Architektura MuratorKrytykaNowa kostka polska, czyli Polski Ład i domy za złotówkę: felieton Aleksandra Krajewskiego

Nowa kostka polska, czyli Polski Ład i domy za złotówkę: felieton Aleksandra Krajewskiego

„Po sześciu latach nieudanych prób poprawy sytuacji mieszkaniowej państwo polskie ogłasza kapitulację i deleguje obowiązki na samych obywateli: zbudujcie sobie te mieszkania sami! Proponuje wsparcie indywidualnego budownictwa jednorodzinnego i typowe projekty gotowe, do pobrania za symboliczną złotówkę” – o nowej propozycji rządu w ramach programu społeczno-gospodarczego Polski Ład pisze Aleksander Krajewski, pełnomocnik SARP Katowice ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi, współzałożyciel fundacji Napraw Sobie Miasto.

Nowa kostka polska, czyli Polski Ład i domy za złotówkę: felieton Aleksandra Krajewskiego
Jak poinformował ostatnio premier Mateusz Morawiecki, w ramach Polskiego Ładu zaincjowany zostanie program, który pozwoli za symboliczną złotówkę pobrać szereg projektów domów. Dzięki nowym przepisom można będzie wybudować dom o płaskim dachu i powierzchni nie większej niż 70 m²; fot. GettyImages

Nie umiem oprzeć się wrażeniu, że Polski Ład ma wiele wspólnego z „Rokiem 1984” Orwella. W książce tej język stworzony przez państwo przypominał zabawę w contrapositum: każda oficjalna nazwa miała swoje przeciwstawne znaczenie. Tak ministerstwo pokoju zajmowało się prowadzeniem wojen, a ministerstwo prawdy – produkcją kłamstw i propagandy. W tym kontekście Polski Ład jest bardziej chaosem bez reguł i ograniczeń. W dodatku niemającym wiele wspólnego z Polską.

Nie krytykuję całego rządowego programu mającego na celu wyciągnąć nasz kraj z kryzysu wywołanego pandemią. Ma on wiele pozytywnych postulatów, jak chociażby te o dostępie do zielonej energii, usuwaniu betonu z miast oraz certyfikacji energetycznej budownictwa. Kłopot w tym, że z poprzednim rządowym programem, Mieszkanie Plus, również wiązałem ogromne nadzieje, a sprowadził się on niestety do dopłat do kredytów i deregulacji planowania przestrzennego poprzez tzw. specustawę mieszkaniową, która pozwala deweloperom obchodzić zapisy planów miejscowych. W efekcie, owszem, powstaje dużo mieszkań (rok 2020 pobił 40-letni rekord pod tym względem), ale jest to raczej efekt rosnącej bańki i rynkowej gry: mieszkania pełnią rolę aktywów finansowych, których wartość rośnie szybciej niż oprocentowanie lokat bankowych. W efekcie mieszkań jest dużo, ale mało kogo stać, by je kupić albo chociaż wynająć.

Na martwej planecie nie ma dobrej architektury

Dobrze znamy najważniejsze problemy przestrzenne naszego kraju. Są to, w skrócie, oprócz wspomnianego niedoboru mieszkań w odpowiednim standardzie oraz kwestii ich dostępności: depopulacja oraz związany z nią problem pustostanów; suburbanizacja i nienadążający za nią rozwój infrastruktury; niska emisja i najbardziej zanieczyszczone powietrze w Europie; wreszcie chaos przestrzenny, utrata lokalnej tożsamości kulturowej i architektonicznej wraz z migracją ludności i powstającym równolegle nowym budownictwem deweloperskim.

Każdy z tych problemów wymaga interdyscyplinarnego podejścia i skoordynowanych rozwiązań. Każdy powinien też podlegać analizie wpływu na środowisko naturalne. W kontekście katastrofy klimatycznej każdy inny aspekt architektury powinien być traktowany jako drugorzędny, jeśli powoduje zwiększenie śladu węglowego. Parafrazując popularne hasło: na martwej planecie nie ma dobrej architektury.

