Architektura MuratorStudenciZajęcia on-line na Politechnice Wrocławskiej: rozmowa z Aleksandrą Szczębarą, nową ambasadorką „Architektury-murator”

Zajęcia on-line na Politechnice Wrocławskiej: rozmowa z Aleksandrą Szczębarą, nową ambasadorką „Architektury-murator”

Na wykład on-line można „pójść” w piżamie i z kubkiem kawy. Aby zachować jak najlepszą jakość transmisji, sami wykładowcy proponują, aby wyłączyć kamerki i mikrofony. Nie trzeba również tracić czasu na dojazdy na uczelnię. To duża oszczędność czasu, który można spożytkować inaczej – o prowadzonej zdalnie nauce na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej rozmawiamy ze studentką Aleksandrą Szczębarą, nową ambasadorką „Architektury-murator”.

Zajęcia on-line na Politechnice Wrocławskiej: rozmowa z Aleksandrą Szczębarą, nową ambasadorką „Architektury-murator”

Weronika Konior: Jakie dostrzegasz plusy i minusy prowadzenia zajęć on-line?
Aleksandra Szczębara: Problemem często jest internet, nie zawsze działa tak dobrze, jak byśmy chcieli. Większość prowadzących to rozumie i nagrywa seminaria czy wykłady, żeby można je było odtworzyć w późniejszym czasie, gdy jakość połączenia będzie lepsza. Wyzwaniem może być też uczestniczenie w zajęciach w taki sposób, aby nie przeszkadzać innym domownikom. Większość studentów wróciła na okres kwarantanny do domu, gdzie nie zawsze może liczyć na stuprocentową prywatność, zwłaszcza gdy spotkanie trwa 6 godzin.

Pozytywem jest na pewno to, że na wykład można „pójść” w piżamie i z kubkiem kawy. Aby zachować jak najlepszą jakość transmisji, sami wykładowcy proponują, aby wyłączyć kamerki i mikrofony, więc nikt nie będzie wiedział, co mamy na sobie. Nie trzeba również tracić czasu na dojazdy na uczelnię. Ja mieszkam pod Wrocławiem i dojazd na kampus w godzinach szczytu zajmuje mi nawet półtorej godziny. Jest to duża oszczędność czasu, który można spożytkować inaczej.

WK: W jaki sposób prowadzone są obecnie korekty projektów?
ASz: Wszystko zależy od prowadzącego. W tym semestrze konsultacje z głównego projektu od początku miałam prowadzone w czasie rzeczywistym z wykorzystaniem aplikacji Miro, a później również Microsoft Teams. Zazwyczaj są to cotygodniowe konsultacje nauczyciel-uczeń, ale były też „oddania” prowadzone dla całej grupy. Każdy prezentował swój projekt, a później rozpoczynała się dyskusja, również z innymi studentami. Cały kurs wygląda więc podobnie jak na uczelni.
Natomiast dwa mniejsze projekty były na początku prowadzone tylko poprzez mailowe wytyczne dla całej grupy i indywidualne konsultacje w przypadku pytań lub błędów. Przy jednym projekcie niestety to nie wystarczyło i od kilku tygodni mamy spotkania na Zoomie z całą grupą. Można wtedy skonsultować swój projekt, ale też zobaczyć projekty innych studentów.

WK: A zajęcia z rysunku odręcznego, malarstwa, rzeźby?
ASz:
Z malarstwa, które miałam w pierwszej połowie semestru, tematy były zadawane z wyprzedzeniem, czasami z krótkim wyjaśnieniem. Prace należało wykonać w domu, a następnie przesłać ich zdjęcia do oceny. Zajęcia z rzeźby, z racji tego, że dostęp do materiałów mógł być ograniczony, skupiały się w większym stopniu na koncepcji, w mniejszym na samym tworzeniu. Należało wykonać zadany przez prowadzącego etap i przesłać do konsultacji.

WK: Jak wygląda praca zespołowa?
ASz:
Staramy się co jakiś czas łączyć na żywo. Komunikacja przebiega wtedy dużo sprawniej niż gdy piszemy tylko wiadomości. Dzielimy się pracą i każdy robi swoją część w dogodnym terminie. Dużym ułatwieniem jest fakt, że nasza uczelnia ma serwer BIMCloud, gdzie możemy prowadzić projekty z ArchiCADa w Teamworku.

WK: A czy uległa zmianie jakość prowadzenia zajęć?
ASz:
W niektórych przypadkach niestety spadła. Nie wszystko da się przeprowadzić zdalnie. W innych natomiast prawie nie widać różnicy. Natomiast czas prowadzenia zajęć często się wydłuża. Czasami jest to wina sprzętu, a czasami po prostu wykładowca nie spojrzy na zegarek lub nagra czy zaplanuje dodatkowe zajęcia, bo w obecnej sytuacji jest to dużo łatwiejsze.

WK: Czy jest więcej czasu na pracę nad projektem?
ASz:
Wydawałoby się, że tak. Oszczędzamy czas na dojazdach na uczelnię czy na przerwach między zajęciami. Ale podczas niektórych przedmiotów pracy w obecnej sytuacji jest więcej. Pewne rzeczy musimy przerobić sami, co często zajmuje więcej czasu, kontakt z wykładowcami też nie zawsze jest łatwy, na maila z odpowiedzią można czekać i kilka dni.

