Spis treści
Pękający blok przy Hirszfelda 2 w Warszawie. Mieszkańcy boją się od lat
O tym, że z konstrukcją budynku są problemy, było wiadomo już w 2009 r. Od 2015 r., na skutek pogarszającego się stanu technicznego, budynek jest pod stałym nadzorem ekspertów. Od 2021 r. mieszkańcy regularnie zgłaszają swoje obawy spółdzielni. W 2025 r., po kontroli nadzoru budowlanego, stropy podparto stemplami. Remont wciąż nie nastąpił.
To budynek spółdzielni SMB „Imielin” na Ursynowie, na południu Warszawy. W środku znajdują się 44 mieszkania, w których żyje łącznie kilkaset osób. W rozmowach z dziennikarzami mieszkańcy nie kryją niepokoju. Opowiadają o trzeszczeniu budynku nocą, o szczelinach tak szerokich, że można w nie włożyć dłoń, o sypiącym się na głowy tynku. Niejeden boi się o bezpieczeństwo swoje i bliskich.
Spółdzielnia uspokaja, że sytuacja jest pod kontrolą. Jak podaje serwis haloursynow.pl, stan bloku oraz gruntu pod nim był wielokrotnie oceniany przez nadzór budowlany oraz ekspertów Wojskowej Akademii Technicznej, Politechniki Krakowskiej i Instytutu Techniki Budowlanej. Jak dotąd zalecenia ograniczały się do montażu podpór, co wykonano. Jednak wiosną 2026 PINB nakazał przeprowadzenie remontu do marca 2027 r. W grę wchodzi wzmocnienie konstrukcji lub nawet rozbiórka i odbudowa całej klatki schodowej. W momencie pisania niniejszego artykułu, czyli pod koniec czerwca 2026 r., żadne prace remontowe się w bloku nie toczyły. Spółdzielnia przymierza się za to do wycinki drzewa, którego rozrastające się korzenie mogą jeszcze pogorszyć sytuację.
Winne zaniedbania lat PRL-u. Nie wykonano dylatacji
Przyczyna pękania bloku przy Hirszfelda 2 jest prozaiczna: podczas budowy bloku w latach 80. XX w. nie wykonano wymaganej dylatacji pomiędzy dwiema pionowymi częściami budynku. Bez wglądu w dokumentację nie wiemy, czy zawinili projektanci, czy wykonawcy, jednak znając realia PRL-u, można podejrzewać to drugie.
O co dokładnie chodzi z brakiem dylatacji? Budynki nie są idealnie nieruchome – pod wpływem osiadania gruntu, wiatru, zmian temperatury i innych czynników „pracują”, tj. lekko się poruszają. Jeśli z obliczeń wynika, że dwie części budynku będą „pracować” w różny sposób, wykonuje się między nimi dylatację, czyli niedużą przerwę. Ta wolna przestrzeń gwarantuje, że subtelne ruchy części budynku nie spowodują pęknięć. Właśnie tego elementu zabrakło w bloku przy Hirszfelda 2.
Ze względu na to, że podłoże nigdy nie jest jednorodne, w związku z tym pojawia się różnica osiadań, a to z kolei generuje dodatkowe naprężenia w konstrukcji. Jeżeli są one większe niż wytrzymałość materiału (...), dochodzi do uszkodzenia, a niekiedy wręcz zniszczenia elementu. Czasami jednak powoduje tylko odkształcenia, np. ugięcia (m.in. stropu czy ściany), lecz gdy będą zbyt duże, może doprowadzić choćby do odpadnięcia tynku czy problemów z zamykaniem/otwieraniem drzwi
– wyjaśnia w serwisie muratorplus.pl mgr inż. Maciej Rokiel.
SMB „Imielin” nie podaje, jakie konkretnie czynniki spowodowały, że części bloku przy Hirszfelda odseparowują się od siebie. Spekulowano, że na pogarszanie się stanu budynku mogła wpłynąć budowa pobliskiego tunelu Południowej Obwodnicy Warszawy, choć nie ma na to dowodów. Na ten moment nie jest też jasne, czy planowany remont będzie wymagał tymczasowego wysiedlenia mieszkańców, a jeśli tak, czy spółdzielnia zapewni na ten okres lokale zastępcze.
O większość bloków w Polsce nie trzeba się bać
Doniesienia na temat bloku przy Hirszfelda 2 w Warszawie mogą budzić niepokój mieszkańców innych bloków z wielkiej płyty. Warto jednak mieć świadomość, że badania przeprowadzone kilka lat temu przez Instytut Techniki Budowlanej jednoznacznie wskazały, że większość bloków z PRL-u może wytrzymać nawet 100–120 lat. Nie trzeba się zatem martwić powtarzanym niekiedy w mediach stwierdzeniem, że trwałość wielkiej płyty szacowano na 50–70 lat.
Jest jednak pewne ważne zastrzeżenie: bloki wytrzymają 100–120 lat, o ile będą należycie konserwowane i remontowane. Jeżeli wspólnoty i spółdzielnie o to nie zadbają, stan budynków będzie się pogarszał znacznie szybciej. Chodzi przede wszystkim o stan łączeń między elementami konstrukcyjnymi budynku. To o nie należy najbardziej dbać i w razie potrzeby je wzmacniać. Kluczowe jest także stosowanie środków antykorozyjnych, żeby sam beton nie degradował zbyt szybko.
- Przejdź do galerii: Ursynów Północny z drona