Spis treści
Finał przetargowego dreszczowca - INSTBUD wchodzi na plac budowy
Podpisanie umowy z firmą INSTBUD Sp. z o.o., które odbyło się 20 sierpnia 2026 roku, kończy wielomiesięczny pat proceduralny. Choć krakowskie lotnisko już dawno posiadało wszystkie zgody korporacyjne i finansowe rady nadzorczej, parafowanie dokumentów blokowały odwołania konkurentów. Batalia toczyła się najpierw przed Krajową Izbą Odwoławczą, a następnie przed Sądem Okręgowym w Warszawie (XXIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy i Zamówień Publicznych).
Początkowo to Budimex złożył najtańszą ofertę opiewającą na 122,5 miliona złotych brutto, podczas gdy oferta INSTBUD wynosiła 128,5 miliona złotych brutto (104,5 mln zł netto). Ostatecznie to właśnie to drugie przedsiębiorstwo zrealizuje to bezprecedensowe zadanie.
Prace budowlane ruszą natychmiast i zostały rozpisane na precyzyjne etapy. Sama regulacja przebiegu potoku potrwa 54 tygodnie, natomiast pełna realizacja kontraktu - obejmująca odbiory i rozruchy technologiczne - zakończy się po 22 miesiącach.
Prezes zarządu Kraków Airport, Łukasz Strutyński, podkreśla, że rozpoczęte właśnie roboty przyniosą mieszkańcom upragnioną ulgę w sezonie zimowym 2027/28. Do tego czasu lotnisko zamierza ściśle współpracować z Wodami Polskimi oraz środowiskiem naukowym, by maksymalnie zminimalizować skutki zimowego odladzania samolotów.
- Pisaliśmy też: Koniec wojny pod Krakowem? Lotnisko wycofuje pozew i przesunie potok za 122 mln zł. Musi jednak czekać, bo przetarg na to utknął w KIO
Jak przesunąć rzekę - czyli inżynieryjny bypass pod pasem startowym
Najbardziej spektakularnym elementem projektu, za którego dokumentację odpowiada krakowska firma WLC Inżynierowie Sp. z o.o., Sp.k., jest całkowite rozdzielenie naturalnych wód potoku od infrastruktury lotniskowej. Obecnie Potok Olszanicki przepływa bezpośrednio przez teren portu, co sprawia, że spływająca z płyt postojowych i dróg kołowania chemia miesza się z jego nurtem.
Rozwiązaniem tego problemu będzie inżynieryjny bypass. Na odcinku 2,6 kilometra potok zostanie uwięziony w dwóch potężnych, równoległych kolektorach o kołowym przekroju i średnicy aż 1,4 metra każdy.
Dzięki temu wody naturalne przejdą pod lotniskiem w całkowitej izolacji. Dotychczasowy, otwarty odcinek potoku płynący przez środek Balic zostanie przejęty przez lotnisko i przekształcony w wewnętrzną, zamkniętą sieć deszczową zbierającą wody opadowe z pasa startowego i dróg kołowania.
- Czytaj też: Budowa terminala lotniska w Krakowie na start. Podpisują umowę z wykonawcą. Mogą wreszcie ruszyć prace
Automatyczne zasuwy i podziemne zbiorniki retencyjne
Drugi etap inwestycji koncentruje się na zagospodarowaniu zanieczyszczonych wód. System zostanie wyposażony w inteligentną automatykę oraz czujniki stale badające jakość wody.
Jeśli sensory wykryją podwyższone stężenie glikolu lub mrówczanu potasu (używanych do odladzania), automatyczne zasuwy natychmiast zamkną odpływ do środowiska. Skażona woda zostanie skierowana do podziemnych zbiorników retencyjnych o łącznej pojemności około 4 000 metrów sześciennych.
Zgromadzona w zbiornikach ciecz będzie stopniowo, w kontrolowany sposób przepompowywana do krakowskiej miejskiej sieci kanalizacyjnej i oczyszczalni ścieków w Płaszowie.
Co ciekawe, w ramach projektu powstanie także specjalny punkt zrzutu ścieków sanitarnych dla samolotów oraz specjalne stanowisko do opróżniania zanieczyszczeń z lotniskowych zamiatarek.
Zwieńczeniem całego zadania będzie budowa czterech nowoczesnych zbiorników na paliwo lotnicze z niezależną infrastrukturą drogową, co pozwoli na bezproblemową, autonomiczną obsługę różnych operatorów paliwowych.
Krok w stronę lotniskowej oczyszczalni - cztery oferty na stole
Choć zrzut do oczyszczalni w Płaszowie jest gotowym rozwiązaniem, władze lotniska patrzą w przyszłość. Jak zaznacza Janusz Kardasiński, członek zarządu Kraków Airport, port nie wyklucza budowy własnej, w pełni ekologicznej oczyszczalni ścieków przemysłowych, jeśli wykażą to analizy ekonomiczne i środowiskowe.
Aby to zweryfikować, lotnisko rozpisało przetarg na wykonanie wielowariantowego studium wykonalności takiej instalacji. Termin składania ofert upłynął niedawno, bo 17 sierpnia 2026 roku. Komisja przetargowa analizuje obecnie cztery oferty, a wykonawcę studium poznamy w najbliższych tygodniach. Własna oczyszczalnia pozwoliłaby całkowicie uniezależnić port od miejskich systemów i domknąć ekologiczny obieg wody w Balicach.
Dziesięć lat „piany gigant” i zapachu cebuli
Aby w pełni zrozumieć wagę wydarzenia, należy cofnąć się o dekadę. Port lotniczy w Balicach to pasażerski kolos – w 2023 roku obsłużył ponad 13 milionów podróżnych, a w 2026 roku celuje w rekordowe 15 milionów. Tak intensywna eksploatacja, szczególnie w mroźne zimy, wymagała tysięcy litrów chemicznych środków odladzających. Ofiarą tych operacji regularnie padał Potok Olszanicki.
Aktywiści ze Stowarzyszenia „Nasza Olszanica” alarmowali, że zimą woda w potoku przybierała atramentowy kolor, pokrywała się grubą, chemiczną pianą, a w całej dolinie unosił się nieznośny odór przypominający zgniłą cebulę. Początkowo władze portu broniły się przed zarzutami, a nawet wytoczyły aktywistom proces o naruszenie dóbr osobistych, twierdząc, że badania nie potwierdzają winy lotniska. Sprawa wywołała oburzenie opinii publicznej i groziła eskalacją.
Przełom nastąpił 11 maja 2026 roku, gdy zarząd Kraków Airport podjął decyzję o wycofaniu pozwu sądowego przeciwko stowarzyszeniu, stawiając na konstruktywny dialog i ekologiczne inwestycje.
Dr inż. Tomasz Fiszer, reprezentujący zarząd Stowarzyszenia Nasza Olszanica, wyraził nadzieję, że połączenie aktywności mieszkańców z inwestycjami lotniska przyniesie wreszcie upragniony efekt - powrót życia biologicznego do potoku i czyste, wolne od chemicznego odoru powietrze w całej dolinie. Dzięki podpisanej właśnie umowie, ta wizja zaczyna stawać się rzeczywistością.