Spis treści
Dwie opuszczone kamienice przy Pańskiej w Warszawie niszczeją
Obie powstały w początkach XX w. Były jednymi z nielicznych budynków w okolicy, które uniknęły zniszczenia w czasie drugiej wojny światowej. Dziś są już jednak na ostatnich nogach. Niszczejące od lat, opuszczone, zaniedbane, z zabitymi oknami. Specjalne klamry przytrzymują rozpadające się mury, nad głowami przechodniów wiszą siatki mające łapać spadający tynk. Wszystko pokrywa gruba warstwa pseudograffiti. Jedynymi mieszkańcami kamienic przy Pańskiej są szczury – tak przyzwyczajone do ludzkiego towarzystwa, że można je bez trudu zobaczyć nawet za dnia.
Kamienice przy Pańskiej 100 i 100A należą do miasta. Znajdują się też w gminnej ewidencji zabytków (która niestety oferuje słabszą ochronę niż rejestr zabytków). Dlaczego zatem są w tak opłakanym stanie?
Nieruchomość stanowi własność m.st. Warszawy. W 2009 r. została powierzona ZGN [Zakładowi Gospodarowania Nieruchomościami – przyp. red.]. Do części nieruchomości zostały zgłoszone roszczenia. Część następców prawnych została ustalona, ale z uwagi na konieczność poszukiwania wielu kolejnych stron postępowania nie można wskazać terminu zakończenia postępowania
– poinformowała nas Marzena Gawkowska, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta. Mamy więc do czynienia z klasyczną warszawską historią: nieuregulowany stan prawny budynku uniemożliwia miastu działanie. Najczęściej w takich przypadkach chodzi o skutki dekretu Bieruta, który w latach 50. pozwolił miastu przejąć wiele prywatnych nieruchomości. Dziś, gdy potomkowie dawnych właścicieli mają prawo dążyć do odzyskania odebranego mienia, takie sprawy potrafią ciągnąć się przez całe dekady. Samo ustalenie, ilu właściwie było spadkobierców przedwojennych właścicieli i gdzie dziś żyją, to zadanie na lata.
- Czytaj także: Tu budynki nie mają góry ani dołu, a ściany mogą być z lodu. O architekturze kosmicznej
Ocalą przynajmniej jedną z kamienic, dzieląc działkę?
Warto przypomnieć, że jeszcze stosunkowo niedawno w kamienicach przy Pańskiej żyli ludzie. Budynek pod numerem 100A wysiedlono wcześniej, w 2010 r., zaś kamienicę pod numerem 100 po 2015 r. Już wtedy jednak ich stan był tragiczny – to właśnie on stał się przyczyną usunięcia lokatorów. To pokłosie zaniedbań czasów PRL-u, kiedy to budynków komunalnych przez całe dekady nie remontowano, przeprowadzając w najlepszym razie jedynie doraźne naprawy.
Wygląda na to, że przynajmniej dla jednej z dwóch kamienic wciąż jest nadzieja. Jak udało nam się dowiedzieć w Urzędzie Miasta:
W związku z tym, że roszczenia są zgłoszone do części działki, trwają działania, by umożliwić włączenie jednej z kamienic do programu remontowego i finalnie przeprowadzić modernizację budynku.
Niestety, nie usłyszeliśmy żadnych konkretów, w tym terminów. Możemy się jednak domyślać, jak miasto chce obejść problem roszczeń. Dziś obie kamienice stoją na tej samej działce, ale gdyby podzielić ją na dwie, jedna z nich byłaby wolna od roszczeń. Pozwoliłoby to miastu swobodnie działać. Na ten moment nie jest jasne, czy remontem objęto by wówczas budynek pod numerem 100, czy może 100A.
- Sprawdź także: Bezpieka obróciła tu Maryję tyłem do podwórka. Kamienica przy Węgierskiej 6 w Warszawie wreszcie przejdzie remont
Historia kamienic przy Pańskiej 100 i 100A w Warszawie
Jako pierwsza powstała kamienica z dzisiejszym numerem Pańska 100A – wybudowano ją w 1909 r. W tamtych czasach Wola była dzielnicą przede wszystkim przemysłową, co ściągało tu ludność szukającą pracy i powodowało szybki wzrost liczby ludności (z 9 do 40 tys. między 1890 a 1915 r.). To z kolei pociągnęło za sobą rozwój budownictwa mieszkaniowego, w tym wzdłuż ul. Pańskiej. Układ kamienicy przy Pańskiej 100A był nietypowy: w podwórzu znajdują się dwie przylegające do siebie klatki schodowe, obsługujące mieszkania w bocznych oficynach. Lokale wynajmowała tu głównie uboższa ludność. Były one małe i ciasne, pozbawione wygód (brak choćby bieżącej wody i ustępów w budynku) i ogrzewane piecami kaflowymi, ale za to tanie.
Kamienica przy Pańskiej 100 w Warszawie powstała ok. 1910–1915 r. (w ewidencji zabytków podano późniejszą datę). Inwestorem została prywatna spółka pod nazwą „Własność”, utworzona w celu kupna działki, wzniesienia domu mieszkalnego oraz wynajmowania części lokali dla zysku. Spółka miała 22 udziałowców, z czego aż 17 było pracownikami Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej (według Fundacji Warszawa1939). Podobnie jak sąsiadka, kamienica służyła przede wszystkim ubogim robotnikom. Na parterze działał popularny przed wojną zakład ślusarski Cwajbauma. Oba budynki powstały z cegły, w stylu wczesnomodernistycznym. O ich projektantach nie wiemy nic.
- Czytaj też: Patrzyła, jak niemieckie czołgi jadą na Warszawę. Dziś popada w ruinę. Kamienica przy Grójeckiej 184
W czasie drugiej wojny światowej obie kamienice ucierpiały na skutek ostrzału i bombardowań. Jak wynika z materiałów Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, w budynku podczas okupacji kilka polskich rodzin ukrywało Żydów (za co zostali później odznaczeni tytułami Sprawiedliwych wśród Narodów Świata).
Można powiedzieć, że obie kamienice miały szczęście – jako jedne z nielicznych budynków w okolicy przetrwały zarówno zniszczenia 1944 r., jak i powojenne wyburzanie ostańców pod poszerzanie ulic i inne inwestycje. Upaństwowione budynki przekazano Administracji Domów Mieszkalnych, która dokonała pobieżnych napraw i zakwaterowała tu nowych lokatorów. Od tamtej pory aż do początków II dekady XXI w. kamienice pełniły rolę budynków komunalnych.
- Przejdź do galerii: 100 lat historii przy ul. Prostej w Warszawie