetlagiem. Okazało się, że znów mam wielkie szczęście do architektury. Zmęczenie odcięło tendencje do przeintelektualizowania i sprowadziło mnie do pytań najprostszych. Czy to muzeum mi się podoba? Czy ja się w nim dobrze czuję? Czy ja bym je Wam polecił?

Koreańskie MMCA w Seulu
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

Gęsta historia, kontekst i presja

Zacznijmy jednak od pewnych faktów. Istotnie bowiem zaprojektowanie tego muzeum wydało mi się zadaniem wręcz przerażającym. Nowy obiekt miał stanąć w miejscu zapisanym przez kilka epok koreańskiej historii, tuż obok pałacu Gyeongbokgung, Narodowego Muzeum Folkloru i tradycyjnej zabudowy Bukchonu. Musiał objąć budynki pochodzące z zupełnie różnych czasów, otworzyć niedostępny przez dziesięciolecia fragment miasta, a przy tym sprostać ambicjom najważniejszej koreańskiej instytucji zajmującej się sztuką nowoczesną i współczesną. Na miejsce dotarłem jednak po jedenastogodzinnym locie. Byłem zbyt zmęczony, żeby od razu zagłębiać się w te wszystkie konteksty. Być może właśnie dzięki temu zacząłem od pytania najprostszego: czy do tego budynku chce się wejść, zostać w nim i swobodnie go poznawać?

Historia tego miejsca jest wyjątkowo gęsta. Przez stulecia działał tu Jongchinbu — urząd odpowiedzialny za sprawy rodziny królewskiej dynastii Joseon. W okresie japońskiej okupacji powstał kompleks medyczny, którego zachowany ceglany budynek ukończono w 1933 roku. Po wyzwoleniu służył on kolejnym instytucjom medycznym i wojskowym, aż stał się siedzibą potężnego Dowództwa Bezpieczeństwa Obronnego. Było to jedno z centrów władzy wojskowej, związane także z przewrotem, który wyniósł Chun Doo-hwana. W sąsiednim szpitalu zmarł prezydent Park Chung-hee po zamachu w 1979 roku. Miejsce położone w samym sercu miasta przez znaczną część swojej historii pozostawało więc od miasta odcięte.

Koreańskie MMCA w Seulu
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

Kiedy wojsko opuściło teren, jego otwarcie miało znaczenie nie tylko urbanistyczne. Przestrzeń kontroli należało zamienić w przestrzeń publiczną, a architekturę instytucji zamkniętej — w architekturę zaproszenia. W 2010 roku rozstrzygnięto dwuetapowy konkurs. Spośród 113 zgłoszonych projektów wybrano najpierw pięć zespołów, a następnie zwycięską koncepcję pracowni mp_Art Architect, kierowanej przez Mihna Hyunjuna, oraz Siaplan. Nazwano ją „Unstructured Museum”, muzeum nieustrukturyzowanym. Już ta nazwa podpowiada, że celem nie było stworzenie kolejnej spektakularnej ikony.

Unstructured Museum, czyli muzeum niepoukładane?

Pierwszym elementem kompleksu, który mnie do siebie przekonał, był właśnie zaadaptowany dawny budynek wojskowy. Jego modernistyczna lekkość wywołała u mnie natychmiastową sympatię. Pomyślałem, że gdyby pokryć go białym tynkiem, mógłby uchodzić za jedną z gdyńskich perełek. Ceglana elewacja przesuwała jednak moje skojarzenia raczej w stronę modernizmu fińskiego, może czasem Bauhausu. Nie chodzi o ścisłą klasyfikację historyczną, lecz o podobne wrażenie: dyscyplinę, oszczędność, klarowny rytm i brak potrzeby popisywania się formą. To architektura, którą lubię, więc do środka wchodziłem z uśmiechem.

Koreańskie MMCA w Seulu
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

Kolonialna architektura jako wstęp do własnej tożsamości

Być może najciekawszy jest przewrotny sens tej adaptacji. Budynek o kolonialnym rodowodzie, później zajęty przez służby wojskowe i obciążony historią autorytarnej władzy, stał się głównym wejściem do publicznego muzeum. Nie został ani usunięty, ani odizolowany jako trudny eksponat. Otrzymał nową rolę. Dawna architektura kontroli zaczęła wprowadzać ludzi do miejsca swobodnego spotkania ze sztuką. Historia nie została tutaj oczyszczona ani unieważniona, ale włączona w codzienne użytkowanie.

Sposób organizacji holu, lobby i restauracji tylko wzmacnia to doświadczenie. Od początku miałem poczucie, że znajduję się w przestrzeni, którą można eksplorować bez skrępowania. Nie trzeba natychmiast podporządkowywać się jednej trasie zwiedzania. Można wejść, rozejrzeć się, zatrzymać, spotkać z kimś albo przejść dalej. Za bilet na oglądaną przeze mnie wystawę zapłaciłem równowartość zaledwie pięciu złotych. Osoby do 24. roku życia oraz studenci mogą zwiedzać ją bezpłatnie. To nie jest wyłącznie sympatyczny szczegół cennika, ale część tej samej idei: publiczne muzeum powinno rzeczywiście pozostawać dostępne. Architektura MMCA i przyjęte zasady wstępu komunikują więc podobną rzecz — próg instytucji ma być możliwie niski. Granica między muzeum a miastem pozostaje celowo nieostra.

