Jak sprzedać bunkier? Na obrazkach słońce, ciepły blask lamp i uśmiechnięte twarze

Polska potrzebuje schronów – co do tego zgadzają się wszyscy. Pierwsze dwa z zapowiedzianych przez rząd tysięcy powstają właśnie w Malborku. Jak jednak „reklamować się” inwestycją, która kojarzy się ludziom z wojną i budzi niepokój? Sądząc po tonie miejskich komunikatów i wizualizacjach, mają z tym trudność zarówno urzędnicy, jak i wykonawca.

Architektura. Wiktor Kowalski: Czy odpowiedzialna architektura może zachwycać?

W schronie jak w sennej poczekalni, przynajmniej na obrazkach

Wizualizacje zawsze przekłamują. Wiele mówiące jest jednak to, co dokładnie jest ukrywane czy pomijane. W przypadku deweloperskich osiedli z grafik zazwyczaj znikają pobliskie linie kolejowe czy ruchliwe drogi, a okoliczne budynki zmieniają się w blade zarysy. Wszystko po to, żeby przyszły klient poczuł, że zamieszka w spokojnej, cichej okolicy, a nie w gęstej zabudowie pełnej miejskiego zgiełku.

Na wizualizacjach schronów w Malborku od firmy Pekabex uderza przede wszystkim pustka. Ludzi jest ledwie garstka, a za to wolnych łóżek i miejsc do siedzenia – mnóstwo. Nawet na najbardziej „zatłoczonych” obrazkach ma się wrażenie przestrzeni i swobody ruchu. Wszystko to mimo faktu, że każdy ze schronów będzie w stanie pomieścić ponad 150 osób.

Po chwili zauważa się też fakt, że na grafikach prawie nie ma dzieci, mimo że jeden ze schronów budowany jest przy szkole podstawowej. O strachu najmłodszych nikt nie chce przecież myśleć. Są tylko dorośli, opanowani, spokojni. Na wizualizacjach nikt nie kręci się nerwowo, nie stoi w przejściu, nie próbuje nigdzie dzwonić, nie tuli się do najbliższych. Wszyscy siedzą, rozmawiają, czytają, jakby czekali na pociąg.

Schrony prefabrykowane Pekabeksu - wizualizacja
Autor: Pekabex/ Materiały prasowe

Spacer w słońcu pod ziemią i przyćmione lampy

Powstające w Malborku schrony przy ul. Hadyny i Wybickiego to pilotaż rządowego programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Przetestowane tu rozwiązania mają być kopiowane w całej Polsce. Podziemne obiekty budowane są z prefabrykatów, co ma skrócić czas budowy i obniżyć koszty. Za cały proces inwestycyjny, od projektów przez roboty aż po pozwolenie na użytkowanie, odpowiada firma Pekabex BET z Grupy Pekabex.

To właśnie wykonawca podzielił się w mediach wizualizacjami. Oczywistym jest, że firma odpowiedzialna za tak ważną inwestycję chce pokazać ją szerzej, podkreślić swój wkład w obronność kraju. Ma więc sens, że grafiki skupiają się na budowaniu poczucia bezpieczeństwa i spokoju.

Schrony prefabrykowane Pekabeksu - wizualizacja
Autor: Pekabex/ Materiały prasowe

A jednak mimo tej świadomości nie potrafię przejść obok tych grafik obojętnie. Uderza mnie ich podobieństwo do wizualizacji deweloperskich, na których wszyscy są zawsze zrelaksowani i w słońcu. Uderza mnie kontrast między atmosferą obrazków a tym, co przedstawiają. Patrzę na wizualizację bunkra i widzę wnętrza skąpane w ciepłym, pomarańczowym świetle, żeby surowy beton wyglądał choć ciut bardziej przytulnie oraz domowo. Patrzę na przekrój ukazujący układ pomieszczeń w bunkrze i widzę, że grafikę stworzono tak, jakby ktoś faktycznie zdjął z obiektu sufit – jasne promienie słońca wpadają do środka, zmieniając szarość niemal w biel, przechadzający się niespiesznie ludzie rzucają na podłogę długie cienie.

Schrony prefabrykowane Pekabeksu - wizualizacja
Autor: Pekabex/ Materiały prasowe

Urzędnicy uspokajają, ale i przepraszają

Ze swojej strony miasto – jako inwestor budowy bunkrów – również stara się opinię publiczną uspokajać. W oficjalnych komunikatach wylicza się już zakupione wyposażenie na wypadek kryzysu oraz podkreśla się skupienie władz na bezpieczeństwie mieszkańców. Niepokój w uważnym czytelniku może wzbudzić jednak informacja, że obiekt realizowany przy ul. Hadyny to „jeden z pierwszych takich schronów budowanych na terenie województwa pomorskiego” – województwa, nie miasta. A co z potrzebami samych mieszkańców Malborka? Schronienie dla ponad 300 osób to w końcu kropla w morzu potrzeb dla miasta, w którym żyje ponad 36 tys. osób. Urzędnicy ewidentnie są świadomi tej dysproporcji, bo w ich wypowiedziach przebija ton przepraszający.

Przez wiele lat w Malborku nie powstawały nowe obiekty tego typu. Schron na ponad 150 osób oczywiście nie rozwiąże wszystkich potrzeb miasta, ale będzie kolejnym miejscem ochronnym, zwiększającym bezpieczeństwo mieszkańców. (...) Nie da się w krótkim czasie zrealizować wszystkich zadań, które przez lata nie były priorytetem administracji rządowej. Sam fakt, że inwestycje w miejsca schronienia wreszcie ruszyły, daje jednak nadzieję, że system ten będzie sukcesywnie rozbudowywany

– podkreślał w połowie września Marek Charzewski, burmistrz Malborka.

Trudno nie zauważyć braku konkretów. Zamiast zapowiedzi budowy kolejnych bunkrów – nadzieja, że ona nastąpi. Trudno zresztą mieć do samorządu pretensje, bo mowa o ogromnych kwotach, których bez dofinansowania „z góry” nikt w budżecie nie wyczaruje. Tylko jeden schron przy ul. Hadyny kosztować będzie miasto ponad 4,8 mln zł. A mowa o infrastrukturze zarazem niezbędnej oraz takiej, która przez przeważającą większość czasu nie będzie służyć nikomu, generując jedynie koszty utrzymania.

Być może zatem autorzy wizualizacji bunkrów wybrali dobrą strategię? Skoro Polska dopiero wchodzi na ścieżkę rozwoju infrastruktury obronnej, skoro miną lata, nim nastąpi realna poprawa bezpieczeństwa ludzi – niech przynajmniej będzie tego bezpieczeństwa poczucie.

Podcast Architektoniczny
Architektura, marketing, media – (nie)bezpieczne związki