Autostrada A1 ma być gładka jak stół. Słynne "fale Dunaju" na śląskim odcinku zostaną wyprostowane

To dopiero początek końca ery podskakiwania samochodów na autostradzie A1 między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi, ale zmierza ku dobremu. Inżynierowie zamierzają zlikwidować słynne „fale Dunaju” i naprawić A1 za pomocą m.in. geomembran i geomateracy. Trochę to jednak potrwa, bo GDDKiA podpisała umowę dopiero z wykonawcą pierwszego odcinka remontu i ogłosiła drugi przetarg z, podzielonego na aż 13 zadań, generalnego remontu 16 km pofałdowanej autostrady.

Pofałdowana autostrada to antyreklama Śląska

Dla wielu kierowców pofałdowana nawierzchnia między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi stała się przez lata nieoficjalnym znakiem, że właśnie wjechali na Śląsk. Choć sytuacja stała się obiektem licznych żartów, minister infrastruktury Dariusz Klimczak podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego postawił sprawę jasno - stan tej drogi psuje wizerunek państwa i regionu, jakim jest Śląsk i musi ona stać się jego wizytówką, a nie źródłem dyskomfortu i antyreklamą.

Obecnie na zdeformowanych fragmentach obowiązują drastyczne ograniczenia prędkości - lokalnie nawet do 80 km/h - co na drodze najwyższej klasy jest rozwiązaniem frustrującym i niebezpiecznym.

Operacja - likwidacja "fal Dunaju" rozpoczęta

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oficjalnie rozpoczęła więc proces likwidacji jednej z najbardziej irytujących usterek technicznych w historii polskiego budownictwa drogowego - słynnych „fal Dunaju” na autostradzie A1. Tym mianem kierowcy określają około 16-kilometrowy odcinek śląskiej części autostrady A1 między Piekarami Śląskimi i Pyrzowicami.

Podpisana właśnie umowa z konsorcjum firm COLAS Polska oraz ANTEX II o wartości 36,3 mln zł otwiera drogę do naprawy pierwszego, ponad trzykilometrowego odcinka jezdni w kierunku Gliwic. Co więcej, drogowcy równolegle ogłosili już przetarg na kolejny fragment w rejonie węzła Pyrzowice.

Drugi odcinek A1 do remontu - jest przetarg

Jak informuje GDDKiA, drugi przetarg na remont kolejnego odcinka A1 obejmuje fragment jezdni o długości blisko 1,7 km w rejonie węzła Pyrzowice. Zamówienie przewiduje kompleksową naprawę obu jezdni autostrady wraz z robotami towarzyszącymi. Zostaną wykonane roboty drogowe, przebudowana kanalizacja deszczowa, wyremontowane przepusty i obiekty inżynierskie oraz zostanie wykonane również nowe oznakowanie i elementy bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Wykonawca będzie miał do 18 miesięcy (bez wliczania okresów zimowych) na zakończenie prac. Na oferty GDDKiA czeka do 11 sierpnia br.

Zobacz, jak wygląda pofałdowana A1, czyli słynne Fale Dunaju

Dlaczego asfalt na A1 się wybrzuszył? Tajemnica chemicznej aktywności żużla

Aby zrozumieć skalę wyzwania, trzeba cofnąć się do 2012 roku, kiedy to oddano ten odcinek do użytku. Przyczyną powstania muld okazał się materiał użyty do budowy korpusu drogi - żużel. Choć posiadał odpowiednie certyfikaty, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała dokumentację. Materiał, zamiast być stabilnym fundamentem, wykazał się aktywnością chemiczną i zaczął pęcznieć pod wpływem wilgoci, powodując coraz większe wybrzuszenia nawierzchni. Doraźne naprawy i szlifowanie asfaltu nie przynosiły rezultatu, bo problem tkwił głęboko pod ziemią.

Inżynieryjna chirurgia - od rozbiórki po geomaterac

Planowany remont to w rzeczywistości budowa autostrady niemal od nowa na uszkodzonych fragmentach. Wykonawca ma przed sobą zadanie wymagające precyzji - przewidziano całkowitą rozbiórkę istniejącej konstrukcji nawierzchni, warstwy mrozoochronnej, a nawet górnej części nasypu.

Nowa konstrukcja ma być odporna na wodę. Zostanie wykonana w technologii bitumicznej, ale kluczem do sukcesu mają być warstwy izolacyjne - geomembrana uszczelniająca oraz specjalny geomaterac z kruszywa stabilizowanego georusztem. Taki zestaw ma odciąć dopływ wody opadowej i roztopowej do wnętrza drogi, co powinno ostatecznie wygasić procesy chemiczne w głębszych warstwach nasypu.

Wielki plan remontu "fal Dunaju" podzielony na 13 etapów

Naprawa pierwszego, trzykilometrowego odcinka (od Siemoni do MOP Dobieszowice Zachód) ma potrwać 11 miesięcy, nie licząc okresów zimowych. To jednak dopiero początek końca niedogodności kierowców na A1. Cały pofałdowany odcinek został podzielony na 13 niezależnych zadań. Kolejność prac zależy od stopnia degradacji poszczególnych fragmentów, ale także od możliwości logistycznych - autostrada musi bowiem zachować ciągłość ruchu przez cały okres remontu.

Koszt naprawy całej trasy szacowano w ubiegłym roku na ponad 700 milionów złotych. Choć to wielka kwota, alternatywą było pozostawienie niszczejącej arterii, która z każdym rokiem generowała coraz większe utrudnienia.

Jak zapowiada GDDKiA, po zakończeniu wszystkich etapów kierowcy odzyskają nie tylko komfort, ale przede wszystkim bezpieczeństwo na jednym z najważniejszych szlaków komunikacyjnych Polski.

Tunel średnicowy w Łodzi
Podcast Architektoniczny
Architektura, marketing, media – (nie)bezpieczne związki