Spis treści
Modernistyczna bryła w centrum Łodzi z elewacją z piaskowca
Monumentalny modernistyczny budynek z pięknie oczyszczoną w 2019 roku elewacją z piaskowca jest jednym z tych obiektów, którym Łódź może się śmiało chwalić. To gmach, którego cechą jest zwarta, geometryczna kompozycja brył, oszczędne detale i mocno zaakcentowane podziały elewacji.
Jego dzisiejsza forma jest wynikiem zarówno przedwojennej koncepcji architektonicznej, jak i rozbudowy przeprowadzonej w drugiej połowie XX wieku. Od kilku lat jednak budynek stoi pusty, szczelnie ogrodzony pzrez ekipy wykonawców, którzy wzmacniali jego fundamenty, by obiekt mógł bez uszczerbku przetrwać drążenie pod nim tunelu średnicowego dla kolei dużych prędkości oraz przez tych, którzy już bezpośrednio zajmowali się drążeniem tunelu. Ale po kolei...
- Czytaj też: 55 obiektów inżynieryjnych i prędkość 350 km/h. Rusza decydujące starcie o miliardową inwestycję
Dom kultury, który miał być pomnikiem Józefa Piłsudskiego
Dzieje Łódzkiego Domu Kultury przy ul. Traugutta 18 sięgają 1933 roku, kiedy to ogłoszono ogólnokrajowy konkurs architektoniczny na projekt Domu-Pomnika im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Celem tej inwestycji było stworzenie tętniącego życiem ośrodka kulturalno-oświatowego i organizacyjnego dla mieszkańców. Zwycięzcą konkursu został ceniony łódzki architekt - Wiesław Lisowski, znany m.in. z projektu łódzkiego gmachu YMCA.
Kamień węgielny wmurowano uroczyście 11 listopada 1933 roku, a roboty budowlane - finansowane ze składek społecznych - ruszyły w sierpniu 1934 roku.
Pierwotna wizja Lisowskiego charakteryzowała się potężnym zamysłem urbanistycznym. Budynek miał zająć niemal cały kwartał ulic, mieścić salę widowiskową na ponad 1500 osób oraz dziedziniec z 25-metrową dominantą. Ze względów finansowych koncepcję okrojono, a do wybuchu wojny w 1939 roku zdołano ukończyć jedynie skrzydło południowe i wschodnie. Oddany do użytku w 1938 roku pierwszy etap pokazał jednak elegancję międzywojennego modernizmu.
Z ciekawostek należy wspomnieć o niezrealizowanej budowie schronu przeciwgazowego pod obiektem. Przedwojenny projekt przewidywał bowiem pod skrzydłem od strony ulicy Sienkiewicza taki podziemny schron przeciwgazowy, mieszkania dla woźnych oraz pomieszczenia kasynowe.
- Zobacz też: Metropolie pod ziemią czy szybka kolej na powierzchni? Gdzie w Polsce opłaca się budować metro?
Rozbudowa Łódzkiego Domu Kultury trwała pół wieku
II wojna światowa to ponura karta w historii obiektu. Niemieckie władze okupacyjne przejęły gmach na potrzeby SS oraz Gestapo, co było tragicznym kontrastem z pierwotnym zamysłem domu-pomnika polskiej niepodległości.
Po wojnie budynek mieścił m.in. Dom Kultury Związkowca i teatr „Melodram”, a od 1954 roku funkcjonuje jako Wojewódzki, a później Łódzki Dom Kultury. Nadzór sprawuje nad nim Łódzki Urząd Marszałkowski.
W 1950 roku nadzór budowlany miał wydać nakaz otynkowania surowych, ceglanych ścian gmachu, którego jednak nigdy nie zrealizowano, z uwagi na przygotowywaną rozbudowę. Dopiero w 1977 roku rozpoczęto wielką modernizację według projektu architekta Jerzego Kurmanowicza z „Miastoprojektu”. Dobudowano skrzydła północne i zachodnie oraz wyłożono elewację szlachetną okładziną z jasnobeżowego piaskowca ze Śmiłowa.
Podczas prac renowacyjnych ustalono na podstawie archiwalnych fotografii, że oryginalne okna miały kolor biały, odrzucono więc pomysł wprowadzenia ciemnego grafitu. Gdy w 1986 roku ukończono prace, kubatura budynku wzrosła z 22 do ponad 34 tysięcy metrów sześciennych. Budowa gmachu zamknęła się więc po ponad 50 latach.
