Spis treści
W bramie modernistycznego kampusu
WETA cafe zajęła zaledwie pięć metrów kwadratowych w jednej z bram modernistycznego kampusu Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Niewielka ingerencja przywróciła funkcję miejscu, które przez lata pozostawało przede wszystkim elementem infrastruktury uczelni.
Zespół Wydziału Weterynarii (należący do kampusu) to charakterystyczny przykład powojennego modernizmu we Wrocławiu. Za jego projektem stali Krystyna i Marian Barscy, Adam Tyczkowski, Leszek Zdek oraz Bolesław Rutka. Dokumentację ukończono w 1957 roku, natomiast budowa całego założenia trwała do 1964 roku. Zamiast skupiać program uczelni w jednym reprezentacyjnym gmachu, projektanci rozpisali go na szereg mniejszych obiektów. Niskie, wydłużone pawilony rozmieszczono wśród zieleni, tworząc układ bardziej przypominający niewielki kampus niż zwarty kompleks instytucjonalny. Architektura została podporządkowana horyzontalnym proporcjom: płaskim dachom towarzyszą rozległe przeszklenia i regularny rytm elewacji.
Równie istotne były przestrzenie pomiędzy budynkami. Zieleń współtworzyła kompozycję całego założenia, a rozproszenie funkcji dydaktycznych i klinicznych wymuszało przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi pawilonami. Jednym z punktów prowadzących na teren kampusu była brama od ulicy Mikulicza-Radeckiego. W jej niewielkim kiosku mieści się dziś WETA cafe.
Lokal bliższy typologii miejskiego kiosku
Po ponad sześciu dekadach od ukończenia zespołu pomieszczenie utraciło swoją pierwotną funkcję, pozostało jednak integralnym elementem charakterystycznej konstrukcji wejściowej. Na jego potencjał zwróciła uwagę Agata Sikora-Jańska, właścicielka WUWA Cafe działającej przy wrocławskim osiedlu WuWA. Zamiast przebudowywać kiosk lub powiększać go kosztem istniejącej architektury, zdecydowała się wpisać nową działalność w zastaną przestrzeń.
Projekt funkcjonalny i wnętrze WETA cafe opracowała pracownia PIOTR JAŃSKI ARCHITEKCI. Skala lokalu narzuciła bardzo precyzyjne rozwiązania – na powierzchni pięciu metrów kwadratowych trzeba było pomieścić całe zaplecze potrzebne do obsługi kawiarni.
W efekcie powstał lokal bliższy typologii miejskiego kiosku niż klasycznej kawiarni. Kontakt między obsługą a klientem odbywa się przez przeszkloną witrynę, natomiast przestrzeń dla gości znalazła się już poza samym wnętrzem. Naturalnym przedłużeniem pięciometrowego lokalu stało się zadaszone przejście pod modernistyczną bramą. To ono pełni funkcję nieformalnej sali – miejsca, w którym można na chwilę zatrzymać się z kawą.
Cytat kulinarny: rurki z bitą śmietaną
WETA cafe nawiązuje do otoczenia nie tylko poprzez sposób wykorzystania istniejącej architektury. W menu pojawił się również lokalny cytat, tym razem kulinarny. Oprócz kawy z wrocławskiej palarni Figa, bajgli i wypieków serwowane są tutaj waflowe rurki z naturalną bitą śmietaną. To ukłon w stronę kiosku działającego niegdyś w rejonie skrzyżowania placu Grunwaldzkiego i ulicy Piastowskiej. Sprzedawane w nim rurki przez lata zapisały się w pamięci mieszkańców jako jeden ze smaków tej części Wrocławia.
Pięć metrów kwadratowych wystarczyło również, by subtelnie zmienić sposób użytkowania samej bramy. Przestrzeń zaprojektowana przede wszystkim jako wejście na teren uczelni zyskała dodatkową rolę. Przed zajęciami pojawiają się tu studenci, po kawę wychodzą pracownicy, zatrzymują się również mieszkańcy przemierzający okolice placu Grunwaldzkiego. Dawny punkt tranzytowy stał się miejscem krótkiego postoju – i okazją do spotkania.