Spis treści
Modernizacja ul. Środkowej w Warszawie dobiega końca
Dla ulicy, która przez lata sprawiała wrażenie zapomnianej i ignorowanej, ta przebudowa ma być wręcz nobilitacją. Do zaprojektowania jej na nowo zaproszono WXCA – pracownię mającą na koncie tak prestiżowe projekty jak Muzeum Historii Polski, Muzeum Wojska Polskiego, bulwary nad Wisłą i odbudowa Pałacu Saskiego. W miejscu zerwanego asfaltu wykonawca układa elegancką kamienną kostkę, a wzdłuż nowych rabat stanęły znane ze Śródmieścia, nawiązujące do przedwojnia latarnie pastorały.
Głównym założeniem koncepcji zagospodarowania ul. Środkowej jest stworzenie woonerfu, czyli ciągu pieszo–jezdnego z priorytetem dla ruchu pieszych i rowerzystów. Punktem wyjścia koncepcji jest stworzenie lepszych warunków do inkubowania społecznych relacji na ulicy. Obecnie Praga jest jednym z niewielu miejsc, gdzie życie sąsiedzkie toczy się w przestrzeni publicznej – dziś głównie w bramach i wewnętrznych podwórkach. Poszerzenie obszaru do wspólnego użytkowania przez mieszkańców na całą ulicę może być korzystne dla dalszych procesów integracji pomiędzy mieszkańcami, która ma szczególne znaczenie ze względu na prowadzony proces rewitalizacji Pragi. Poprawa jakości przestrzeni i wizerunku Pragi wiąże się z napływem nowych mieszkańców, którzy powinni stworzyć razem z rdzennymi Prażanami jedną wspólnotę
– wyjaśnia zamysł przebudowy pracownia WXCA.
Prace mają zakończyć się jeszcze w 2026 r. Wykonawcą robót za ok. 5,9 mln zł jest firma INSTALNIKA Sp. z o.o. Na początku września niemal gotowy był fragment od ul. Kowieńskiej do ul. Strzeleckiej (brakowało jedynie nasadzeń zieleni), zaś na odcinku od Strzeleckiej do Stalowej trwały prace brukarskie i przygotowywanie miejsc pod rabaty. Nowa Środkowa będzie ulicą jednokierunkową dla samochodów, zaś dwukierunkową dla rowerów. Na nowo wyznaczone zostaną miejsca postojowe, w tym dla osób z niepełnosprawnościami – wcześniej parkowano tu skośnie na wydzielonym pasie jezdni.
Środkowa 23. Lata życia w ruinie bez centralnego ogrzewania
Widoczny w głębi ceglany budynek to Środkowa 23. Wzniesioną w latach 1913-14 modernistyczną kamienicę odebrano po wojnie właścicielom na mocy dekretu Bieruta i przeznaczono na mieszkania komunalne. Choć obiekt znajduje się w gminnej ewidencji zabytków, od wielu dekad niszczeje. W środku brak centralnego ogrzewania, mury pękają, część stropów grozi zawaleniem, w zawilgoconych wnętrzach rozwija się grzyb. W lokalach wciąż żyją ludzie.
W 2010 r. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nakazał dzielnicy wymianę grożących zawaleniem balkonów. Dzielnica zajęła się tym dopiero 8 lat później, gdy w obliczu wysokiej kary finansowej dłużej już zwlekać się nie dało. Na sypiącej się fasadzie zamontowano nowe balkony, ale – jak donosiła w 2019 r. „Gazeta Wyborcza” – nikt nie pamiętał nawet o zdjęciu niepotrzebnych już tabliczek „Zagrożenie bezpieczeństwa! Zakaz używania balkonów”. Rok wcześniej, z uwagi na fatalny stan techniczny, część kamienicy wyłączono z użytkowania, a mieszkańców wysiedlono.
W 2019 r. mieszkańcy zorganizowali pod budynkiem pikietę pod hasłem „Boimy się tu mieszkać”. W lutym 2026 r. TVP3 opublikowało wywiad z lokatorką Środkowej 23, w której toalecie z sufitu posypały się cegły. Przez otwór dało się zajrzeć do mieszkania piętro wyżej. Ci, których lokale trzymają się lepiej, też nie śpią spokojnie, gdyż od lat żyją „na walizkach” – czekając na przydział obiecanych lokali zastępczych.
Fatalny stan kamienicy dzielnica przez lata tłumaczyła brakiem pieniędzy na remont i skomplikowaną sytuacją prawną. Tę ostatnią udało się uregulować w 2023 r., uwalniając budynek od roszczeń. Mimo to remont wciąż nie ruszył. Ruszyła jedynie przebudowa ulicy na woonerf.
