Spis treści
Dwie sekundy na emocjonalną reakcję
W wiosennym wydaniu „Strefy Nieruchomości – Magazynu Inwestora” poruszonych zostało wiele tematów. Większość z nich pomaga czytelnikowi spojrzeć na świat oczami inwestora. Maroko, Suwałki czy wybrane regiony Hiszpanii zostają nam przedstawione jako żyzne grunty dla naszego kapitału. Domy ukazane są już nie tyle jako schronienie, co jako element dywersyfikacji majątku – chociażby w tekście o znamiennym tytule „Drugi dom, który na ciebie zarabia”.
Czytaj także: Wizerunkowe pudrowanie mikrokawalerek. Mieszkania o powierzchni 14 m² mają ocalić LEDY-y, concierge i Juliusz Słowacki
Możemy zgłębić temat „zachwytu, który zaczyna się przeliczać” czy „zieleni, która zwiększa wartość nieruchomości”. Oczywiście wśród sposobów pomnażania kapitału nie mogło zabraknąć również najmu krótkoterminowego. Temat ten podejmuje tekst, który szczególnie przykuł moją uwagę - „Home staging w miejscowościach turystycznych. Element strategii najmu krótkoterminowego”. Czytamy w nim:
"Użytkownik Internetu potrzebuje zaledwie kilku sekund, by zdecydować, czy zostaje przy danej ofercie, czy przechodzi dalej. w pierwszym kontakcie gość reaguje na obraz, nie na opis. To zdjęcia w ciągu pierwszych 2-3 sekund budują emocjonalną reakcje i uruchamiają pytanie: "Czy to jest miejsce dla mnie?"
Po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła „zasady dobrego home stagingu” łatwo wpaść w króliczą norę. Zasad jest dużo. Home staging, który zrobiło w ostatnich latach sporą karierę na Zachodzie, oznacza w praktyce takie przygotowanie i upiększenie domu, które ma zwiększyć jego wartość przy sprzedaży. Lokalizacja, metraż, ilość naturalnego światła czy zastosowane materiały budowlane pozostają bez zmian. Za wzrost wartości nieruchomości – według niektórych źródeł nawet o 25%! – ma odpowiadać kolor poduszek, miska owoców, ekspres do kawy ustawiony na blacie, mapa regionu zawieszona nad łóżkiem. Udany home staging ma przyspieszyć sam proces sprzedaży średnio o 40 proc.
Subtelna mgiełka zapachowa
Na wszystkich listach „tanich trików”, „złotych zasad” i „cennych porad” królują gesty, które łatwo pomylić ze zwykłym sprzątaniem. Autorzy artykułów zalecają umycie okien, odkurzenie podłóg, usunięcie kłębów kurzu, wyszorowanie umywalki. Ciekawiej robi się jednak wtedy, gdy problemy mieszkania nie należą już do kategorii tych, które można usunąć mopem. Co zrobić, gdy lokal zmaga się z niedrożną kanalizacją, niesprawną wentylacją albo pleśnią na ścianach? W tekście opublikowanym na portalu Morizon.pl czytamy:
Ciekawym rozwiązaniem na pozbycie się dokuczliwych woni jest ozonowanie mieszkania. Można też skorzystać z zapachów w aerozolu, ale nie tuż przed wejściem klientów. Wybierz delikatne zapachy, nie zbyt słodkie i nie przesadnie ostre, spryskaj wnętrze kilka godzin przed spotkaniem i dobrze wywietrz. Pozostanie subtelna mgiełka zapachowa.
Magiczne sztuczki sztucznego światła
A co z mieszkaniami, które nie są wystarczająco doświetlone? Na to również znajdzie się kilka sprawdzonych sposobów. Specjaliści radzą, by „zapalić wszystkie źródła światła sztucznego, nawet w słoneczny dzień”, określając tę praktykę mianem „żelaznej zasady”. Zalecane jest także zdjęcie firanek i zasłon – jeśli nie na stałe, to przynajmniej na czas sesji fotograficznej.
