Spis treści
Obietnica szaro-popielatego klinkieru
Jest rok 2014. W pracowni DL Architekci trwają prace nad projektem budynku przy ul. Heleny Modrzejewskiej we Wrocławiu, w sąsiedztwie Placu Wolności. Projekt powstaje dla ówczesnego właściciela działki – spółki SPACE4U Development, która nabyła nieruchomość od Gminy Wrocław w przetargu ofertowym. Jednym z jego elementów była koncepcja architektoniczna przygotowana przez pracownię DL Architekci.
Czytaj także: Wyścig o „wyjątkowość” z klapkami na oczach. Metą okazała się ulica na warszawskim Wilanowie
Bryła projektowanego budynku zostaje wyznaczona przez obowiązujące linie zabudowy od strony Placu Wolności i ulicy Zamkowej. W strefach wejściowych wysokiego parteru pojawiają się podcięcia, a z głównej bryły wybrane zostają dwie loggie. Na wysokości odpowiadającej gzymsowi sąsiedniego budynku zostaje wprowadzone skośne cofnięcie narożnika. Detal architektoniczny jest powściągliwy: ogranicza się do wąskich ramek wokół otworów okiennych.
Mając na uwadze zarówno stylistyczne zróżnicowanie otoczenia, jak i rangę miejsca - w sąsiedztwie znajduje się Kościół św. Doroty, Opera Wrocławska, Pałac Królewski, Hotel Monopol - architekci decydują się na jednorodną elewację z szaro-popielatego klinkieru i okna o podziałach opartych na jednym, wydłużonym pionowym module. Projekt uzyskuje prawomocne pozwolenie na budowę.
Nowa koncepcja gotowa na podpis
Mijają lata, ale realizacja nie dochodzi do skutku. Powodem - zdaniem architektów - jest spór. W konflikcie pomiędzy właścicielami nieruchomości w obrębie kwartału ma uczestniczyć co najmniej pięć stron planujących własne inwestycje w tej części miasta. Jednocześnie mają wzajemnie oprotestowywać one projekty realizowane na sąsiednich działkach. W rezultacie, po wielu latach postępowań administracyjnych i sądowych, inwestor – zniechęcony przedłużającą się sytuacją – decyduje się sprzedać nieruchomość.
Czytaj także: To był tylko zły sen, Rawelinie. Żołnierzy i strzelców dawno już nie ma, zastąpili ich milionerzy
Nowy właściciel działki, firma HEA, jeszcze przed rozpoczęciem realizacji inwestycji kilkakrotnie spotyka się z autorami projektu z pracowni DL Architekci. Przebieg tych rozmów nie zapowiada jednak pomyślnej współpracy. Jak wspominają po latach architekci:
„Kiedy (...) okazało się, że deklarowana współpraca przy tzw. „zmianach nieistotnych” miałaby sprowadzać się w praktyce do podpisania i firmowania przyniesionej "w teczce" gotowej koncepcji, która praktycznie całkowicie zmieniała wygląd budynku na zbliżony do ostatecznie zrealizowanego – uznaliśmy, że nie ma realnych szans na porozumienie. Niestety nowy inwestor dysponował pełnią praw autorskich majątkowych do projektu, w tym prawami zależnymi umożliwiającymi jego zmianę. Było to zresztą konsekwencją wcześniejszych, wspomnianych już perypetii formalno-prawnych – w pewnym momencie podpisanie odpowiedniego aneksu w tym zakresie wydawało się bowiem stwarzać szansę na wyjście z impasu i odblokowanie całego procesu inwestycyjnego poprzez opracowanie nowego projektu przez innych projektantów.”
W 2024 roku HEA Deweloper przystępuje do realizacji planowanego przedsięwzięcia. Korzystając z wciąż obowiązującego, choć już leciwego pozwolenia na budowę, rozpoczyna wznoszenie siedmiokondygnacyjnego obiektu, w którym znajdzie się 38 mieszkań na najem krótkoterminowy i dwa lokale usługowe na parterze. W 2025 roku budowa dobiega końca. Oczom mieszkańców Wrocławia ukazuje się realizacja, która w mediach szybko zyskuje miano „makabryły”. Jej oficjalna nazwa to Piano.
Ściany zewnętrzne, podzielone na trzy strefy, zostają poprzecinane pionowymi, białymi płytami elewacyjnymi oraz oknami o zróżnicowanych kształtach. Mimo, że zasadnicza bryła budynku odpowiada jego pierwotnej koncepcji, to zastosowana w realizacji elewacja w istotny sposób zmienia odbiór całości. Po zapowiadanej wcześniej elewacji z szaro-popielatego klinkieru nie ma śladu.
