Architektura MuratorTechnikaTeatr w Budowie w Lublinie

Teatr w Budowie w Lublinie

Historia Teatru w Budowie sięga 1974 roku, kiedy to na podstawie decyzji Wojewódzkiego Komitetu PZPR rozpoczęto przygotowania do tej ogromnej inwestycji w samym centrum Lublina. Do lat 90. udało się ukończyć jedynie 1/3 obiektu. W 2009 roku władze województwa zorganizowały konkurs na przebudowę tej gigantycznej „ruiny” na Centrum Spotkania Kultur. Zwycięska koncepcja pracowni Stelmach i Partnerzy zakładała m.in. wyeksponowanie zachowanych ceglanych ścian, stalowej konstrukcji i charakterystycznej struktury sceny obrotowej – o tej największej obecnie realizacji w regionie pisze architekt Bolesław Stelmach.

Teatr w Budowie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy

Reportaż z podróży – początek

Historia Teatru w Budowie sięga 1974 roku, kiedy to na podstawie decyzji Wojewódzkiego Komitetu PZPR oraz Wojewódzkiej Rady Narodowej rozpoczęto przygotowania do tej ogromnej inwestycji planowanej w samym centrum Lublina. Uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego, z udziałem wicepremiera Wojciecha Jagielskiego, nastąpiło 22 lipca tego samego roku.

Zamierzenie było dość ambitne: salę teatru-opery przewidywano na 1000 widzów, a dodatkowe dwie sale filharmonii i teatru kameralnego – na kolejne 1300 osób. Łączna powierzchnia gmachu, na podstawie konkursowego projektu profesora Stanisława Bieńkuńskiego, miała wynieść ponad 40 000 m2.

Obiekt zlokalizowano przy głównej ulicy miasta, alei Racławickich, dokładnie naprzeciwko siedziby Wojewódzkiego Komitetu PZPR. Środków wystarczyło jednak zaledwie na ukończenie stanu surowego. W latach 90. oddano do użytku 1/3 obiektu – z salami filharmonii i teatru muzycznego. Projekt elewacji, foyer i sali teatru, opracował wówczas architekt Stanisław Fijałkowski.

Teatr w Budowie w Lublinie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy

Konkurs

W 2009 roku biuro architektoniczne Stelmach i Partnerzy wygrało międzynarodowy konkurs na przebudowę tej gigantycznej „ruiny” na Centrum Spotkania Kultur (CSK). Według założeń budynek ma zostać nieukończony. Stać się formą otwartą – wehikułem, który łączy różne czasy – osobiste (intymne – jakby powiedział Gaston Bachelard) i symboliczne – pokoleniowe.

Koncepcja przewidywała metaforyczne przekreślenie starej struktury poprzez poprowadzenie przez nią fragmentu nowej drogi – Alei Kultur biegnącej od Starego Miasta do miasteczka akademickiego. Jest to więc droga przez czas.

Epoka książek (biblioteka) spotyka się tu z epoką cyfrową (mediateka); epoka Polski gierkowskiej – z teraźniejszością i przyszłością. W jednym miejscu łączy się przeszłość (kurhany Gutenberga na placu przed teatrem), teraźniejszość (trzy multimedialne elewacje) i przyszłość (wiszące ogrody na trzech poziomach dachów).

Przestrzeń Teatru w Budowie jest tylko ramą, którą wypełni życie. Życie jest najważniejsze (Ludwig Mies van der Rohe).

Koncepcja konkursowa zakładała zachowanie wszystkich koniecznych do pozostawienia ze względów technicznych elementów budowli. Autor traktował istniejącą substancję z lat 70. i 90. jako wartość. Proponował wyeksponowanie ceglanych ścian i stalowej konstrukcji. One miały decydować o atmosferze – tożsamości miejsca.

