PIERWSZY BIUROWIEC NA SŁUŻEWCU

Znika pierwszy biurowiec Mordoru. Trwa rozbiórka Curtis Plaza w Warszawie

2024-06-03 6:23

Biurowiec Curtis Plaza pod wieloma względami był przełomowy. Zapoczątkował dzielnicę, która dziś jest synonimem zagłębia biurowego. Jako pierwszy miał biura typu open space. Teraz jednak Curtis Plaza został sprzedany, a 28 maja 2024 r. rozpoczęła się jego rozbiórka. To symboliczny koniec epoki.

Spis treści

  1. Curtis Plaza jak pierwszy McDonald’s
  2. Curtis Plaza: dobro kultury współczesnej
Spacer po Galerii PLATO z Robertem Koniecznym

Curtis Plaza jak pierwszy McDonald’s

Na początku lat 90. dzisiejsze biurowe zagłębie na Służewcu było niemalże przedmieściem. W dodatku o zupełnie innej funkcji – stały tu wyłącznie zakłady przemysłowe, w dodatku podupadające po zmianie ustroju. Działki były na sprzedaż, tyle że mało kto miał na nie pomysł. Gdy biznesmen Zbigniew Niemczycki zapowiedział, że przy ulicy Komarowa (na Wołoską przemianowano ją dopiero w 1992 roku) postawi biurowiec, niektórzy pukali się w czoło.

W swojej najnowszej książce „Długie lata 90. Architektura w Polsce czasów transformacji” tak o tamtym miejscu i czasie pisze Anna Cymer:

To tutaj w latach 50. rządową decyzją powstała Południowa Dzielnica Przemysłowa Służewiec, na terenie której wyrastały kolejne zakłady. Działały tu przez prawie pół wieku, a po 1989 roku podzieliły los wielu państwowych przedsiębiorstw: fabryki zlikwidowano lub sprywatyzowano, a jedynym po nich majątkiem często pozostawał tylko grunt i budynki. Pełen takich upadłych przedsiębiorstw, a zarazem świetnie wyposażony w infrastrukturę Służewiec okazał się doskonałym terenem do inwestycji. Wystawiane na sprzedaż poprzemysłowe działki chętnie kupowali deweloperzy budujący na nich kolejne obiekty biurowe. Pierwszy był właśnie Curtis Plaza; niedługo po nim kolejny inwestor zaczął przemianę terenu po położonym po drugiej stronie ulicy Wołoskiej Naukowo-Produkcyjnym Centrum Półprzewodników Unitra-CEMI. W 1995 roku rozpoczęto wznoszenie tu kompleksu Mokotów Business Park, „parku biznesu”, czyli zespołu wielu budynków z powierzchnią biurową na wynajem.

Curtis Plaza zaprojektowali Romuald Welder i Mirosław Kartowicz.

Już w 1991 roku rozpoczęła się budowa budynku Curtis Plaza, który uważa się za pierwszy warszawski biurowiec reprezentujący nowe wcielenie architektury biurowej. Zamiast klockowatego budynku z długimi, ciemnymi korytarzami z rzędami drzwi do kolejnych gabinetów (jak budowało się biurowce choćby w latach 70.) powstał efektowny gmach o nowym układzie wnętrz i wyglądzie. Symetrycznie zakomponowana bryła została obłożona szkłem refleksyjnym i białymi płytami z ceramiki. Położone centralnie wejście podkreśliła nie tylko okładzina elewacji ułożona na kształt odwróconej schodkowej piramidy, ale i fioletowa pionowa tuba, niczym obręcz obejmująca cały budynek i efektownie na parterze zamieniająca się w dachy nad podjazdami od frontu i od tyłu. Dodatkowo dwa naroża gmachu zamieniono w zaokrąglone „wieżyczki”. Nowością w Curtis Plaza jest także dyspozycja wnętrz: biurowiec ma rozległy hol i otwarte galerie kolejnych kondygnacji, a także zupełnie nowy w polskich realizacjach open space części biurowych. Przeszklony dach nad atrium, białe okładziny ścian, zaokrąglone naroża galerii, widowiskowy żyrandol zwisający z sufitu na długości kilku kondygnacji nadawały wnętrzu Curtis Plaza wyjątkowego, eleganckiego, a zarazem futurystycznego wyrazu, jakiego wcześniej nie widywało się w polskich biurowcach

- pisze dalej Cymer.

