Spis treści
Kamienica niczym panna młoda - ale to biurowiec
Podgrzewane tarasy, w tym największy znajdujący się na dachu budynku o powierzchni 240 m2. Kolumienki z jońskimi głowicami. Boniowania i gzymsy. 5 kondygnacji, a ich wysokość waha się między 3,45 a 4,05 m, 2300 mkw w sumie. I do tego jest śnieżnobiała. Ta panna młoda stoi przy ulicy Kieleckiej 23 na warszawskim Mokotowie. I choć wygląda jakby żywcem wyjęta z międzywojnia, jest to budowla współczesna - w miarę, bo reprezentuje już miniony wiek i lata 90.
Czytaj też: Nowie biura pracowni BBGK w kamienicy przy Fredry.
To neohistoryzm czy bardziej postmodernistyczny historyzm? Ten niekonwencjonalny budynek to dziś powierzchnie biurowe z podziemnym garażem. Ale kiedy powstawał, miał być luksusowym apartamentowcem - z basenem, a potem oranżerią na najwyższym piętrze. I naprawdę bardziej przypomina narożną kamienicę niż biurowiec, nie tylko dlatego że stoi wśród przedwojennych budynków (a rejon między ulicami Kielecką, Narbutta i Łowicką jest objęty szczególną uwagą planistyczną ze względu na historyczny charakter zespołu). To przez:
- zaokrąglony narożnik i zwartą bryłę
- wyraźny podział elewacji gzymsami na kolejne kondygnacje;
- arkadowe, półkoliście zamknięte okna najwyższego piętra;
- wysokie kolumny obejmujące dwie kondygnacje – motyw monumentalnego „wielkiego porządku”;
- wykusze i cofnięte loggie;
- dekoracyjne metalowe balustrady;
- mocno wysunięty gzyms wieńczący oraz taras na dachu;
- regularne, stosunkowo niewielkie okna
Górne piętra gubią proporcje, balustrady wydają się zbyt filigranowe
Aleksandra Stępień-Dąbrowska w publikacji „Jakby luksusowo. O architekturze lat dziewięćdziesiątych” o tej kamienicy pisze tak:
- Wyniosła, śnieżnobiała kamienica wyraźnie dominuje nad otoczeniem, jednak jej przedwojenność powstała według całkiem współczesnego projektu. Za zewnętrzną warstwą boniowań, gzymsów i kolumienek z jońskimi głowicami, z drewna, skrywa się zwyczajna betonowa konstrukcja. Nie ma tu miejsca na aluzyjność, zgeometryzowanego detalu czy stylistyczną wrażeniowość.
I dodawała:
Pasy okien w narożnikach tchną nowoczesnością, górne piętra gubią proporcje, a płoty, balustrady balkonów i tarasów wydają się zbyt filigranowe i finezyjne, żeby zmylić oko konesera dawnej architektury. Wieńczące portyk rzeźby lwów to także raczej nowobogacki sznyt niż szlachetny klasycyzm.
Lata 90. Inwestorzy na liście najbogatszych Polaków
Za projekt odpowiadają Tomasz Markiewicz i Ewa Kaźmierczak - Markiewicz (pracownia Zeba). Powstawanie budynku datuje się na lata 1993 - 2008. Owszem, projekt powstał jeszcze w ubiegłym stuleciu, a nawet zaczęła się budowa, ale została wstrzymana. Ostatecznie dokończono ją w 2008. Inwestorzy to z kolei rodzina Podniesińskich. Anna i Antoni Podniesińscy w latach 90. byli wysoko w rankingach najbogatszych Polaków.
Antoni Podniesiński pełnił z ramienia organizacji międzynarodowych funkcję doradcy ds. ochrony środowiska i zasobów wodnych w kilkunastu krajach. Anna Podniesińska była psycholożka, pracującą w mediach. Zaczynali od handlu i sprowadzania do nas znanych zagranicznych marek, mieli biuro tłumaczeń, ostatecznie mocno weszli w nieruchomości, a potem - wydobycie surowców. To oni stali też za sprowadzeniem do naszego kraju takich marek jak DHL, Bata, agencja reklamowa Ogilvy & Mather. Mieli kamienice w Warszawie i Poznaniu, zbudowali osiedle domów jednorodzinnych w Konstancinie.
Czytaj też: I wchodzi on, cały na biało. Hotel Sobieski w Warszawie z lat 90.