Po podpisaniu umowy na prace projektowe okazało się, że stalowa konstrukcja Dużej Sali nie nadaje się do zachowania. Inwentaryzacja obiektu wykazała, że dźwigary blachownicowe o rozpiętości ok. 30 m i wysokości ok. 2 m, które niosły jej strop, były połączone ze słupami w węźle niezgodnie z pierwotnym projektem. Na przykład, zamiast 10 śrub użyto dwóch, a blachownicę dospawano do słupa. Aby ocenić wytrzymałość takich węzłów, trzeba by zdjąć obciążenie dźwigarów i badać węzły. Było to praktycznie niewykonalne.

Zleceniodawca podjął więc decyzję o wyburzeniu tej części budynku – od ściany portalowej sceny do ściany wejściowej, a więc praktycznie całą Dużą Salę na 1000 widzów. Salę kinową na 200 osób, mediatekę, bibliotekę, sale ekspozycyjne, hol wejściowy oraz schody łączące poszczególne poziomy z kondygnacjami zachowanego skrzydła zaprojektowano od nowa.

Podstawową substancją jest żelbet, jednak aby przywrócić atmosferę katedralnego wnętrza, jaka panowała w oryginalnej przestrzeni, ściany obudowujące Dużą Salę, kształtujące hol i klatki schodowe wykonano z cegły z części rozebranej. Po wymurowaniu ściany okazały się niestety niejednolite, więc by uzyskać oczekiwaną, unikalną teksturę trzeba było użyć ręcznego młotkowania.

Teatr w Budowie w Lublinie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy

Gotyk

Ponieważ, jak już wspomniano, najistotniejsza przestrzeń została rozebrana, architekt zdecydował, że wszystkie pozostałe oryginalne elementy z lat 70. należy wyeksponować. Przedstawiciele zleceniodawcy i generalnego wykonawcy określili te fragmenty ścian ironicznie: „gotyk”. I przyjęło się. Za każdym razem, gdy na naradach jest mowa o jakichś ścianach czy ich częściach do pozostawienia, naprawy lub impregnacji, nazywa się je „gotykiem”.

Plac Teatralny

Plac przed teatrem ukształtowano jako skate-spot – miejsce jazdy na deskach i spotkań młodzieży. Elementami służącymi do akrobacji będą tu m.in. tzw. kurhany Gutenberga – specjalnie ukształtowane żelbetowe wypiętrzenia placu, które kryją elementy techniczne oraz wyjścia z parkingu podziemnego.

Techniki nie udało się schować w budynku, ponieważ właścicielem i inwestorem teatru jest marszałek województwa lubelskiego, a placu – prezydent miasta. Obie realizacje muszą być prowadzone niezależnie, mimo że funkcjonalnie jest to jeden organizm.

W koncepcji konkursowej na kurhanach Gutenberga przed teatrem zaprojektowano rozrzucone litery martwych języków, na których zbudowano europejską kulturę – greki, łaciny, hebrajskiego, cyrylicy, gotyku. Autorem tego pomysłu jest dyrektor teatru NN Tomasz Pietrasiewicz.

Litery miały być wycięte z betonu i podświetlone. Architekci przygotowali wiele wariantów rysunków wykonawczo- warsztatowych. Podwykonawcy i dostawcy opraw przedstawili mock-upy. Jednak generalny wykonawca uznał, że zrealizowane elementy nie zachowywałyby 10-letniej szczelności w okresie gwarancji, którą ma zapisaną w umowie. Architekt musiał się więc zgodzić na żłobkowanie – wycięcie liter w kamieniu, którym obłożono kurhany.

Kamień ten to kolejne odstępstwo od pierwotnej idei. W projekcie nawierzchnię placu i kurhanów stanowił wylewany, gładki beton. Było to istotne dla zachowania jednorodności materiałowej z gmachem teatru, zbudowanym z betonu, szkła i stali, a dla kontrastu z istniejącą cegłą. Ograniczenie wyrazu architektonicznego do naturalnych, proekologicznych, bo pozwalających na ponowne przetworzenie materiałów, było ważnym autorskim założeniem. Jednak urzędnicy miejscy podjęli decyzję, że bardziej prestiżowy i korzystniejszy ze względu na przyszłą eksploatację będzie kamień – palony, chiński granit.

