Tyle zostało po najsłynniejszej samowoli budowlanej w Polsce. Co powstanie na działce po Czarnym Kocie?

W 2021 r. dokonano niemożliwego – warszawskim i państwowym urzędnikom po latach starań udało się wreszcie doprowadzić do rozbiórki hotelu Czarny Kot. Dziś działka po bodaj najsłynniejszej samowoli budowlanej w Polsce wciąż stoi pusta, gdyż problemy z tym terenem wciąż się nie zakończyły. Co i kiedy może tu powstać?

Architektura. Małe zmiany budują lepsze miasto. Bogna Świątkowska o architekturze i mobilności I Kongres Nowej Mobilności

Czarny Kot w Warszawie. Sztuczne kwiaty i złote jaja

O Czarnym Kocie słyszał chyba każdy. Jednopiętrowy pawilon handlowy, który miasto pozwoliło na przełomie lat 80. i 90. postawić na swojej działce przy ul. Okopowej 65, zaczął obrastać kolejnymi (nielegalnymi) przybudówkami i przechodzić kolejne (nielegalne) rozbudowy, aż urósł do rozmiarów siedmiopiętrowego gmaszyska. Choć początkowo pełnił różne funkcje – m.in. dyskoteki, restauracji i baru – ostatecznie stał się hotelem My Warsaw Residence, powszechnie nazywanym Czarnym Kotem. To w tej roli funkcjonował najdłużej.

Z zewnątrz budynek przykuwał wzrok ogromną, chaotyczną bryłą, stanowiącą efekt kolejnych przypadkowych rozbudów. Media opisywały go jako „najbrzydszy budynek w Warszawie” i „króla gargameli”. Ponieważ nie stała za nim żadna spójna wizja, nie reprezentował sobą żadnego stylu. Cytowany przez wp.pl były stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki przyrównał go w 2019 r. do „narastającego latami rakowego tworu”.

Co ciekawe, goście hotelu oceniali go na ogół bardzo pozytywnie. Niewątpliwym atutem była lokalizacja w świetnie skomunikowanym miejscu, ale w opiniach z tamtych lat padają też komplementy pod adresem wystroju pokojów i ogólnego wrażenia (dość kiczowatego) luksusu. Dziennikarz noizz.pl, który miał okazję spędzić w Czarnym Kocie noc, opisywał „wielkie pozłacane jaja, girlandy ze sztucznych kwiatów i płytki podłogowe ułożone w kalejdoskopowy wzór” w lobby. Nocleg kosztował tu od 235 zł do 400 zł za osobę.

Samowola budowlana Czarny Kot przy ul. Okopowej 65 w Warszawie
Autor: Adrian Grycuk/ CC BY-SA 3.0

Długie lata urzędniczej bezsilności. Nawet rozbiórka była drogą przez mękę

Jako że oryginalny pawilon rósł bez wymaganych pozwoleń czy choćby projektów budowlanych, Czarny Kot był samowolą. Nadzór budowlany wielokrotnie prowadził postępowania w sprawie budynku, jednak kolejne decyzje o rozbiórce były zaskarżane i uchylane. Choć usunięcie części nielegalnych kondygnacji nakazano już w 2009 r., a później znów w 2015 r., nic to nie zmieniało. Właścicielki obiektu korzystały z kolejnych środków odwoławczych, odwlekając wykonanie decyzji. Jak się okazało, były w stanie robić to latami. Hotel przez cały czas przyjmował gości i przynosił zyski.

Równolegle trwał spór o grunt. Umowa dzierżawy działki wygasła w maju 2009 r., a miasto rozpoczęło starania o jej odzyskanie. Sytuację komplikował jednak fakt, że rozrastający się budynek wszedł także na część sąsiedniej działki. Ten spór sądowy również ciągnął się latami na skutek odwołań właścicielek hotelu. Dopiero 13 grudnia 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny ostatecznie potwierdził, że właścicielki Czarnego Kota od 2009 r. użytkują grunt nielegalnie i utrzymał w mocy nakaz rozbiórki. Nie było już do kogo się odwołać. Miasto wygrało.

Nawet wtedy jednak nie poszło gładko. Jeszcze w połowie 2019 r. hotel funkcjonował nadal, a jego właścicielki podejmowały kolejne, nieskuteczne już próby zaskarżenia wyroku NSA. Gdy w grudniu 2019 r. wreszcie ruszyły prace rozbiórkowe, nie objęły one dwóch najniższych kondygnacji. Uznano bowiem, że ta część obiektu mogła powstać legalnie. Ostatecznie i tę przeszkodę pokonano. Pod koniec 2021 r. najsłynniejsza samowola budowlana w Polsce przestała istnieć.

Działka przy ul. Okopowej 65 w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Z działką wciąż są problemy. „Stan prawny pozostaje nieuregulowany”

Kto wybierze się dziś zobaczyć miejsce, w którym stał kiedyś Czarny Kot, zastanie jedynie pustą, zarośniętą działkę. Teren przy Okopowej 65 jest częściowo ogrodzony, ale wiele osób i tak skraca sobie tędy drogę do przejścia dla pieszych. Po jednej stronie pustej działki stoi nieduży, parterowy dom pogrzebowy, po drugiej stronie, nieco dalej – biurowiec Forest. Dookoła dzwonią tramwaje, warczą auta, tętni miejskie życie.

Jak się okazuje, choć Czarnego Kota już nie ma, jego duch wciąż tu straszy. Świetnie zlokalizowana działka o powierzchni 3 246 m² pozostaje niezagospodarowana, gdyż miasto nadal nie może nią swobodnie dysponować.

Stan prawny nieruchomości pozostaje nieuregulowany. Toczy się postępowanie wszczęte wnioskiem o zwrot dawnej nieruchomości hipotecznej. Ponadto prowadzone jest postępowanie sądowe dotyczące zasiedzenia części wskazanej nieruchomości

– poinformowała nas pod koniec września Marzena Gawkowska, rzeczniczka prasowa Urzędu M.St. Warszawy.

Na ten moment nie sposób zatem określić, czy i kiedy coś na działce po Czarnym Kocie powstanie. A co powstać może? Przynajmniej w tej kwestii odpowiedź jest jednoznaczna, choć miasto, ze zrozumiałych przyczyn, nie ma wobec terenu żadnych konkretnych planów. Jak podaje Urząd Miasta:

Na obecnym etapie m.st. Warszawa nie określiło jeszcze ostatecznych planów dotyczących przeznaczenia nieruchomości położonej przy ul. Okopowej 65, u zbiegu z ul. Powązkowską 2 (...). Możliwości przyszłej zabudowy zostały określone w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego rejonu ulicy Burakowskiej. Działka znajduje się na terenie oznaczonym symbolem D4.1 C-UHB, przeznaczonym pod śródmiejską zabudowę usługową, w tym obiekty handlowe i biurowe, z możliwością realizacji zabudowy o wysokości do 25 m.

Podcast Architektoniczny
Mieszkanie na wysokości, czyli kulisy projektowania Liberty Tower by Cavatina w Warszawie