Koreańskie MMCA w Seulu
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

Pochwała powściągliwości

Nowa część MMCA nie tworzy jednego dominującego gmachu. To raczej układ niskich brył, przejść i sześciu dziedzińców. Architekci wykorzystali ideę madang, tradycyjnego koreańskiego podwórza, lecz nie potraktowali jej jak dekoracyjnego cytatu. Dziedzińce organizują ruch, kadrują widoki i pośredniczą między różnymi epokami obecnymi na działce. Jeden prowadzi wzrok ku pałacowi, inny ku zabudowie Bukchonu, kolejny pozwala zobaczyć budynki Jongchinbu. Muzeum nie tyle zajmuje historyczne otoczenie, ile próbuje zrobić mu miejsce.

Ta powściągliwość była zapewne jedną z najtrudniejszych decyzji projektowych. Instytucja o takiej randze mogła oczekiwać rozpoznawalnego symbolu, budynku natychmiast pojawiającego się na okładkach. Tymczasem MMCA świadomie rezygnuje z jednego efektownego wizerunku. Z ulicy pozostaje stosunkowo skromne, rozbite na mniejsze części i dopasowane skalą do sąsiedztwa. Znaczna część programu została ukryta pod ziemią. Dopiero wewnątrz ujawnia się rzeczywista wielkość muzeum.

Koreańskie MMCA w Seulu
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

A wnętrza wystawiennicze dają instytucji niemal nieograniczone możliwości. Sale są wysokie, rozległe i zróżnicowane, mogą przyjmować prace o bardzo odmiennej skali. Układają się nie tylko horyzontalnie, lecz także pionowo, a naturalne światło pojawia się w otwarciach i na styku kolejnych przestrzeni. Nie czułem, że poruszam się szeregiem neutralnych, identycznych pudeł. Budynek pozwala wystawom zmieniać swój rytm, budować napięcie i zaskakiwać. Jednocześnie jego architektura nie konkuruje bez przerwy z prezentowaną sztuką.

Koreańskie MMCA w Seulu
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

Czy to dostatecznie koreańska architektura?

Po jedenastu godzinach lotu nie zastanawiałem się, czy MMCA jest dostatecznie koreańskie. Zresztą już pierwsze spotkanie z Seulem podpowiadało mi, że jego architektura jest eklektyczna, międzynarodowa i wciąż poszukuje własnej tożsamości — podobnie jak architektura wielu innych miast, od Warszawy po Helsinki. Koreańskość tego muzeum nie polega jednak na naśladowaniu historycznych dachów. Ujawnia się raczej w sposobie organizowania relacji: w dziedzińcach, zmiennych perspektywach, przechodzeniu pomiędzy wnętrzem i zewnętrzem oraz w uważności wobec krajobrazu.

Po wyjściu z MMCA mogłem już odpowiedzieć na pytanie, z którym wszedłem do środka. Tak — do tego budynku chce się wejść, chce się w nim zostać i poznawać go własnymi drogami. Zachęca do wejścia lekkością zaadaptowanego ceglanego gmachu, zatrzymuje dziedzińcami, holem i dostępnymi bez biletu przestrzeniami, a rozległe sale wystawiennicze pozwalają swobodnie odkrywać kolejne miejsca. Muzeum poradziło sobie również z trudniejszym zadaniem: uszanowało nagromadzoną tu historię, nie zamieniając jej w dekorację, i otworzyło miastu teren przez dziesięciolecia służący kontroli oraz pozostający poza zasięgiem mieszkańców. Sprostało przy tym ambicjom narodowej instytucji bez budowania kolejnego pomnika jej prestiżu. Nie próbuje pogodzić wszystkich obecnych tu epok za pomocą jednego stylu ani odpowiedzieć ostatecznie na pytanie, czym powinna być współczesna koreańska architektura. Zamiast tego tworzy między nimi przestrzeń — publiczną, swobodną i pełną możliwości. Kosmiczne wyzwanie rozwiązano więc w sposób zaskakująco przyziemny: projektując muzeum, w którym po prostu dobrze jest być. Więc jak tu go nie polecać?

Koreańskie MMCA w Seulu
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

Metryczka. MMCA Seoul — National Museum of Modern and Contemporary Art

Lokalizacja: 30 Samcheong-ro, Jongno-gu, Seul, Korea PołudniowaGłówny projektant: Mihn HyunjunProjekt: mp_Art Architects i SIAPLANZespół projektowy: konsorcjum mp_Art, SIAPLAN i Daeil EngineeringInwestor: National Museum of Modern and Contemporary Art, Korea / Ministerstwo Kultury, Sportu i TurystykiGeneralny wykonawca: konsorcjum GS E&C, Kyeryong Construction i Taeyoung E&CKonkurs architektoniczny: 2010Realizacja: 2011–2013Otwarcie: listopad 2013Powierzchnia działki: 27 264 m²Powierzchnia zabudowy: 11 196 m²Powierzchnia całkowita: 52 125 m²Kondygnacje: trzy nadziemne i trzy podziemneWysokość: 12 mPowierzchnia wystawiennicza: 10 070 m²Koszt realizacji: ok. 88,85 mld wonówGłówne materiały nowej części: żelbet, stal, terakota, szkło i granitGłówna idea: „Unstructured Museum” — zespół niskich brył i dziedzińców łączących muzeum z historycznym otoczeniem.

----

Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj naszego Podcastu Architektonicznego

Podcast Architektoniczny
Borysław Czarakcziew chce dogonić Europę, wyrugować patologie i pomóc architektom więcej zarabiać. Jak zamierza to zrobić?