Zacznijmy od zasobów mieszkaniowych, którymi dysponujemy, ale których nie potrafimy wykorzystać. Według Obserwatorium Polityki Miejskiej, mamy w Polsce około 46 tys. pustostanów. Być może liczba nie robi wrażenia, ale niepokoi jej niemal trzykrotny wzrost w ciągu ostatnich 20 lat. Jednym z głównych powodów jest brak odpowiednich działań rewitalizacyjnych, ale również – rozlewanie się zabudowy na przedmieścia, czyli kryzys centrów miast. Polski Ład nie proponuje żadnych działań, które miałyby odwrócić ten trend. Po 6 latach nieudanych prób poprawy sytuacji mieszkaniowej państwo polskie ogłasza kapitulację i deleguje obowiązki na samych obywateli: zbudujcie sobie te mieszkania sami! Proponuje wsparcie indywidualnego budownictwa jednorodzinnego i typowe projekty gotowe, do pobrania ze strony www za symboliczną złotówkę – czyli solidne wsparcie publiczną dotacją tego, co jest przyczyną zarówno wzrastającego problemu pustostanów, ale również:

- większych korków. Niewydolny transport publiczny na terenach z rozproszoną zabudową jednorodzinną, brak połączeń z mniejszych miejscowości, problem z zapewnieniem dojazdu do szkół dla uczniów;

- większych kosztów społecznych. Infrastruktura publiczna taka jak drogi, chodniki, sieci, przedszkola, szkoły i przychodnie nie powstaje tak szybko, jak osiedla pełne domów jednorodzinnych. Budowa infrastruktury na coraz bardziej odległych terenach kosztuje coraz więcej, a koszty te ponosi społeczeństwo;

- większego zanieczyszczenia powietrza. Nie tylko uwalnianie kolejnych zielonych terenów pod zabudowę jednorodzinną ogranicza zdolność natury do przeciwdziałania zmianom klimatu, retencji wody, oczyszczaniu powietrza czy obniżaniu temperatury w miastach. Wolno stojące domy są najbardziej energochłonną formą budownictwa mieszkaniowego w ogóle, generując średnio 72kWh/m²/rok, gdy ten sam współczynnik dla domów szeregowych wynosi 60, dla wysokich 56, a dla budynków wielorodzinnych 48. Zwykły blok mieszkalny pochłania o 1/3 mniej energii na metr kwadratowy niż dom jednorodzinny, a wynika to głównie z czegoś tak podstawowego jak geometria: relacji powierzchni użytkowej, powierzchni przegród zewnętrznych i kubatury. Czysta fizyka, z którą trudno polemizować. O korkach już wspomniałem, ale warto dodać, że średnia odległość między domem a miejscem pracy wynosi w Polsce około 20 km i ten wskaźnik również rośnie. Oznacza to większe zużycie paliwa i również większe zanieczyszczenie spalinam;

- ogólnego pogorszenia jakości życia oraz bezpieczeństwa. Do źle skomunikowanych domów później dojedzie straż pożarna, rzadziej zagląda policja, a i wywóz śmieci kosztuje więcej. Tego typu enklawy na przedmieściach są praktycznie bezbronne wobec wszelkich kryzysów i mogą bardzo szybko zamienić się w slumsy, co znamy choćby z USA.

Oczywiście to wszystko nie przeraża inwestorów, bo dużą część tych kosztów ponosimy bezwiednie i kolektywnie – w podatkach, w czasie marnowanym w samochodzie, w kosztach paliwa i opłatach za media. Nie bez powodu kraje o bardziej zwartej i zorganizowanej strukturze przestrzennej, jak Niemcy czy Holandia, postrzegamy jako bogatsze. Tamtejsze społeczeństwa nie ponoszą zbędnych kosztów chaosu przestrzennego, do którego my już chyba przywykliśmy.

Pan Kowalski i wódka za złotówkę

Izba Architektów RP wskazuje na szkodliwość tego pomysłu w kontekście interesu zawodowego architektów. To tak jakby państwo ogłosiło, że przejmuje kilka procent całego rynku projektowego – nie tylko architektonicznego, ale również w branży konstrukcyjnej i instalacyjnej. Trzeba również zwrócić uwagę na bezpieczeństwo użytkowników budynków, które będą powstawały bez żadnego nadzoru, nie wspominając o bezpieczeństwie ludzi, którzy będą te budynki wznosić – mówi architektka Małgorzata Pilinkiewicz, prezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.

