Spis treści
Przemysł graficzny budzi się po wojnie
Jedną z gałęzi polskiego przemysłu, które ucierpiały w czasie II wojny światowej, była grafika. Drukarnie nie znajdowały się jednak na szczycie listy priorytetów Partii, toteż Drukarnię im. Rewolucji Październikowej przy ul. Mińskiej w Warszawie zaczęto budować dopiero 3 lata po zakończeniu wojny. Wybrano dla niej działkę po zniszczonych Centralnych Warsztatach Samochodowych o powierzchni prawie 63 000 m². Kompleks zaprojektował architekt Jerzy Brandysiewicz, konstrukcję zaś – inż. Stanisław Zalewski.
Do roku 1949 przemysł graficzny w Polsce miał być nowoczesny i prężnie działający.
W tym stanie rzeczy wyłoniła się koncepcja budowy kombinatu poligraficznego obejmującego dużą drukarnię książkową ze specjalnym działem dla druku wydawnictw naukowo-technicznych, centralne warsztaty napraw maszyn drukarskich, ośrodek szkoleniowy obejmujący średnią szkołę graficzną oraz pierwszą w Polsce wyższą szkołę graficzną
— pisał w Architekturze J. Brandysiewicz.

i
W ciągu następnych dziesięciu lat plan częściowo zmodyfikowano, stawiając na wydajność kombinatu, i zamiast obiektów edukacyjnych zrealizowano fabrykę nowoczesnych farb graficznych. W latach 50. drukarnia im. Rewolucji Październikowej była jedną z największych w Europie. 20 lat później pracowało tu aż 1200 osób.
Zobacz także: Centrum Administracyjne Huty im. Lenina w Nowej Hucie wygląda dziś dokładnie tak, jak dawniej
Potężny kombinat rozlewa się po działce
Zaprojektowanie tak dużego przedsięwzięcia wzdłuż Mińskiej nie było łatwe – działka mimo że potężna, była przy tym dość wąska, pomniejszona dodatkowo o bocznicę kolejową. Autorzy drukarni odeszli od przyjętego standardu i zamiast w pionie – zaprojektowali ją w poziomie, usprawniając jednocześnie produkcję.
I tak na parterze znalazły się magazyny i pokoje socjalne, na piętrze zecernia, maszyny i introligatornie, a na kolejnej kondygnacji działy przygotowawcze. Urządzenia obsługujące instalacje wyprowadzono do pomieszczeń nieoświetlonych. Oprócz o proces produkcji, zadbano i o pracowników. Ich trasy do własnych działów zaplanowano możliwie jak najkrótsze, a wzdłuż ściany nisko położonej świetlicy wykonano wykop, tworząc zieleniec wypoczynkowy i wkomponowując w niego basen przeciwpożarowy. W najwyższym budynku znalazły się biura i mieszkania.

i
W hali maszyn zastosowano najbardziej rozpoznawalny dziś i charakterystyczny element – ośmioboczne świetliki.
Dla doświetlenia pomieszczeń zastosowano 38 kopuł-świetlików żelbetowych, które doskonale spełniają zadania. Trzeba podkreślić, że na dobre oświetlenie budynku zwrócono baczną uwagę i wydaje się, że pod tym względem warunki drukarzy zostały spełnione
— pisał Brandysiewicz.
Mimo że realizacja została dobrze przyjęta przez środowisko architektów i – co ważniejsze – przez pracowników, nie obyło się bez niedoróbek. Części oświetlone dziś drobnymi okienkami, podobnie jak klatki schodowe, wypełniały kiedyś luksfery. Na budowę przyjechały jednak słabej jakości, a połączone ze słabym montażem przez budowlańców odkształciły się i szybko zniknęły z budynku.

i

i
By zdążyć z oddaniem budynku na uroczyste otwarcie w listopadzie 1950 r., wejście główne wykończono prowizorycznie. Jerzy Brandysiewicz jeszcze w 1958 roku (w tym roku budowa wciąż trwała) zaznaczał, że nadal nie zrealizowano jego wizji. Czy ostatecznie to zrobiono – trudno wywnioskować.
Jerzy Brandysiewicz jest też autorem innych drukarni w Polsce - m.in. w Drukarni Dziełowej w Łodzi (przerobionej na akademik) czy Drukarni Wydawniczej w Krakowie (również ozdobionej gryfem w formie mozaiki), dziś już nieistniejącej.
Zobacz także: Supersam, Gruba Kaśka, Syreni Śpiew. Co słychać u warszawskich pawilonów z PRL-u
Koniec drukarni
Z kombinatu przez lata działalności wyjechały miliony książek. Po przemianie ustrojowej nazwę zmieniono na Drukarnię Naukowo-Techniczną. Sytuacja zakładu stale się pogarszała. Nie pomogło przejęcie go przez Polską Agencję Prasową. W 2012 zamknięto produkcję.
Mińska 65 jest już jedynie pozostałością po całym kompleksie drukarni – obok, wzdłuż ulicy, stoi dziś osiedle mieszkaniowe. Wpis do ewidencji uratował przed rozbiórką budynek pod numerem 75. na drugim końcu Mińskiej. Obecnie jest już odrestaurowanym biurowcem. Od strony ul. Podskarbińskiej zdobi go odnowione sgraffito z logiem drukarni – gryfem. Pod numerem 65 swoją siedzibę mają obecnie przeróżne firmy, a w halach produkcyjnych organizowane są eventy, sesje zdjęciowe i konferencje (np. Off-site Construction). Działa tu Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych.
Źródła: Jerzy Brandysiewicz, Drukarnia im. Rewolucji Październikowej w Warszawie wraz ze zdjęciami Z. Gamskiego ze str. 395, 396 i 398 [w:] Architektura (nr 10, 1958 r.), warszawskiedrukarnie.pl
