Sąsiadki lśnią, ona wciąż czeka. Na tym domu zapłonęły pierwsze czerwone neony powojennej Warszawy

Przetrwała dwie wojny, rozbłysły na niej pierwsze czerwone neony powojennej Warszawy, a jej dwie smukłe wieżyczki od ponad stu lat strzegą wylotu Bagateli i alei Szucha. Kamienica Adama Bromke była symbolem wielkomiejskich ambicji stolicy. Dziś, otoczona odnowionymi sąsiadkami, należy do najbardziej zaniedbanych domów placu Unii Lubelskiej. A szkoda, bo to jeden z najbardziej reprezentacyjnych budynków starej Warszawy.

Kamienica Adama Bromke - warszawski „niebotyk”

Stoi pod adresem Bagatela 14, choć od strony placu można uznać ją za dom przy alei Szucha 2. To ta sama narożna kamienica, obejmująca długim frontem zachodni bok placu. Gdy powstawała, plac był południową bramą miasta, a za nim rozciągały się niższe zabudowania i otwarte tereny. Dom Adama Bromke musiał sprawiać dla Warszawiaków wrażenie niemal drapacza chmur.

Urzędowe źródła nie są zgodne co do daty jego powstania. Narodowy Instytut Dziedzictwa podaje rok 1912, natomiast decyzja Komisji do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich opisuje siedmiokondygnacyjny budynek jako wzniesiony w 1911 roku. Można więc założyć, że kamienica powstała około 1911 - 1912 roku.

Inwestorem, jak już wspomnieliśmy, był Adam Bromke, przedsiębiorca związany z budownictwem, od którego nazwiska pochodzi nazwa domu. Nie należy go mylić z urodzonym w 1928 roku politologiem o tym samym imieniu i nazwisku. 

Plac Unii Lubelskiej Warszawa
Autor: Muzeum Miasta Warszawy/ Materiały prasowe Pocztówka wykonana między 1929 a 1930 rokiem. Po lewej kolejno: fragment kamienicy przy ulicy Marszałkowskiej 2, za nią kamienica Adama Bromke przy Alei Jana Chrystiana Szucha 2, wylot ulicy Bagatela i kamienica Jana Łaskiego o adresie Bagatela 15. W tle po prawej zabudowania w rejonie ulic Parkowej i Chocimskiej .

Kto zaprojektował Bagatela 14 - Daniszewski czy Panczakiewicz?

Najlepszą urzędową wskazówkę daje karta Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Wymienia A. Daniszewskiego i klasyfikuje ceglany dom jako modernistyczny. W publikacjach varsavianistycznych spotyka się także nazwisko Ludwika Panczakiewicza, lecz potwierdzenia tego faktu brak w  NID. Oficjalnie wskazywanym architektem jest więc A. Daniszewski.

Kamienica należała do najwyższych warszawskich domów dochodowych swojej epoki. Takie budynki bywają dziś nazywane „niebotykami” - od dawnego słowa oznaczającego gmach, który zdaje się „tykać nieba”.

Długa elewacja obejmuje zakrzywioną krawędź placu, a narożniki prowadzą wzrok ku Bagateli i alei Szucha. Wieńczą je smukłe wieżyczki - najbardziej charakterystyczny zachowany element.

Najlepszym świadkiem tego, jak kamienica wyglądała dawniej jest fotografia z lat 1929 - 1930 w Muzeum Warszawy. Wykonano ją z kamienicy Kacperskich przy Marszałkowskiej 1. Muzeum identyfikuje dom Bromkego przy alei Szucha 2, wylot Bagateli i kamienicę Jana Łaskiego pod numerem 15. Na placu rosną jeszcze drzewa, jedzie tramwaj linii 1, a Pomnika Lotników jeszcze nie ma.

Archiwalne ujęcie pokazuje reprezentacyjną sylwetkę, rytm okien i balkonów oraz wieżyczki spinające trzy ekspozycje. Dzisiejsza fasada jest uboższa i bardziej płaska. Widać, że utraciła część wystroju, ale bez dokumentacji remontowej nie wiemy, czy to efekt jednej przebudowy, czy nawarstwiających się przez lata drobnych zmian.

Pierwsze czerwone neony powojennej Warszawy

Najbarwniejszy rozdział dla tego budynku rozpoczął się jesienią 1948 roku. W kamienicy otwarto pierwszy Klub Międzynarodowej Prasy i Książki, instytucję, z której wyrosła późniejsza sieć Empik. Firmowe archiwum Empiku przytacza ówczesne relacje „Stolicy” i „Życia Warszawy”. Reporter pisał, że na gmachu przy Bagateli 14 „rozbłysły wczoraj czerwone neony - pierwsze w Warszawie po wojnie”. Według historii opublikowanej przez Empik, klub otwarto 7 października 1948 roku.

Dla mieszkańców podnoszącego się z ruin miasta była to namiastka światowego życia. W czytelni udostępniano bezpłatnie 180 dzienników i czasopism w językach europejskich, działały księgarnia i sklep, a czterojęzyczne neony informowały o książkach i gazetach. Wokół odbudowywano Warszawę, a w „niebotyku” można było usiąść nad zagraniczną prasą.

Najbardziej zaniedbana kamienica placu Unii czeka na remont

Z dostępnych decyzji Komisji Weryfikacyjnej z 14 grudnia 2022 roku wynika, że budynek stanowi nieruchomość odrębną od gruntu i jest własnością następców prawnych dawnych współwłaścicieli. W księdze wieczystej jako właściciel gruntu figuruje natomiast Skarb Państwa. W 2015 roku ustanowiono na 99 lat użytkowanie wieczyste gruntu na rzecz spadkobierców i osób, które kupiły udziały w roszczeniach. Umowy jednak nie zawarto. W 2022 roku Komisja stwierdziła nieważność decyzji, uznając m.in., że nabywcy roszczeń nie mogli być traktowani jak następcy dawnych właścicieli w postępowaniu dekretowym.

Może właśnie przez te kłopoty prawne kamienica Bagatela 14 boleśnie odstaje dziś od otoczenia. Sąsiednie kamienice odzyskały jasne elewacje, detal i wielkomiejski blask, podczas gdy dom Adama Bromke pozostaje poszarzały, miejscami spękany i wizualnie ciężki. Można go uznać za jedną z najgorzej prezentujących się kamienic placu Unii Lubelskiej.

Paradoks Bagateli 14 polega na tym, że przetrwała najtrudniejszą część historii Warszawy, a przegrywa estetyczny wyścig w czasach pokoju. Jej bryła, wieżyczki i niezwykła przeszłość wciąż są jednak czytelne. Wystarczy spojrzeć na muzealną fotografię sprzed niemal stu lat, aby zobaczyć nie ruinę, lecz jeden z domów, które miały uczynić Warszawę prawdziwą europejską metropolią.

Wychyleni w przyszłości – jak rozmawiać o tym, co nadchodzi i zmieniać definicje piękna w architekturze? I Marketing w Architekturze
Podcast Architektoniczny
Borysław Czarakcziew chce dogonić Europę, wyrugować patologie i pomóc architektom więcej zarabiać. Jak zamierza to zrobić?