Kto weźmie odpowiedzialność za błędy wykonawcze, za upadek pracownika z wysokości albo uszkodzenie cudzego mienia? Cóż – inwestor. Czyli Pan Kowalski bez żadnej wiedzy i doświadczenia, trzymający w ręce projekt za złotówkę. Chyba, że projekt zakłada budynek o powierzchni 71 m² – wtedy wszystkim zajmie się kierownik budowy. Czemu 70 m², a nie 50 albo 200? Co za różnica? Tego też nie wiemy.

Czytaj też: Dom katalogowy od KWK Promes |

Ale to nie wszystko. Wyobraźmy sobie, że rząd ogłasza, że będzie rozdawał państwowej produkcji wódkę za symboliczną złotówkę. Abstrahując od tego, że byłoby to promowanie nieodpowiednich nawyków, protest w branży alkoholowej byłby z pewnością ogromny: oskarżenia o dumping, nieuprawnioną ingerencję państwa w wolny rynek, nielegalny monopol, niszczenie konkurencji – to tylko niektóre z możliwości.

Z drugiej strony podnoszony jest argument, że ludzie lubią mieszkać w domkach i nie można im tego zabronić. Oczywiście. Ale ludzie lubią też wódkę, a rolą państwa nie jest robienie tego, co ludzie lubią, tylko tego, co jest dla nich dobre i, w kontekście architektury, zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju. Tak przynajmniej mówi Ustawa o Planowaniu Przestrzennym.

Architektka Sylwia Widzisz-Pronobis z zespołu doradczego ds. reformy systemu planowania  przestrzennego przy Ministerstwie Rozwoju mówi wprost: Jest to pomysł sprzeczny z rekomendacjami zespołu. Powinniśmy dążyć do zwartej zabudowy i ograniczenia rozlewania się przedmieść, a sprzedaż projektów za złotówkę stwarza wrażenie jakby to była najbardziej pożądana forma zabudowy. To nieprawda. I choć w małych miasteczkach i wsiach zabudowa jednorodzinna nie budzi kontrowersji, na pewno nie jest to rozwiązanie problemów mieszkaniowych w skali kraju.

Kolonizacji dziczy, czyli nowa forma kostki polskiej

Jeśli argumenty za ochroną klimatu, ładu przestrzennego czy podstawowych zasad, na których opiera się nasz system ekonomiczny nie są przekonujące, odwołajmy się do argumentu patriotycznego. Wszak nikt nie posądza parlamentarzystów i prezydenta o brak troski o Polskę i nasze dziedzictwo narodowe (niech chęć odbudowy Pałacu Saskiego będzie tego manifestacją).

Trudno ocenić, czy w planach rządu jest publikacja dwóch, dziesięciu czy ośmiuset projektów typowych. W każdym razie ich wybór będzie ograniczony, a tym samym – możliwość dostosowania architektury do kontekstu. Nie do końca wiadomo też, w jaki sposób projekty zostaną wyłonione. Możliwe, że w drodze konkursu, co byłoby najlepsze dla ich jakości. Jednocześnie tradycje budowlane w różnych częściach kraju są różne – inaczej powinny wyglądać domy na Podhalu, inaczej na Mazurach, inaczej na osiedlu pod Wrocławiem, a jeszcze inaczej na wsi pod Lublinem. W interesie państwa polskiego jest ochrona tych lokalnych tradycji budowlanych i różnorodności, bo tylko tak można będzie mówić o tożsamości narodowej i polskiej, uwzględniającej te wszystkie regionalizmy.

Czytaj też: Modelowy dom neutralny klimatycznie dla Mazowsza: trwa konkurs architektoniczny |

Wątpię jednak, by udało się zorganizować konkursy na domy typowe dla każdego miasta i regionu kraju, uwzględniając różnorodność krajobrazu, tradycyjnych materiałów budowlanych, kształty działek, zapisy planów miejscowych i coś, co jest cechą charakterystyczną obywateli Polski – indywidualizm i poczucie własnej wyjątkowości. Najpewniej powstanie katalog powtarzalnych „polskich” domków, czyli nowa forma kostki polskiej, która falą powodziową zaleje cały kraj. Wypadałoby wtedy, by do każdego projektu dodawana była biało-czerwona flaga z obowiązkiem umieszczenia w widocznym miejscu po zakończeniu budowy, żeby nikt nie miał wątpliwości, jakim wartościom narodowym to zawdzięczamy. Kłopot w tym, że taki styl bliższy jest początkom osadnictwa albo kolonizacji dziczy niż standardom rozwiniętego kraju w trzeciej dekadzie XXI wieku stojącego w obliczu globalnej katastrofy klimatycznej.