Teatr w Budowie w Lublinie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy

Aleja Kultur

W istniejącej substancji z lat 80. wycięto kanion Alei Kultur, ukształtowany z żelbetowych odcinków ścian o wysokości 20,8 m – przekrywa je ogrzewana szyba, przez którą widać niebo. Na ścianach będą rosły pnącza, a w powstałej w ten sposób przestrzeni znajdą się ekrany do multimedialnych działań edukacyjnych.

Z Alei można wejść bezpośrednio do pomieszczeń kilkunastu instytucji kulturalnych, które znajdą się w CSK na 6 poziomach (od -10,5 m do +35,8 m).

Ekrany multimedialne

Od strony placu elewacje holu, głównej sali i sznurowni ukształtowano jako przestrzenne, multimedialne struktury. Są to dwie półprzepuszczalne dla światła membrany ze szkła (jedna ciepła, druga zimna), pomiędzy którymi umieszczono sterowane komputerowo źródła efektów świetlnych – lasery, systemy LED. Zewnętrzna (zimna) warstwa jest zarazem ekranem do wyświetlania filmów.

Już w trakcie wykonywania mockup-ów okazało się, że ta zewnętrzna warstwa jest jednym z najtrudniejszych elementów do zaprojektowania. Dotyczyło to zarówno cięgnowych zawiesi, jak i samych tafli szklanych. Podwykonawca elewacji stwierdził, że przedstawione rozwiązanie jest niewykonalne i zaproponował alternatywę – strukturę stalową o subtelności dawnego mostu Kierbedzia w Warszawie.

Dopiero po pół roku negocjacji i opracowaniu kolejnych wariantów przez architekta i Tomasza Karwatkę z firmy STUDIO PROFIL, zdołano uzyskać kompromis i wykonano model 1:1. Szklana ściana składa się z 474 tafli klejonego szkła o wymiarach 98 x 183 cm. Wisi na pajęczynie lin ze stali nierdzewnej o średnicy 10 mm. Szklane ekrany o wymiarach 53 x 11 m i 25 x 11 m są rozpięte pomiędzy stalowymi profilami HEB 280 i HEB 500.

Aby zmniejszyć wpływ ssania i parcia wiatru, tafle ustawiono delikatnie pod kątem w stosunku do elewacji, nadając im formę łuski. Wykonano je z warstw piaskowanego jednostronnie szkła, klejonych półtransparentnymi foliami. Dodatkowo na zewnątrz wprowadzono ceramiczny nadruk z białych pasków o zaprojektowanej przez architekta grafice.

Teatr w Budowie w Lublinie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy

Pułapka światła

Przestrzeń między zimną i ciepłą membraną jest miejscem przewidzianym do równomiernego oświetlenia elewacji oprawami usytuowanymi w jej górnej i dolnej strefie. Wymaga to precyzyjnego ich rozmieszczenia i odpowiedniego ustawienia kątów świecenia. Niezbędne jest też specjalne dobranie i zróżnicowanie optyki w oprawach. Te usytuowane w górnej strefie powinny świecić na fasadę zimną pod kątem od 12 do 60°, usytuowane w dolnej – pod kątem od 10 do 40°.

Szkło zastosowane na zimnej fasadzie cechuje się kierunkowo-rozproszonym odbiciem światła. Udział takiego odbicia zwiększa się odwrotnie proporcjonalnie do wartości kąta. Innymi słowy, przy kątach bliskich 10° niepożądany udział kierunkowego odbicia światła jest znacząco większy niż przy kątach bliskich 40° i 60°. To był powód, dla którego należało zapewnić oświetlenie zarówno z góry, jak i z dołu, czyli zrezygnować z optymalnego ze względów estetycznych wariantu, by światło padało tylko z dołu.

Istotne będzie więc ustawienie pozycji źródeł światła (linii LED i laserów) w stosunku do obu płaszczyzn szkła – elewacji ciepłej z nadrukiem, który odbija światło i zewnętrznej szklanej łuski, która ma być ambientem dla efektów emitowanych wewnątrz elewacji.

