Spis treści
- Osiedle Kubusia Puchatka. Mieszkańcy wybierają nazwę
- Zygmunt Stępiński i porządkowanie Nowego Światu
- Kubuś, bałagan i Wesołe Kumoszki
- Kubuś Puchatek - Polak
- Mała skala, dzieci i drzewa z historią
- PRL-owska rzeczywistość
- Architekt Zygmunt Stępiński. Socrealistyczny Kubuś Puchatek, socmodernistyczna Cepelia
Osiedle Kubusia Puchatka. Mieszkańcy wybierają nazwę
Wzdłuż ulic Kubusia Puchatka, Tuwima i Baczyńskiego w Warszawie rozciąga się wybudowane w socrealistycznym stylu osiedle. Plebiscyt na jego nazwę ogłoszono w Expressie Wieczornym, a młodzi mieszkańcy Warszawy wybrali - charakterystyczne kamienice z podcieniami przeniesiono do Stumilowego Lasu i nazwano Osiedlem Kubusia Puchatka. Był 1954 rok.
Choć nazwa jest urocza, a na murach budynków mieszkalnych widnieją tabliczki zarówno z Niedźwiadkiem, Prosiaczkiem, jak i przyjętą nazwą, założenie częściej nazywa się dziś Osiedlem Nowy Świat-Zachód. A nazwa to przecież o wiele mniej chwytliwa. Im jednak mniejsze osiedle, tym mniej osób pamięta dziś jego historyczną nazwę.
Zobacz także: Pensjonat "Zgoda" widział każdy warszawiak, ale dziś mało kto wie, jaka jest jego historia
Z jakimi innymi propozycjami wygrał Kubuś Puchatek? Tego niestety nie wiemy - zdigitalizowany Express Wieczorny nie został udostępniony publicznie. Skąd natomiast bliźniacza nazwa ulicy? Jak donosiła prasa w latach 50., nadano ją na prośbę dzieci.
i
Zygmunt Stępiński i porządkowanie Nowego Światu
5 lat wcześniej, w 1949 roku, Zygmunt Stępiński, jeden z czołowych architektów powojennej Warszawy, skończył pracę nad odbudową Nowego Światu. Jako generalny projektant czuwał nad przebiegiem robót wraz ze swoim zespołem. Kiedy ten ważny odcinek był już gotowy, Pracownia Nowy Świat mogła przystąpić do porządkowania sąsiedztwa.
Zobacz także: Zaprojektowali go najlepiej opłacani architekci lat 30. "Nowy dom na Nowym Świecie" był połączeniem luksusu i rozrywki
W ramach większego założenia zaprojektowano wtedy osiedla Nowy Świat Zachód (Kubusia Puchatka) i Nowy Świat Wschód (Gałczyńskiego). Wraz z osiedlem zachodnim powstały też plany na gmach ówczesnego Ministerstwa Finansów (proj. S. Bieńkuński, S. Rychłowski), które zamykało kompozycję na drugim końcu założenia.
Stępiński bardzo cenił sobie realizacje z tego okresu i w ukochanej pracowni. Jak później wspominał, to właśnie tu, w tej pracowni, mógł spełniać swoje zamiłowanie do architektury historycznej (w podobnym czasie projektował też socrealistyczne osiedle Mariensztat, MDM oraz Trasę W-Z). Pod jego kierunkiem osiedle Nowy Świat Zachód projektowali z nim młodzi architekci Grzegorz Chruścielewski, Stanisław Kubicki, Zbigniew Kłopotowski i Andrzej Milewski.
i
Kubuś, bałagan i Wesołe Kumoszki
Zanim głównej ulicy osiedla nadano imię Kubusia Puchatka, nazywała się Słoneczną. Dlaczego nie mogła nią zostać? Po wojnie Warszawa rozrastała się bardzo szybko. Do miasta włączano kolejne miejscowości i ich nacjonalizowane tereny, a wkrótce nazwy ulic zaczęły się dublować i zwielokrotniać. Z drugiej strony część nowych ulic w ogóle nie miała nazw. Jeszcze inne brzmiały bardzo podobnie - np. Ludwiki (upamiętniająca do dziś Ludwikę Wawelberg) i Ludwika (zlikwidowaną). Panował duży chaos, dochodziło do mniej lub bardziej poważnych pomyłek. Przedwojenny bałagan próbowano przy okazji odbudowy uporządkować. Choć przyjmowano, że odtwarzanym ulicom powinno się przywracać nazwy historyczne, różnie z tym bywało. Dziś Słoneczna znajduje się przy Parku Morskie Oko.
