Spis treści
Grochowska 354 w Warszawie. Niszczeje fragment przemysłowej historii Kamionka
Piętrową kamienicę z 1924 r. trudno przeoczyć – stoi w eksponowanym miejscu, u zbiegu ulic Grochowskiej i Lubelskiej, niedaleko Rogatek Grochowskich. Oryginalnie łączyła funkcje mieszkalne i produkcyjne. Działała tu bowiem Fabryka Gilz „Dzwon” kierowana przez Hilarego Jeżewskiego (1880–1954). Początkowo kamienica miała adres Grochowska 1 – numer 354, pod którym funkcjonuje do dziś, otrzymała po zmianie numeracji w 1937 roku.
Zakład funkcjonował prawdopodobnie od 1927 roku do końca lat 40. XX wieku. Wytwarzano tu gilzy, czyli papierowe tulejki do samodzielnego wyrobu papierosów – produkt w międzywojniu niezwykle popularny. Według historyka Juliana Borkowskiego fabryka zatrudniała około 40 osób i wytwarzała do 7 mln gilz tygodniowo, w tym opatentowane „Filtrówki” z filtrem z waty. Na opakowaniach widniał napis „Fabryka Chrześcijańska”.
Architektura budynku jest oszczędna, z elementami modernizmu. Został wzniesiony z cegły i pierwotnie był otynkowany. Ma dwie kondygnacje nadziemne, użytkowe poddasze oraz podpiwniczenie, zaś całość nakrywa stromy, dwuspadowy dach z licznymi kominami. Najbardziej charakterystyczna jest długa, pięcioosiowa elewacja od strony ulicy Lubelskiej. Jej centralną część zaakcentowano płytkim ryzalitem, zwieńczonym trójkątnym szczytem z niewielkim okrągłym otworem. Poniżej znajduje się wysokie, półkoliście zamknięte okno, poprzedzone niewielkim balkonem. Boczne partie elewacji mają znacznie prostszą formę, z regularnie rozmieszczonymi prostokątnymi oknami i skromnymi gzymsami. Uwagę zwraca umieszczony na elewacji frontowej medalion z wizerunkiem Matki Boskiej.
Miejsce spotkań Szarych Szeregów. Bywali tu „Zośka”, „Rudy” i „Alek”
W czasie drugiej wojny światowej Jadwiga Jeżewska, nauczycielka angielskiego i żona właściciela fabryki, udostępniła mieszkanie na pierwszym piętrze harcerzom działającym w konspiracji. Lokal służył jako skrzynka kontaktowa Szarych Szeregów. „Ciocia”, jak ją nazywano, wspierała też w działalności konspiracyjnej swoich siostrzeńców Stefana i Tadeusza Mirowskich.
23 listopada 1942 roku Tadeusz Zawadzki „Zośka” zorganizował w kamienicy przy Grochowskiej 354 spotkanie członków dawnej 23. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej. Byli wśród nich Jan Bytnar „Rudy” i Maciej Aleksy Dawidowski „Alek”. Wiosną 1943 roku odbywały się tu spotkania poświęcone uczestnikom akcji pod Arsenałem.
Znajdował się tu też podręczny magazyn kredy i farby do wykonywania napisów na murach, ulotek „wawerskich”, ampułek ze środkami chemicznymi przeznaczonymi do gazowania kin warszawskich, w których wyświetlano filmy propagandowe, a dochód przeznaczano na armię niemiecką, plakaty antyhitlerowskie i klej do plakatów. Stefan Mirowski „Bolek Radlewicz” z tego zapasu podczas zbiórek przekazywał harcerskim konspiratorom materiały do poszczególnych zadań, instrukcje oraz koordynował prace. Ponadto w mieszkaniu Jadwigi Jeżewskiej przechowywano prasę konspiracyjną i broń
– pisze historyk Julian Borkowski w artykule „Warszawska konspiracja harcerska przy ulicy Grochowskiej 354”.
Po wojnie budynek przy Grochowskiej 354 upaństwowiono. Później znajdowały się tu mieszkania i rozmaite lokale usługowe, w tym stomatolog, zakład szlifierski i restauracja. W 2006 r. kamienicę wpisano do ewidencji zabytków.
Plany remontu, z których nic nie wynikło
W 2018 r. miasto wysiedliło z kamienicy ostatnich lokatorów oraz rozwiązało umowy ze wszystkimi najemcami. Miało to związek z planami remontu w ramach Zintegrowanego Programu Rewitalizacji. Jeszcze w 2019 r. w mediach podawano, że ZGN Praga-Południe dysponuje projektem oraz pozwoleniem na budowę i podawano rok 2022 jako termin zakończenia prac. Planowano dla budynku bliżej nieokreśloną funkcję użyteczności publicznej. Na przeszkodzie stanął jednak brak pieniędzy związany z wysokimi kosztami remontu konserwatorskiego.
Ta sytuacja trwa do dziś. W 2024 r. dzielnica potwierdziła, iż obiekt zgłoszono do Gminnego Programu Rewitalizacji do 2030 roku, jednak poza tym jego przyszłość jest niepewna. Sytuację budynku dodatkowo komplikuje fakt, że, jak podawał dzielnicowy biuletyn w styczniu 2026 r.:
Kamienica przy Grochowskiej 354 posadowiona jest w obszarze drogi, co wymaga zmian w planie miejscowym. Docelowo przeznaczona jest na cele użyteczności publicznej.
To poważna przeszkoda, gdyż zmian planów miejscowych nie dokonuje się ani szybko, ani łatwo. Do momentu publikacji niniejszego artykułu nie udało nam się dowiedzieć, czy w tej kwestii rozpoczęły się już jakieś działania i jak długo potrwają. Póki co budynek wciąż stoi nieużytkowany, a do środka co jakiś czas ktoś się włamuje. Czy miasto pozwoli popaść w ruinę cennemu historycznie budynkowi, który jeszcze dekadę temu żył i służył mieszkańcom?
- Przejdź do galerii: Nowe osiedla na Kamionku w Warszawie