Podczas budowy zabrakło osłon na lampy, użyto więc garnków - są tu do dziś. Oto Zieleniak, gdański trzonolinowiec

Zieleniak, czyli gdański trzonolinowiec stoi przy Gdańsku Głównym. To, że budowano go od góry to niejedyna ciekawostka. Budowa przypadła na trudne lata 70., brakowało więc wielu materiałów. W trakcie wykańczania budynku okazało się, że zabrakło osłon na lampy. Skorzystano więc z z garnków, które oszlifowano i zamontowano nad wejściem.

Jedyny taki w Polsce. Poznaj tajemnice gdańskiego Falowca. Tej historii mogłeś nie znać!

Gdański Zieleniak. Garnki w suficie i budowa od góry

90 metrów wysokości, 17 kondygnacji, dwie klatki schodowe umieszczone w potężnych filarach (przez budowlańców nazywane podobno Baśką i Karolem). Zieleniak czyli jedyny gdański trzonolinowiec widział każdy, kto wysiadł na Gdańsku Głównym lub dworcu PKS i choć na chwilę wystawił głowę poza budynek – potężny zielony biurowiec trudno przeoczyć.

Zobacz także: Gdański Falowiec. Jeden z najdłuższych bloków Europy ma już pół wieku

Mało kto jednak wie, że to największa tego typu konstrukcja w Polsce, oraz że obiekt budowano od góry (co w przypadku trzonolinowców było standardową praktyką). Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że nad cofniętym parterem budynku oświetlenie umieszczono w w dość niecodziennych osłonach.

Odwiedził nas kiedyś pan, który to budował, powspominać. Opowiadał, że nie było osłon na lampy, więc użyli normalnych garnków — słyszę na miejscu.

Wychodzę przed budynek i patrzę w górę według danych mi instrukcji – oszlifowane garnki zatopiono w sklepieniu; absolutnie nic nie zdradza ich proweniencji. Tkwią tu przynajmniej od 1971 roku – wtedy zakończono trwającą 6 lat budowę według projektu Jasny Strzałkowskiej i Stanisława Tobolczyka. Przetrwały remonty, dobudowę postmodernistycznego wiatrołapu przy wejściu głównym. O konstrukcji Zieleniaka pisaliśmy więcej tutaj.

Architektura Murator Google News

Trudne losy trzonolinowców

W przeciwieństwie do np. katowickich trzonolinowców, w których elementy konstrukcji wyeksponowano, liny Zieleniaka są schowane przed oczami przechodniów. Dwa żelbetowe trzony, na których opiera się budynek można zobaczyć od środka - umieszczono w nich klatki schodowe. Wewnątrz zachowało się niewiele z oryginalnego wnętrza.

Przed modernizacją wciąż uchyla się fasada; w tym budynku niemal wszystkie jej elementy to naczynia połączone i najmniejsza zmiana wiąże się z wielkimi kosztami oraz szeroko zakrojonymi pracami remontowymi. Początkiem lat 2000. planowano wymianę elewacji na biało-błękitną, z tarasowym wykuszem widokowym na szczycie. Gdyby projekt zrealizowano, prawdopodobnie budziłby dziś skrajne reakcje. Budzi je też oczywiście obecna fasada.

Budynek należący do Centrum Techniki Okrętowej parę razy próbowano sprzedać - bez skutku. Póki co, jego przyszłość jest raczej dość bezpieczna, dodatkowo chroni ją wpis do rejestru zabytków. Najstarsza polska konstrukcja tego typu stoi we Wrocławiu - stan techniczny bloku mieszkalnego zmusił ostatnio mieszkańców do wyprowadzki. Warszawski trzonolinowiec w kształcie odwróconej piramidy wyburzono w 2011 roku. Dziś najlepiej mają się biurowce Stalexportu, katowickie sąsiadujące ze sobą trzonolinowe wieżowce wciąż zachwycające formą.

Zobacz inne polskie trzonolinowce:

Podcast miejski
Emocje urbanistyczne. O uczuciach towarzyszących zmianie w miejskiej przestrzeni