Reprywatyzacja przy Środkowej 11. „GMINA HANDLUJE LUDŹMI”
Kawałek dalej, przy Środkowej 11, mieszkańcy pięciopiętrowej kamienicy z 1914 r. w milczeniu przyglądają się z okien pracom brukarskim. Na jednym z balkonów wisi transparent: „MIASTO ODDAŁO KAMIENICĘ, A MIESZKAŃCY NA ULICĘ”. Niżej widać kilka odręcznie wykonanych plakatów: „ŻĄDAMY RÓWNEGO TRAKTOWANIA MIESZKAŃCÓW”, „GMINA HANDLUJE LUDŹMI”, „LOKATORZY TO NIE TOWAR”.
Dekadę temu w ramach reprywatyzacji miasto oddało budynek w ręce osoby prywatnej. Ówczesne przepisy nie nakładały na urzędników obowiązku zapewnienia w takiej sytuacji lokali zastępczych. Od tamtej pory mieszkańcy żyli w nieustannym lęku, że lada chwila nowy właściciel zapowie start remontu i wyrzuci ich na bruk. Mogli oczywiście wnioskować o mieszkania od gminy na standardowych zasadach – i wnioskowali – ale kolejka oczekujących liczy setki osób.
Stan jest tragiczny. Sypią się cegły, budynek jest zabezpieczony, bo lecą cegły i walą się stropy. Na strychu zapada się podłoże
– skarżyła się TVP3 jedna z mieszkanek.
W lipcu 2026 r. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nakazał mieszkańcom niezwłoczne opuszczenie lokali. 15 rodzin nie ma gdzie się podziać – ich wnioski o lokale od gminy były jak dotąd zawsze odrzucane. Wspierani przez Komitet Obrony Lokatorów mieszkańcy zorganizowali protest pod urzędem dzielnicy. Przełomu w sprawie wciąż brak.
Rewitalizacja Pragi-Północ. Część kamienic pójdzie na sprzedaż
Od ponad roku na Pradze-Północ i Pradze-Południe realizowany jest Gminny Program Rewitalizacji, w ramach którego do modernizacji wytypowano blisko 60 budynków i 50 ulic. Prace rozłożono łącznie na 6 lat, a w ich ramach realizowane są już m.in. przebudowa ul. Okrzei i omawiana modernizacja ul. Środkowej. W przygotowaniu jest projekt nowego kształtu ul. Wileńskiej.
Największe potrzeby remontowe (i największe problemy społeczne) są zdaniem miasta na Pradze-Północ. Żeby poradzić sobie z nawałem pracy, miejskie i dzielnicowe jednostki podzieliły się zadaniami, żeby wiele przebudów mogło toczyć się równocześnie. Do generalnego remontu zakwalifikowano 42 kamienice, m.in. na ul. Brzeskiej, Stalowej, Małej i Wileńskiej. Budynki zyskają m.in. dostęp do miejskiego ciepła i ciepłej wody, a także windy. Część prac już trwa.
Niepokój lokatorów budzi jednak kolejny etap miejskich planów. Po zakończeniu remontów nie wszystkie budynki pozostaną bowiem w zasobie komunalnym. Część z nich zostanie „wciągnięta” do zasobu TBS, gdzie obowiązują już wyższe czynsze i inne kryteria przydzielania mieszkań. Pewną grupę kamienic przeznaczono z kolei na sprzedaż prywatnym inwestorom. W ten sposób urzędnicy chcą uzyskać środki (około 466 mln zł) potrzebne na remont pozostałych budynków.
- Zobacz też: Sprytna rozbudowa stuletniego staruszka. Drewniak na Pradze niby nie urósł, a przestrzeni jest więcej
Ale jest też cel społeczny: zmiana struktury mieszkańców. Wprost przyznał to w rozmowie z mediami Jacek Grunt-Mejer, pełnomocnik ratusza ds. rewitalizacji Pragi. Chodzi o to, by przemieszać lokatorów mieszkań komunalnych z mieszkańcami TBS-ów i prywatnymi właścicielami droższych lokali. „Ten miks (...) sprawi, że nie będzie koncentracji ubóstwa przy jednej ulicy, w jednym obszarze” – mówił w marcu 2026 r. To dobrze znana, skuteczna i od dekad stosowana na Zachodzie strategia – przeciwieństwo praktyki osiedlania wszystkich „problematycznych” osób w jednym miejscu, co prowadzi do powstawania gett takich jak niesławne osiedle Dudziarska. Co o tym sądzą mieszkańcy gminnych lokali, nikt nie pyta. W obliczu braku środków na własny dach nad głową i tak są zdani na łaskę urzędników. Pójdą tam, gdzie im się każe.
- Przejdź do galerii: Stara i nowa Praga z drona