Zaległości w nazwach ulic w latach 50. sięgały dwóch setek. By ten proces przyspieszyć, w wybór nazw angażowano związki artystów, historyków, naukowców, ale też mieszkańców za pośrednictwem plebiscytów w gazetach. Osobne plebiscyty rozpisywano dla dzieci, harcerzy. Stosowano klucze ornitologiczne, przyrodnicze, tematyczne. Zdarzały się zdrobnienia i przyjazne młodszym konstrukty. Na Sadybie planowano np. ulicę Wesołych Kumoszek. Z jakiegoś powodu jednak z pomysłu zrezygnowano.
Nie każdemu oczywiście takie podejście do nazewnictwa pasowało. Frakcja postulująca nazwy tradycyjne, poważne i odnoszące się do zasłużonych nie była niszowa. Negatywnie o nazwie ul. Kubusia Puchatka wypowiadał się np. awangardowy poeta Julian Przyboś, o czym zdarzały się wzmianki w gazetach. Trudno dziś ustalić, w którym dokładnie roku sam Przyboś został patronem ulicy, warto jednak zaznaczyć, że znajduje się ona 300 metrów od ul. Kubusia Puchatka, na osiedlu Nowy Świat Wschód. Przyjmijmy, że to przypadek, nie zaś uszczypliwość.
i
Kubuś Puchatek - Polak
O ulicy Kubusia Puchatka powstały piosenki, a jego imię dostał też m.in. znany i lubiany sklep z zabawkami (Chatka Kubusia Puchatka) oraz kawiarenka (Chatka Puchatka), na ścianach której wymalowano główne postaci z bajki, a prasa pisała, że w menu miodku brak.
Polska sympatia do Niedźwiadka ujmowała turystów, których prowadzano na osiedle oraz pewną Warszawiankę mieszkającą w Londynie.
Barbara Górna Hall, w wyniku mariażu osiadła na stałe w Londynie ale nadal czuje się stuprocentową warszawianką. To utożsamianie się z Warszawą znalazło ostatnio potwierdzenie w drobnym pozornie geście. Oto przebywając niedawno w stolicy p. Barbara zrobiła zdjęcie nazwy Ulicy Kubusia Puchatka (z wyrytą w tynku podobizną poczciwego misia i jego towarzysza) i wysłała je do redakcji londyńskiego „Observera” (najstarszy tygodnik angielski wydawany od 1791 roku). Pismo zamieściło fotkę opatrując tytułem: „Kubuś Puchatek — Polak” [Winnie the Pole - przyp. red.]. W komentarzu stwierdzono, że chociaż bohater książek Milne’a w swoich pełnych przygód podróżach nigdy nie odwiedził Polski, to jednak Polacy w ten niecodzienny sposób uczcili słynnego Puchatka
— zachwycano się w Stolicy w 1977 roku. Pozytywna wzmianka o Polsce w zachodnich mediach była nie lada wydarzeniem.
i
Mała skala, dzieci i drzewa z historią
Ulicę Kubusia Puchatka otwiera dziś postmodernistyczne wejście do stacji metra Nowy Świat-Uniwersytet. Po bokach - ciężkie socrealistyczne kamienice, kolumny, łuki. Oś osiedla z jednej strony zamyka gmach ministerstwa, z drugiej zaś wieża wyłaniająca się spośród drzew. To "wieża ratuszowa" ozdobiona pogodnym sgraffito odwołującym się prawdopodobnie do historycznej nazwy ulicy - Słonecznej. Oczywiście to żaden ratusz - w reprezentacyjnym budynku mieści się m.in. przedszkole i biblioteka. Wieża znalazła się tu dla estetycznego domknięcia kompozycji.
Pełne zieleńców i drzew osiedle powstało w latach 1949-1956 z inicjatywy Zakładu Osiedli Robotniczych, który odpowiadał wtedy za budownictwo mieszkaniowe. Spośród mnóstwa drzew, które wypełniły przestrzenie wspólne, część stanowiły ostańce sprzed wojny. Pozostałe przewieziono podobno z ziem odzyskanych. Osiedle, choć w centrum, było uwielbianą cichą i spokojną enklawą spacerową mieszkańców miasta. Tereny zielone oblegały dzieci. Oprócz mieszkań (o dość niewielkim metrażu), w którym przydział dostał pełen przekrój grup zawodowych od robotników po profesorów, w parterach otwarto usługi i punkty handlowe.