Poza rozświetleniem od środka, „skóra” budynku została tak zaprojektowana, aby odbijać obrazy emitowane z zewnątrz – z placu. Cały ten wysiłek po to, aby fasady mogły na co dzień pozostać białe, niczym lampion z japońskiej bibułki; a jednocześnie umożliwić wyświetlanie obrazów od środka i z zewnątrz.

Podniebne galerie

Ważnym elementem każdego multimedialnego ekranu są podniebne galerie – zbudowane ze szkła trapy przebiegające na poziomach +15, +25 i +35. Podwykonawca, jak w przypadku każdego elementu budowanego teatru, zaproponował zmianę technologii – tym razem na stalową podkonstrukcję, argumentując, że szklane żebra i powłoki nie są w stanie wytrzymać normatywnych obciążeń. Trwające ponad pół roku dyskusje ponownie rozstrzygnął Tomasz Karwatka, przedstawiając poprawne obliczenia. Okazało się, że wykonawca nie wliczał do schematu statycznego całoszklanych galerii wytrzymałości szkła – traktował je wyłącznie jak wypełnienie.

Teatr w Budowie w Lublinie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy

Wiszące ogrody

Na trzech dachach CSK umieszczono ogrody: z drzewami i krzewami na niższych poziomach, a trawami i bylinami na wyższych. Wszystkie gatunki są endemiczne (pochodzą z regionu lubelskiego), a podlewa je system kroplujący.

Substrat pod rośliny ukształtowano krajobrazowo tak, aby bryły korzeniowe krzewów i drzew tworzyły pagórki. Nad całą tą przestrzenią zawieszone będą trapy dla zwiedzających, wykonane z modrzewiowych desek na stalowych podkonstrukcjach.

Opera

Wielka sala na 1000 widzów może służyć do wystawiania spektakli operowych i teatralnych, a także jako sala koncertowa lub kongresowa. Scena z dwiema kieszeniami scenicznymi o powierzchni około 900 m2 jest drugą co do wielkości w Polsce i Europie – po Operze Narodowej w Warszawie.

Aby umożliwić działanie tak różnorodnych funkcji w jednej przestrzeni, na scenie zaprojektowano pięć dwupoziomowych zapadni: osobowe, orkiestrową i 100 sztankietów z wyciągarkami w sznurowni na wysokości 28 m. Panele akustyczne nad widownią mają regulowaną wysokość, a ściany, dzięki rozwijanym ekranom, zmienną pochłanialność dźwięku.

Teatr w Budowie w Lublinie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy

Scena obrotowa – 100 tonowy zabytek

Jednym z unikalnych elementów zachowanego obiektu była scena obrotowa; wykonana w konstrukcji stalowej z profili I300. Był to ważący 100 ton szkieletowy bęben o średnicy 13 m, który poruszał się po torowisku umieszczonym 10 m poniżej sceny.

Niewykorzystywana przez lata konstrukcja wgniotła koła sceny na 3-4 cm w torowisko, przez co stała się bezużyteczna. Obecnie sceny obrotowe to lekkie, aluminiowe konstrukcje, które z łatwością może przenieść paru robotników. Urządzenia takie można zamontować w kilkanaście minut na deskach sceny, mają właściwy napęd i komputerowe, niezwykle precyzyjne sterowanie. Istniejąca ruchoma scena miała więc walor zabytku – pomnika techniki PRL.

Autorzy CSK zaproponowali ustawienie tej wspaniałej, stalowej konstrukcji na placu Teatralnym. Miała stanowić szkielet dla płóciennego zadaszenia nad kawiarnią zlokalizowaną poniżej jego płyty – na poziomie -1. Być może udałoby się nawet uruchomić scenę tak, aby obracała się w pewnym zakresie zależnie od wędrówki promieni słonecznych, zapewniając cień wypoczywającym.

Niestety, ponieważ konstrukcja była własnością zleceniodawcy, a plac – jak już wspomniano – jest własnością miasta, nie można było uzgodnić podziału kosztów tej operacji. Scena została więc pocięta na złom.

W chwili obecnej (listopad 2014) montowana jest szklana elewacja. Zakończenie realizacji planowane jest na pierwszy kwartał 2016 roku.