Próbujemy projektować świat, nie widząc, jak mało od nas zależy: refleksje architekta
Próbujemy projektować świat, nie widząc, jak mało od nas zależy: refleksje architekta „Projekt dyplomowy, pierwsza praca i... coś tu nie gra. Jesteśmy jak te myszy w klatce. Wchodzimy do kołowrotka i zaczynamy biec. Coraz szybciej i szybciej, do utraty tchu. Myślimy, że jak będziemy szybsi od kolegów z sąsiednich klatek to ktoś nas doceni” – o deprecjacji zawodu architekta, problemach rynku budowlanego z kryzysem klimatycznym i polskim architektonicznym fast foodzie pisze dla nas Aleksander Krajewski, pełnomocnik SARP Katowice ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi, współzałożyciel fundacji Napraw Sobie Miasto.
Tagi:
Autor: Aleksander Krajewski Aleksander Krajewski

architekt IARP; pełnomocnik SARP Katowice ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi, realizujący procesy partycypacyjne przy organizacji konkursów architektonicznych i inwestycji publicznych; fundator i członek zarządu fundacji Napraw Sobie Miasto; architekt prowadzący w pracowni BLOMM, zaangażowany w procesy rewitalizacyjne, reaktywację pustostanów i minimalizowanie wpływu budownictwa na środowisko.

Dom bez formalności: Sejm przyjął ustawę o budowie domów do 70 m² bez pozwolenia W piątek wieczorem Sejm przyjął zmiany w ustawie Prawo budowlane oraz ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym umożliwiające realizację domów o powierzchni zabudowy do 70 m² bez formalności. To krok w stronę ograniczenia wyludniania się wsi i miasteczek – mówił wiceminister Piotr Uściński, odpowiedzialny w Ministerstwie Rozwoju i Technologii za projekt „Dom bez formalności”.
Polski Ład okiem architekta. Rozmowa z Piotrem Orzeszkiem Wszelkie koncepcje ułatwiające budowanie są słuszne, ponieważ procedura, przez którą trzeba obecnie przebrnąć przed realizacją domu jest taka sama jak w przypadku osiedla czy biurowca. Logiczna więc jest konieczność uproszczenia. Trzeba to jednak zrobić w sposób przemyślany. O założeniach Polskiego Ładu z architektem Piotrem Orzeszkiem z krakowskiej pracowni architektonicznej Stvosh rozmawia Robert Siemiński.
WSA: warszawska uchwała krajobrazowa dobra, ale źle uchwalona Wojewódzki Sąd Administracyjny odrzucił skargę miasta na rozstrzygnięcie wojewody mazowieckiego w sprawie warszawskiej uchwały krajobrazowej. Uznał jednak, że treść uchwały jest zgodna z prawem, ale wymaga ponownych uzgodnień z konserwatorem zabytków i ponownego wyłożenia do publicznego wglądu.
Warunki techniczne 2021: co nowego? Jakie zmiany wprowadzają nowe warunki techniczne 1 stycznia wchodzą w życie nowe warunki techniczne, które modyfikują m.in. wymagania cieplne względem dachów i ścian zewnętrznych. Jak wyglądają zmiany i co oznaczają w praktyce?
Dlaczego wojewoda unieważnił warszawską uchwałę krajobrazową? Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł (PiS) unieważnił w całości warszawską uchwałę krajobrazową. Dlaczego tak się stało? Jakie uzasadnienie podał wojewoda?
Ustawa krajobrazowa: Warszawa żegna reklamy! Ustawa krajobrazowa dla Warszawy przyjęta! 16 stycznia Radni Warszawy przyjęli ustawę krajobrazową. Jakie reklamy znikną z przestrzeni miasta, czy będzie można grodzić osiedla i czy mała architektura w stolicy doczeka się ujednolicenia?