Działał tu więc dentysta, usługi prowadziła racjonalna kosmetyczka (tak określała się w ogłoszeniach w prasie), szyły krawcowe, działał magiel, ale i salon wystawowy Reklama, oferujący atrapy produktów spożywczych przeznaczonych na wystawy sklepowe, importowane manekiny, stojaki, kosze.
i
i
PRL-owska rzeczywistość
Choć Osiedle Kubusia Puchatka cieszyło się bardzo dobrą opinią, były też oczywiście problemy. Robotnicy ze Zjednoczenia Budownictwa Miejskiego pozostawili po sobie nieuprzątnięty plac budowy, a mieszkańcy narzekali na brud i bałagan. Nie działały kuchenki zamontowane w mieszkaniach. Piwnice czekały niewykończone. Na całą zimę utknęło wykończenie elewacji płytami kamiennymi. Jeszcze dwa lata po ukończeniu osiedla przed wejściem do gabinetu dentystycznego leżał pozostawiony tu przez budowlanych głaz, a zawiadomiona przez zdesperowanych mieszkańców prasa żartobliwie pisała, że na osiedlu Kubusia Puchatka łatwiej jest usunąć kamień z zębów niż sprzed drzwi.
Świetna lokalizacja i bliskość metra wkrótce stała się uciążliwością. Położenie osiedla sprawiało, że punkty usługowe wypełnione były klientelą z innych części miasta, a mieszkańcy zniechęceni kolejkami musieli jeździć do bardziej oddalonych punktów. Wraz z odbudową Warszawy i stale zwiększającym się napływem turystów, malutkie osiedle zostało dyżurnym parkingiem samochodów i autokarów blokujących przejścia, dymiących pod oknami. I z tym problemem, wobec bezczynności administracji, zgłaszano się do stołecznych gazet z prośbą o interwencję.
Później z kolei, w ramach oszczędności, ozdobne lampy uliczne wymieniono ku trwodze miłośników Warszawy i historyków, na typowe lampy "grzybki".
Choć dziś o bajkowej nazwie osiedla mało kto pamięta, zachowało swój kameralny charakter.
i
Architekt Zygmunt Stępiński. Socrealistyczny Kubuś Puchatek, socmodernistyczna Cepelia
Nazwisko Zygmunta Stępińskiego warto zapamiętać - widnieje pod ważnymi i reprezentacyjnymi realizacjami Warszawy. Jest wśród nich m.in. nowa aranżacja Grobu Nieznanego Żołnierza, Trasa W-Z, Mariensztat czy MDM. Po odrzuceniu przez Partię socrealizmu, projektował jeszcze kino Skarpa (wyburzone), stojące jeszcze jedną nogą w latach 50. Mimo że bryła była nieco przyciężkawa, wnętrza pełne lekkich mebli i mozaik reprezentowały już lata 60.
W 1966 otwarto budynek, który kojarzy dziś każdy mieszkaniec Warszawy - pawilon Cepelii przy Marszałkowskiej 99, przy którym Stępiński na dobre porzucił ciężkie formy. Lekka aluminiowo-szklana konstrukcja ozdobiona neonami własnego projektu oraz turkusową ceramiką wypaloną w Spółdzielni "Kamionka" w małopolskiej Łysej Górze stanęła pod Hotelem Metropol, również jego projektu. Dziś Cepelia po częściowym rozebraniu i dokładnym odtworzeniu znów cieszy oko. Stępiński ma również na koncie niedoszłą willę dla Edwarda Ochaba, luksusową Ochabówkę, będącą przez jakiś czas najdroższą modernistyczną willą wystawioną na sprzedaż - za ponad 21 milionów złotych (a zdetronizowaną niedawno przez dom własny Romualda Gutta - 40 mln).
Zobacz, jak dziś wygląda inne osiedle Zygmunta Stępińskiego, Mariensztat:
Źródło: oddechywarszawy.wordpress.com, NIAiU, Stolica, Życie Warszawy