Anna Cymer - Długie lata 90. Architektura w Polsce czasów transformacji

i

Autor: Centrum Architektury

Każda z firm mogła sama podzielić powierzchnię biurową na pokoje, salki i korytarze. Było to możliwe dzięki konstrukcji pięter w systemie »open space« - otwartej przestrzeni, którą można dowolnie kształtować

– zachwycała się w 1993 roku „Gazeta Wyborcza”.

Jerzy Szczepanik-Dzikowski z pracowni JEMS wspomina na łamach tej samej gazety: - 30 lat temu ten budynek bardzo się podobał. Trochę tak, jak ten pierwszy McDonald's na Ścianie Wschodniej. To były przedmioty zachwytu, tęsknoty za tym, czego w Polsce jeszcze nie było.

Bez większego sentymentu o budynku pisał z kolei Maciej Miłobędzki z tej samej pracowni, w cyklu „A-m” „100 budynków na 100-lecie niepodległości”:

Nowi inwestorzy zainteresowani byli szybką realizacją przedsięwzięć nastawionych na błyskawiczny zwrot kapitału, przy okazji upłynniając na naszym rynku całkiem już „przechodzone” w Europie produkty budowlane: wielobarwne aluminiowe profile i panele elewacyjne, barwione lustrzane szkło, rozmaite laminaty, plastikowe sidingi i okna. Wygłodniali architekci rzucili się na nie bez umiaru. W tym importowanym budownictwie mieszały się bardzo różne estetyczne wzorniki. Charakterystycznym przykładem jest warszawski biurowiec Curtis Plaza z symetryczną schodkową fasadą obleczoną lakierowaną blachą i niebieskim lustrzanym szkłem.

Curtis Plaza: dobro kultury współczesnej

Dziś biurowce to jednak przede wszystkim maszyny do zarabiania pieniędzy. Muszą spełniać współczesne normy i wymogi. Te z lat 90. coraz trudniej dostosować zarówno do potrzeb technicznych (dziś buduje się wyższe kondygnacje, aby w sufitach i podłogach ukryć więcej instalacji), jak i norm ekologicznych (nie sposób uzyskać dla nich certyfikatów LEED czy BREAM). Generują też większe koszty, a pracownikom nie oferują wygód, które stają się standardem, takich jak przestrzenie do odpoczynku czy szatnia dla przyjeżdżających rowerami.

Curtis Plaza nie uchroni nawet fakt, że znalazł się na liście dóbr kultury współczesnej, która powinna stanowić coś na kształt przedsionku rejestru zabytków. Nie stanowi, bo formalnie nie zaczęła obowiązywać w związku ze zmianą przepisów o planowaniu przestrzennym. Ponieważ budowany wspólnie z bankiem Pekao gmach jest wyposażony w skarbiec, nie ma nawet porządnego garażu.

O tym, że Grupa Curtis ma zgodę na rozbiórkę gmachu poinformował kilka dni temu serwis Property Insider. Z kolei propertynews.pl podaje, że budynek został sprzedany. Kupić go miał „jeden z największych polskich deweloperów”. O jego planach nic na razie nie wiadomo - możliwe, że biurowiec zastąpią mieszkania, co wpisywałoby się w aktualny trend w tej części miasta. Gdyby tak się stało, rozbiórkę Curtis Plaza śmiało można by określić symbolicznym końcem „biurowego Służewca”.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Listen on Spreaker.