NIK: ponad 1000 samowoli budowlanych w turystycznych gminach. Porażający raport

Nikt nie panuje nad samowolami budowlanymi na Pomorzu – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Wyrastają jak grzyby po deszczu, często w atrakcyjnych turystycznie lokalizacjach, ale nie są wykrywane i zwalczane. Jako główne powody takiego stanu rzeczy wskazano systemową bierność urzędów i brak współpracy między instytucjami.

Widok z lotu ptaka na gęstą zabudowę nadmorskiej miejscowości. O raporcie NIK w sprawie samowoli przeczytasz w Architektura.
Autor: Robert Chmara/ Getty Images
Architekt Krzysztof Zalewski. Nie każde miasto musi mieć city i nie wszędzie musimy stawiać wieżowce

Nieprawidłowości na działkach gminnych, pobieranie podatków od nielegalnych obiektów bez zgłaszania ich do nadzoru i systemowa bierność urzędów – to główne wnioski z kontroli NIK dotyczącej samowoli budowlanych w atrakcyjnych turystycznie gminach Pomorza. Raport obejmujący okres od stycznia 2020 r. do sierpnia 2025 r. pokazuje, że skala problemu jest znacznie większa, niż wynikało to z oficjalnych statystyk. Przeprowadzona w 2024 r. inwentaryzacja z powietrza na terenie gmin Władysławowo i Krokowa ujawniła aż 1044 potencjalne samowole budowlane. W efekcie tylko w 2025 r. do nadzoru budowlanego trafiło 567 zgłoszeń, podczas gdy w ciągu poprzednich pięciu lat było ich zaledwie 47.

Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że ani samorządy, ani nadzór budowlany w powiatach puckim, kościerskim i chojnickim nie poczuwały się do odpowiedzialności za identyfikowanie i przeciwdziałanie nielegalnej zabudowie. Zaniechania prowadziły do degradacji ładu przestrzennego, stwarzały zagrożenie dla środowiska i uderzały w finanse publiczne.

Gminy ignorowały problem, nawet pobierając podatki od nielegalnych obiektów

Z raportu NIK wynika, że skontrolowane urzędy gmin nie prowadziły systemowych działań w celu identyfikacji samowoli budowlanych. Ich aktywność ograniczała się do jednostkowych zgłoszeń, a urzędnicy nie analizowali ryzyk związanych z presją inwestycyjną na terenach turystycznych. Gminy nie wykorzystywały swoich uprawnień w zakresie kontroli ładu przestrzennego, ochrony przyrody czy Prawa budowlanego.

Urzędy nie sprawdzały, czy nieruchomości są wykorzystywane zgodnie z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego lub wydanymi warunkami zabudowy. Dochodziło do sytuacji, w których na dzierżawionych działkach gminnych powstawały obiekty wbrew zapisom planistycznym. Tak było m.in. w gminie Władysławowo, gdzie na dzierżawionym terenie zlokalizowano cztery tymczasowe obiekty budowlane, mimo zakazu w MPZP. Z kolei gmina Chojnice zawarła dwie umowy dzierżawy na cele niezgodne z planem.

Kontrolerzy NIK wykryli także, że gminy pobierały podatek od nieruchomości od nielegalnych obiektów, jednocześnie nie informując o nich nadzoru budowlanego. W gminie Brusy w trzech z dziesięciu zbadanych przypadków urząd pobierał podatek od samowoli, które nie figurowały w Ewidencji Gruntów i Budynków. W gminie Krokowa od 2020 r. naliczano podatek za trzy budynki letniskowe będące samowolami, nie zgłaszając ich do odpowiednich organów. Jedynie gmina Krokowa podjęła szersze działania weryfikujące bazy podatkowe, kierując w latach 2021-2025 do podatników 1901 wezwań w sprawach podatku od nieruchomości.

Nadzór budowlany reagował z opóźnieniem i głównie na zgłoszenia

Podobnie jak samorządy, powiatowe inspektoraty nadzoru budowlanego nie prowadziły systemowych i planowych działań mających na celu wykrywanie nielegalnej zabudowy. Kontrole przeprowadzano niemal wyłącznie po otrzymaniu informacji o nieprawidłowościach. W PINB w Chojnicach zgłoszenia zewnętrzne stanowiły jedyne źródło podejmowanych działań. Nawet w powiecie puckim, gdzie monitorowano zabudowę na obszarze Karwieńskich Błot, działania były reakcją na wcześniejsze zawiadomienie o skali problemu.

Postępowania administracyjne prowadzone były przewlekle. W skontrolowanych powiatach wydano łącznie 708 postanowień o wstrzymaniu robót budowlanych, jednak ze zwłoką sięgającą w skrajnych przypadkach nawet 613 dni. Terminy na usunięcie braków projektowych były wielokrotnie przedłużane, co wydłużało całe postępowanie nawet do 55 miesięcy. Jako przyczynę bierności inspektorzy wskazywali niewystarczające zasoby kadrowe.

Ograniczona liczba kontroli skutkowała częstymi legalizacjami w trybie uproszczonym, dostępnym dla obiektów mających co najmniej 20 lat. Pozwalało to na zalegalizowanie budynków w miejscach, gdzie obowiązujące plany zagospodarowania lub przepisy o ochronie przyrody wykluczały zabudowę, a także na uniknięcie standardowej opłaty legalizacyjnej.

Chaotyczna zabudowa na gruntach rolnych i straty dla finansów publicznych

Kontrola NIK wykazała również zaniechania po stronie starostw powiatowych. Podejmowały one jedynie ograniczone działania w celu ochrony gruntów rolnych przed ich wykorzystaniem na cele nierolnicze. Kontrole miały charakter doraźny i często dotyczyły jedynie sprawdzenia, czy wykonano nakaz rozbiórki. W Starostwie Powiatowym w Kościerzynie w pięciu przypadkach kontrole te przeprowadzono z opóźnieniem wynoszącym od 92 do 1351 dni, czyli ponad 3,5 roku po wyznaczonym terminie.

Brak współpracy między gminami, starostwami i nadzorem budowlanym uniemożliwiał skuteczne przeciwdziałanie samowolom i sprzyjał ich legalizacji. Zjawisko to prowadzi nie tylko do chaosu przestrzennego i degradacji cennych przyrodniczo terenów, ale także do wymiernych strat finansowych. Gminy traciły dochody, nie pobierając podatków od nieruchomości od wszystkich istniejących obiektów lub nie naliczając ich za lata poprzednie w przypadku zalegalizowanych samowoli.

Artykuł powstał przy wsparciu AI

Porachunki Osobiste
Inwestycje drogowe. Czy najniższa cena nadal jest gwarantem wygrania przetargu? PORACHUNKI OSOBISTE