Bolesław Stelmach (dyplom WA PK 1980 oraz podyplomowych studiów planowania przestrzennego WA PW 1984), założyciel pracowni Stelmach i Partnerzy w Lublinie. Od 2006 roku wykładowca na Politechnice Lubelskiej, a obecnie na WSPiA w Lublinie. Laureat I nagrody w konkursie SARP na rozbudowę Sejmu RP w Warszawie (2001). Autor m.in. takich projektów jak Centrum Hydroterapii w Nałęczowie, biurowiec Zana House w Lublinie oraz Centrum Chopinowskie w Warszawie czy Muzeum Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli (nominacja w kategorii Najlepsza Przestrzeń Publiczna 2000-2012 w konkursie ŻYCIE W ARCHITEKTURZE). Laureat Honorowej Nagrody SARP (2010) oraz Brązowego Medalu GLORIA ARTIS Ministra Kultury RP (2012)

Teatr w Budowie w Lublinie
Teatr w Budowie w Lublinie, fot. Marcin Czechowicz/dzięki uprzejmości biura architektonicznego Stelmach i Partnerzy
Park na Górkach Czechowskich w Lublinie – nowy projekt Bolesława Stelmacha Projekt 75-hektarowego parku na zlecenie TBV Investment przygotował Bolesław Stelmach we współpracy z architektem krajobrazu Piotrem Szkołutem z lubelskiej pracowni Garden Concept. Firma obiecuje realizację w zamian za zgodę na wybudowanie kolejnego osiedla. Decyzję podejmą mieszkańcy.
Centrum Muzyki w Żelazowej Woli – nowe wizualizacje Trwają przygotowania do realizacji Międzynarodowego Centrum Muzyki w Żelazowej Woli według zwycięskiego projektu biura Stelmach i Partnerzy. Mamy nowe wizualizacje budynku.
Wyrafinowane rozwiązania – o konstrukcji SZUCHA Premium Offices Włodzimierz Wójtowicz Największym wyzwaniem było zaprojektowanie budynku w bezpośrednim sąsiedztwie przedwojennej, 7-kondygnacyjnej kamienicy, bez wieńców w poziomie stropów. Nowy obiekt zaprojektowano ok. 11 metrów poniżej poziomu posadowienia istniejącego. Dodatkowymi utrudnieniami był wysoki poziom wody gruntowej oraz umieszczenie szybu windy samochodowej przy samej ścianie zewnętrznej – pisze autor konstrukcji Włodzimierz Wójtowicz.
Historia miejsca – Tomasz Żylski Aleja Szucha, wytyczona w drugiej połowie XVIII wieku jako część założenia tak zwanej osi stanisławowskiej, należy do najbardziej prestiżowych ulic Warszawy. Z nowo powstałym biurowcem sąsiadują tu siedziby ministerstw, ambasad oraz Trybunału Konstytucyjnego.
Jakość architektury – o SZUCHA Premium Offices Artur Nowakowski SZUCHA Premium Offices jest projektem wyjątkowym pod każdym względem. Najwyższej próby architektura, doskonały dizajn, wygodne, doświetlone, przestronne biura, zielone ogrody wewnątrz i na zewnątrz budynku, zielone tarasy, no i wspaniały Pałacyk SZUCHA. Pałacyk, który przez dziesiątki lat był szczelnie zasłonięty murem. Mało kto wiedział o jego istnieniu. Po 70 latach oddajemy ten historyczny obiekt mieszkańcom Warszawy – pisze Artur Nowakowski, prezes GPG, inwestor SZUCHA Premium Offices.
Dom-ogród – o koncepcji SZUCHA Premium Offices Bolesław Stelmach Zabytkowy ogród, koło którego stoi dom, chciał, żeby dom był ogrodem. Kamienne, klasycyzujące gmachy okolicznych ministerstw chciały z kolei, aby dom był z kamienia. Od strony ogrodu i historycznego pałacyku z 1895 roku na elewacjach, trejażach, na dachu i we wnętrzu jest więc ogród, natomiast od strony ulic dom przesłaniają – otwierają na kamienne sąsiedztwo – betonowe płoty elewacji – pisze autor budynku Bolesław Stelmach.