- Pisaliśmy też: Wielka operacja pod dworcem Fabryczna - PKP PLK i Port Polska współpracują. Ten wykonawca dokończy to, co inni przerwali
Zobacz też galerię zdjęć z naszej wizyty na placu budowy tunelu średnicowego w Łodzi
Zabytek na „geotechnicznych nogach”
W XXI wieku przed obiektem stanęło zupełnie nowe wyzwanie. Bezpośrednio pod kompleksem ŁDK zaplanowano przebieg tunelu Kolei Dużych Prędkości oraz budowę gigantycznej komory odbiorczej i rozjazdowej dla tarczy TBM, drążącej podziemną trasę do stacji Łódź Fabryczna. Głębokość wykopu dochodziła do wysokości ośmiopiętrowego wieżowca. Tradycyjne fundamenty ŁDK z lat 30. nie były przystosowane do tak drastycznej zmiany warunków gruntowych, co stwarzało ryzyko osiadania i spękania ścian.
Aby zabezpieczyć cenną strukturę, inwestor kolejowy powierzył roboty firmie Keller Polska. W ramach kontraktu o wartości ponad 100 milionów złotych, inżynierowie wykonali niespotykaną w Polsce operację podbicia fundamentów, tworząc pod północną częścią gmachu trwałe „geotechniczne nogi” - jak nazwali to sami pzredstawiciele firmy.
Zastosowano dwie technologie - mikropale oraz iniekcję strumieniową jet-grouting. Mikropale przekazały obciążenia na głębokie, stabilne warstwy gruntu, natomiast jet-grouting – poprzez ultrawysokociśnieniowe wtłaczanie zaczynu cementowego – utworzył w podłożu monolityczne kolumny cementogruntu.
Łącznie pod budynkiem wykonano około 1400 elementów wzmacniających, a w północnym skrzydle mikropale usztywniono stalową konstrukcją. Całość zabezpieczono systemem monitoringu, obejmującym automatyczne pomiary tachimetryczne oraz czujniki drgań. Pomiary wykazały jedynie minimalne osiadanie, co potwierdziło skuteczność wykonanych wcześniej prac. Dzięki temu ŁDK zyskał status zabytku o najmocniejszych fundamentach w Polsce.
- Łódzki Dom Kultury stoi już bezpiecznie na naszych „geotechnicznych nogach”. Zakończono prace geotechniczne oraz podkopano całą północną część budynku na potrzeby wykonania płyty stropowej części CPK ( Port Polska) komory rozjazdowej – podsumował w jednym ze swoich komunikatów Keller Polska.
Dzięki kunsztowi dawnych architektów oraz współczesnej pracy inżynierów geotechniki, Łódzki Dom Kultury stał się obiektem, w którym historia międzywojennej Łodzi łączy się z infrastrukturą przyszłości.
Na czas robót geotechnicznych cała kondygnacja -1 została oczyszczona do fundamentów, a po zakończeniu iniekcji firma Keller ma odtworzyć wnętrza obiektu.
Łódzki Dom Kultury wciąż stoi na placu budowy
Dziś Łódzki Dom Kultury wciąż jest placem budowy. Koło niego powstaną dwa tunele kolejowe. Jeden z nich będzie drążony dosłownie pod samym budynkiem, dlatego pracownicy ŁDK z ul. Traugutta 18 musieli się przenieść do innej, tymczasowej siedziby.
Zostanie tak do czasu, gdy w końcu powstanie tunel kolei dużych prędkości dla Portu Polska. A to potrwa co najmniej kilka lat. Na razie, po zerwaniu umowy z firmą, która zajmowała się drążeniem tunelu średnicowego w Łodzi - PBDiM Mińsk Mazowiecki, PKP Polskie Linii Kolejowe dopiero zamierzają ogłosić przetarg na wykonawcę dalszej części tunelu.
- Na razie więc pracujemy w tymczasowej siedzibie. Oczywiście bardzo chcielibyśmy już wrócić do pięknego budynku przy ulicy Traugutta, ale wiemy, że to nie nastąpi szybko – powiedziała nam Dominika Bernacka-Paroń z działu promocji Łódzkiego Domu Kultury.