WK: Łatwiej, czy trudniej zmobilizować się do pracy?
ASz:
To zdecydowanie zależy od osoby. W moim przypadku dużo trudniej. Zwłaszcza na początku kwarantanny – decyzja o zawieszeniu zajęć przyszła z dnia na dzień, kontakt z niektórymi prowadzącymi urwał się na jakiś czas całkowicie. Nikt nie wiedział, ile ta sytuacja potrwa, większość liczyła na to, że za 2-3 tygodnie wrócimy do normalności i nadrobimy stracony czas. Spowodowało to w moim przypadku spowolnienie działania i wybicie z rytmu. A teraz, gdy zbliża się sesja, ciężko z powrotem wrócić do efektywnej pracy.

WK: Myślisz, że nauczyliśmy się czegoś nowego?
ASz:
Cała ta sytuacja z pandemią i przejściem na prowadzenie zajęć on-line pokazała, jak wiele mamy możliwości na kontynuowanie studiowania w takiej formie, na przykład w przypadku zdarzeń losowych, choroby. Często dłuższa nieobecność skutkowała niezaliczeniem kursu lub obniżoną oceną albo zwykłym nawarstwieniem materiału do nadrobienia. Tymczasem przy odpowiednim wykorzystaniu narzędzi prawie wcale nie traci się na jakości nauczania.

Czytaj też: Architektura: studia w Polsce. Jak wyglądają, jak się dostać, gdzie najlepiej studiować architekturę |


Oczywiście nie wszyscy byli odpowiednio przygotowani. Warto na przyszłość pomyśleć o jakimś odgórnym zarządzeniu dotyczącym prowadzenia zajęć przez internet, odpowiednim przeszkoleniu całej społeczności akademickiej, tak aby dany kurs był odbywał się na podobnym poziomie dla wszystkich studentów niezależnie od wykładowcy.

Aleksandra Szczębara – studentka II roku na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, wiceprzewodnicząca Samorządu Studenckiego Wydziału Architektury, przedstawicielka studentów w Komisji Programowej dla kierunku Architektura oraz w Radzie Opiniodawczo-Doradczej. Zaangażowana w tworzenie wydarzeń dla studentów (m.in. Rajdy Wiosenne/Jesienne, Otrzęsiny, Bale) i kandydatów (Dni Otwarte Online). Stara się nieustannie rozwijać w kierunku zawodowym, biorąc udział w wykładach otwartych, konkursach i warsztatach, nawet w czasach obecnej pandemii.


Turystyka w czasach pandemii Za sprawą pandemii na mapie turystycznych atrakcji Polski miały szansę zaistnieć zupełnie nowe miejsca, oddalone od obleganych kurortów i głównych miejscowości wypoczynkowych. Zarysowały się też nowe trendy i zjawiska, jak glamping czy workation. Czy zmiany te zostaną z nami na dłużej? I czy pod wpływem kryzysu wywołanego SARS-CoV-2 turystyka ma szansę stać się bardziej zrównoważona?
Cyfrowe platformy, miasto i pandemia Pandemia przyspieszyła nowy podział miejskich ról. W miejsce rządów, które nie były w stanie zaspokoić różnych potrzeb w czasie lockdownu, kiedy ludzie nie mogli wychodzić z domu, pojawiły się platformy cyfrowe. Weszły w tę lukę i zajęły quasi-rządowe pozycje. Autorzy książki Platform Urbanism and Its Discontents oraz wystawy w austriackim pawilonie na tegorocznym biennale w Wenecji o wpływie na miasto internetowych graczy, takich jak Google, Uber czy Airbnb.
Vicente Guallart: Miasto samowystarczalne Ludzie powinni wytwarzać żywność czy energię lokalnie, globalnie będąc połączeni siecią informacyjną. Jesteśmy już do niej podłączeni, ale musimy zacząć produkować potrzebne nam rzeczy w pobliżu miejsca zamieszkania, aby zabezpieczyć własną przyszłość. Hiszpański architekt Vicente Guallart o mieście i architekturze, które mogłyby stać się odpowiedzią na wyzwania związane z takimi kryzysami, jak pandemia.
Rynek nieruchomości a pandemia Wbrew początkowym obawom związanym z COVID-19 kryzys prawie ominął branżę budowlaną. Pandemia, która jest z nami już ponad rok, zaczyna implikować jednak nowe tendencje na rynku nieruchomości. O to, jaki mają one wpływ na projektowanie, pytamy przedstawicieli największych polskich biur architektonicznych.
Second Home: biuro postpandemiczne? Jak będziemy pracować po pandemii? Eksperci w branżowych mediach nie ustają w spekulacjach, przewidując m.in. większą popularność pracy zdalnej, wielofunkcyjnych, łatwych do reorganizacji przestrzeni serwisowanych, a przede wszystkim nowoczesnych technologii, pozwalających ograniczyć bezpośredni kontakt z innymi. Dodatkowym, ważnym aspektem jest też wprowadzanie natury do wnętrz. Architekci z hiszpańskiego studia Selgascano poszli o krok dalej. Zamiast przenieść ogród do biura, przenieśli biuro do ogrodu.
Epidemie, klimat, energia i architektura: Philippe Rahm Budujesz wieżę nie dlatego, że chcesz pokazać, jaki jesteś bogaty, ale dlatego, że masz możliwość to zrobić. Dziś ważne jest uświadomienie sobie, jakie rozwiązania stosowaliśmy zanim masowo zaczęliśmy wykorzystywać paliwa kopalne. Szwajcarski architekt o swojej wizji dziejów architektury oraz jej przyszłości w obliczu dzisiejszego kryzysu związanego z pandemią i globalnym ociepleniem w rozmowie z Agnieszką Radziszewską.