Czytaj także: Musimy porozmawiać o mikrokawalerkach. To 6 najczęstszych mitów, do których przekonują nas deweloperzy
Sztuczne światło ma pomóc nie tylko rozjaśnić wnętrze, lecz także oszukać oko w kwestii metrażu. W poradnikach można przeczytać, że „doświetlenie ciemnych kątów za pomocą lamp stojących czy bocznych kinkietów optycznie powiększa przestrzeń”. Podwójną stawkę zgarniają tutaj lustra, określane mianem „najlepszych przyjaciół małych mieszkań”. „Strategiczne umieszczenie dużego lustra naprzeciwko okna pozwala podwoić ilość wpadającego światła i stworzyć iluzję dodatkowej przestrzeni” – czytamy na portalu digitalbroker.pl.
Pułapka sentymentu vs. bezosobowość
„Pułapka sentymentu: dlaczego nadmierna personalizacja to błąd?” – brzmi tytuł jednego z akapitów w tekście „Najczęstsze błędy w samodzielnym home stagingu”, opublikowanym na portalu azg.pl. Wątek depersonalizacji, czyli procesu usuwania wszelkich śladów obecności aktualnych mieszkańców, powraca w wielu podobnych publikacjach. Eksperci zalecają, by z pola widzenia zniknęły zdjęcia ślubne, dyplomy dzieci, pamiątki z wakacji czy kolekcje figurek. „Celem jest stworzenie wnętrza, które przypomina apartament hotelowy – elegancki, ale bezosobowy w pozytywnym tego słowa znaczeniu” – czytamy na portalu digitalbroker.pl.
Bezosobowość sięga swoimi mackami znacznie dalej niż tylko do kwestii usunięcia „kurzołapów” z szafek. Zaleca się też przemalowanie ścian w jaskrawych kolorach na beże i biele, które „zostaną zaakceptowane przez większość”.
Wnętrza urządzane z intencją pomnażania kapitału mają z założenia trafiać w gust jak najszerszego grona odbiorców. Brzmi niewinnie, ale skutki są nieciekawe. Masowe pozbawianie przestrzeni indywidualnego wyrazu dotyka nie tylko mieszkań. Podobnie dzieje się z kawiarniami, modelami samochodów czy ubraniami. Kapitał nie może pozwolić sobie na „strzał w ciemno”, jeśli jego celem jest ciągły wzrost. Będzie celował w stronę większości, jednocześnie umacniając pozycję nijakości w jej gustach.
Duże mankamenty w cieniu dekoracji
Trudno krytykować samą estetyzację wnętrz. Bardziej kłujące są mechanizmy, które za nią stoją. Na stronie homestaging.pl, w sekcji blogowej, możemy przeczytać historię aranżacji przygotowanej przez Olę Jędrzejas, która „w niespełna półtora tygodnia przeprowadziła imponujący Home Staging mieszkania, które błyskawicznie znalazło nabywcę i przyniosło naprawdę świetny zysk Inwestorowi”. „Świetny zysk” oznacza w tym przypadku dodatkowe 53 tysiące złotych – o tyle wzrosła cena mieszkania względem pierwotnej oferty. Szczególnie wymowne jest zakończenie artykułu:
Na czym polega siła Home Stagingu? Odpowiedź brzmi: w zrozumieniu tego, że Home Staging to nie tylko działania mające na celu poprawę estetyki wnętrza, ale przede wszystkim strategiczne podejście do sprzedaży
Szybki lifting mieszkania to tylko haczyk na kupca, nie realna poprawa warunków zamieszkania. Gdzieś w tle różanych mgiełek i mis z owocami stoją sobie wąskie okna i małe kuchnie, ale to nic takiego, skoro nie zauważamy tego w najważniejszych, legendarnych już „2–3 sekundach”.