Spis treści
- Wielki konkurs i wizja Studia Kwadrat - tak narodziła się nowa ikona
- Symboliczny podział przestrzeni na Przeszłość, Teraźniejszość i Przyszłość
- To był popis nowoczesnej inżynierii - suchy wykop i systemy fasadowe
- Od Wiadrowni po archeologiczne skarby
- Kontrowersje i sukces, bo to budynek, który dzieli i zachwyca
- Ponadczasowy symbol Gdańska
- Zobacz, jak budowano Muzeum II Wojny Światowej - ZDJĘCIA Z BUDOWY
Wielki konkurs i wizja Studia Kwadrat - tak narodziła się nowa ikona
Historia budynku rozpoczęła się od jednego z największych konkursów architektonicznych w powojennej Polsce. Rozstrzygnięty 1 września 2010 roku - dokładnie w 71. rocznicę wybuchu wojny - zgromadził aż 328 zespołów z całego globu. Jury oceniło ostatecznie 129 projektów, a zwycięzcą okazało się Studio Architektoniczne „Kwadrat” z Gdyni, reprezentowane przez zespół w składzie: Jacek Droszcz, Tomasz Ewertowski, Piotr Płaskowicki oraz Michał Kwietniewski.
Zwycięska koncepcja spotkała się z ogromnym uznaniem światowej sławy architekta Daniela Libeskinda, który zasiadał w jury. Podkreślał on, że projekt ten minimalnymi środkami architektonicznymi tworzy obiekt ponadczasowy, idealnie korespondujący z gdańską panoramą wypełnioną stoczniowymi dźwigami i wieżami kościołów. Dla Libeskinda budynek ten stał się opowieścią o tragedii przeszłości, żywotności teraźniejszości i horyzoncie przyszłości.
- Czytaj też: Cegła, szkło i fotowoltaika nad Odrą. Pierwsza tak odważna rewitalizacja w Szczecinie zakończona
Symboliczny podział przestrzeni na Przeszłość, Teraźniejszość i Przyszłość
Wyjątkowość gmachu o powierzchni około 58 000 m² polega na świadomym, trójdzielnym podziale symbolicznym, który narzuca rytm zwiedzania i percepcji obiektu.
Przeszłość (Strefa Podziemna) - to serce muzeum, ukryte 14 metrów pod ziemią. Umieszczenie tam wystawy głównej ma symbolizować zejście w głąb tragicznej historii, mrok wojny i pamięć o ofiarach. To jedna z największych tego typu przestrzeni na świecie, zajmująca 5000 m².
Teraźniejszość (Otwarty Plac) to z kolei przestrzeń wokół budynku, dostępna dla mieszkańców i turystów, stanowi pomost między historią a codziennością miasta.
Przyszłość, którą symbolizuje pochylona wieża, to dominanta o wysokości około 40 metrów, pochylona pod kątem 56 stopni. Mieści bibliotekę, sale edukacyjne, restaurację oraz punkt widokowy, symbolizując nadzieję i perspektywy po czasie zniszczenia. Z punktu widokowego na szczycie wieży widać Stare Miasto, Motławę, żurawie Stoczni, Westerplatte i port.
- Polecamy też: 32-tonowe studnie i 135 kilometrów rur. Inżynieryjne wyzwania na budowie Terminala T5 w Gdańsku
To był popis nowoczesnej inżynierii - suchy wykop i systemy fasadowe
Budowa, realizowana od jesieni 2014 roku do marca 2017 roku przez konsorcjum firm Warbud S.A. (lider), HOCHTIEF Polska oraz HOCHTIEF Solutions AG, była jedną z najtrudniejszych operacji budowlanych w kraju. Lokalizacja w sąsiedztwie Motławy i Kanału Raduni wymusiła walkę z naporem wód gruntowych. Najpierw wykonano gigantyczne ściany szczelinowe i tzw. suchy wykop, który stanowił osobny, skomplikowany kontrakt.
Prawdziwym wyzwaniem technicznym była jednak wieża. Ze względu na jej ogromne nachylenie, zastosowano specjalistyczne fasady systemu MB-SR60N firmy ALUPROF. Konstrukcja ta, zamontowana na podkonstrukcji stalowej i cięgnowej, musiała kompensować przemieszczenia prostopadłe i równoległe do płaszczyzny ściany, co pozwoliło na bezpieczne oszklenie nieregularnych, trapezowych płaszczyzn wieży.
Od Wiadrowni po archeologiczne skarby
Zanim na placu budowy pojawili się inżynierowie, teren ten należał do archeologów. Obszar muzeum ma historię sięgającą średniowiecza, kiedy stanowił przedpole zamku krzyżackiego. W XV wieku znajdowała się tu siedziba cechu wiadrowników, od których pochodzi nazwa ulicy Wiadrownia. Podczas badań odnaleziono fragmenty dawnych ulic, fundamenty kamienic, monety i ceramikę, co pozwoliło odtworzyć dawny układ urbanistyczny tej części Gdańska, zniszczonej podczas wojny i zaniedbanej w okresie PRL.
Wygląd zewnętrzny budynku również czerpie z lokalnego kontekstu. Elewacja wykonana z czerwono-brązowego betonu i szkła nawiązuje kolorem do gdańskiej cegły, ale także do rdzy i przemysłowego charakteru miasta.
Kontrowersje i sukces, bo to budynek, który dzieli i zachwyca
Muzeum od początku budziło kontrowersje. Dla jednych to agresywna bryła, „niepasująca” do historycznej zabudowy, inni widzą w niej genialny symbol - odłamek wyrwany eksplozją, pęknięcie historii czy pochylony maszt statku. Największy spór nie dotyczył jednak architektury, lecz narracji wystawy, co po zmianie rządu w 2015 roku doprowadziło do głośnej debaty publicznej i zmian personalnych w dyrekcji placówki.
Ostateczny koszt inwestycji wyniósł około 358 mln zł. Mimo zawirowań, muzeum stało się frekwencyjnym hitem. Już w lutym 2024 roku powitano 3-milionowego zwiedzającego, a do września 2025 roku liczba ta wzrosła do 4 milionów. Wśród gości muzeum dominują turyści ze Szwecji, Norwegii, Niemiec i Wielkiej Brytanii, co potwierdza międzynarodową rangę obiektu.
- Zobacz też: Na elewacji widać już część napisu z nazwą Muzeum Getta Warszawskiego. To budowa w ścisłym centrum stolicy
Ponadczasowy symbol Gdańska
Budynek zdobył liczne wyróżnienia i nagrody. Choć początkowo mieszkańcy odnosili się do niego z rezerwą, dziś Muzeum II Wojny Światowej jest powszechnie rozpoznawalnym elementem panoramy miasta, obecnym we wszystkich materiałach promocyjnych jako nowa ikona Gdańska. Projekt Studia Kwadrat udowodnił, że odważna, współczesna architektura potrafi udźwignąć ciężar najtrudniejszej historii, tworząc przestrzeń, która zamiast przytłaczać, skłania do refleksji nad losem świata.