Nieznana droga inwestora
Architekci z pracowni DL Architekci przyznają, że formalnie byli pozbawieni możliwości zablokowania planowanych zmian. Jednocześnie liczyli oni, że ich wprowadzenie uniemożliwi procedura budowlana. Marcin Dziewoński wspomina:
Gdyby inwestor zdecydował się – jak zapowiadał – realizować je jako „zmiany nieistotne”, musiałby uzyskać m.in. nowe pozwolenie konserwatorskie (...), a autor projektu – czyli bez formalnej zmiany projektanta w procedurze pozwolenia na budowę ja – musiałby taką zmianę wprowadzić do dokumentacji powykonawczej i zakwalifikować ją w oświadczeniu dla PINB jako nieistotną. Gdyby z kolei inwestor chciał iść drogą projektu zmian do projektu budowlanego, poza koniecznością ponownych uzgodnień konserwatorskich, otwierałby puszkę Pandory związaną z ponownymi protestami stron, nie mówiąc o nowym planie miejscowym (...).
Architekt dodaje także:
Ostatecznie nie wiemy, jaką drogę inwestor wybrał – poza tym, że skuteczną, bo budynek został zrealizowany wybranej przez niego formie i jest użytkowany.
Mailem, drzwiami i oknami...
Skierowaliśmy do Inwestora pytania dotyczące tego, w jaki sposób udało się mu wprowadzić zmiany do pierwotnej koncepcji. Otrzymaliśmy odpowiedź:
Inwestycja została przeprowadzona zgodnie z projektem zakupionym wraz z działką. Ze względu na zmiany nieistotne, nie było wymogu wykonania projektu zamiennego. Wszystkie zmiany zostały uzgodnione z konserwatorem zabytków.
Po zadaniu dalszych pytań, dowiadujemy się, że zmiany zatwierdził obecny Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Wysłaliśmy do Konserwatora prośbę o komentarz w tej sprawie - po jego otrzymaniu, tekst zostanie odpowiednio zaktualizowany.
Deweloper nie chce jednak udzielić odpowiedzi na pytanie, kto jest formalnym autorem wprowadzonych zmian - mimo wielokrotnych i płynących z różnych stron próśb o jej przekazanie.
Inwestor milczy także w kwestii innej realizacji – wrocławskiego ZETO. Choć budynek od 2022 roku znajduje się w rejestrze zabytków, obecny właściciel nie przystąpił dotąd do jego remontu, ograniczając się do uzupełniania płytek elewacyjnych, które regularnie odpadają całymi płatami. Jak podkreśla redaktorka Julia Dragović, inwestor od ponad roku nie odpowiada na jej pytania dotyczące przyszłości obiektu.
Zbiorowa zasłona milczenia?
Można odnieść wrażenie, że wobec ostatecznego wyglądu budynku wszyscy umywają ręce. Jak podkreśla architekt Marcin Dziewoński – który mierzy się z niesławnym rozgłosem, jaki przyniósł obecny kształt inwestycji – zarówno urząd konserwatorski, jak i urząd miejski w swoich wypowiedziach w mediach i internecie odwołują się do decyzji swoich poprzedników. Zdaniem Dziewońskiego żaden z przedstawicieli administracji budowlanej ani służb konserwatorskich nie przyznaje się do udziału w procesie projektowym, który doprowadził do powstania obecnej realizacji.
Pozwolenie na budowę zostało wydane w czasie kadencji prezydenta Rafała Dutkiewicza. W komunikacie Biura Prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia z 7 marca 2025 roku przytoczona została wypowiedź obecnego prezydenta miasta, Jacka Sutryka:
"Niektórzy mówią: "No ale co z tego? To mógł pan tę decyzję kolokwialnie mówiąc wywrócić". Nie mogłem. Jeżeli coś jest prawomocne, to następny prezydent nie ma mocy prawnej by taką budowę zatrzymać. Żyjemy w kraju, w którym obowiązują pewne reguły. Rzeczy, które kiedyś się już zadziały, są prawomocne."
Odbiór pierwotnej koncepcji
W ubiegłym roku pracownia DL Architekci zdecydowała się opublikować wizualizacje pierwotnego projektu. Reakcje internautów były zróżnicowane – pojawiały się opinie, które - porównując wizualizacje z obecnym kształtem inwestycji - oceniły pierwotne założenia projektu znacznie wyżej.
Nie zabrakło jednak krytyki – część komentatorów uznała, że fakt, iż zabudowa nie nawiązuje do historycznej stylistyki, stanowi istotny problem. Takie stanowisko zajęła między innymi wrocławska filia ruchu Architektoniczna Rewolta. Architekci z DL, świadomi ewentualnych kontrowersji związanych z ich projektem, podkreślają:
"Narożne usytuowanie budynku – w naszej ocenie – uzasadniało wykorzystanie wysokości dopuszczonej w miejscowym planie, nieznacznie większej (o około pół kondygnacji) od wysokości zabudowy sąsiedniej. Zdajemy sobie sprawę, że realizacja projektu zgodnie z naszymi założeniami również mogłaby wzbudzać kontrowersje – jak zresztą niemal każdy nowy budynek wprowadzany w historyczną tkankę miasta. Trzeba też pamiętać, że pełny urbanistyczny odbiór tej bryły będzie możliwy dopiero po uzupełnieniu pierzei zabudowy ulicy Zamkowej oraz realizacji zabudowy wzdłuż przejścia Franciszkańskiego."