Spis treści
Nowy kościół z cegły rozbiórkowej
Przy Puławskiej 95 w Warszawie przed wojną stał kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny wzniesiony w 1856 roku, a zaprojektowany przez Ignacego Leopolda Essmanowskiego. Zniszczono go w 1944 roku. Po wojnie szybko urządzono prowizoryczną świątynię, ale wkrótce zaczęto planować budowę większej świątyni.
Zobacz także: Kościół, stadion, teatr. Ambitny plan byłego kapelana polskiej reprezentacji wciąż czeka na ukończenie
Prace rozpoczęły się w 1950 roku - przed odwilżą. Polityczna atmosfera z pewnością nie ułatwiała realizacji planów. By świątynia mogła powstać, parafianie organizowali się oddolnie - pomagali kopać fundamenty i oczyszczać cegły rozbiórkowe. Wciąż napotykali na przeszkody - to wstrzymywano dostawy materiałów, to roboty. Pierwsza, końcem 1959 roku, powstała część wschodnia kościoła. Dopiero później rozebrano kościół prowizoryczny i dobudowano część od strony ul. Puławskiej. Konsekracji ukończonej świątyni dokonał Stefan Wyszyński w listopadzie 1966 roku.
Projekt ewoluował
Ktoś jednak musiał przecież wykonać projekt. Historyk sztuki Wojciech M. Głowacki rozpoznał trzy wersje. Pierwsza, z przełomu lat 40. i 50., nawiązywała do przedwojennej monumentalnej architektury. W 1954 roku zaproponowano wysoki dwuspadowy dach i detale przypominające gotyk. Ostateczna wersja zakładała płaskie przekrycia i wyeksponowany beton. Autorem wszystkich trzech wersji był Władysław Pieńkowski uznawany za jednego z najlepszych projektantów kościołów w Polsce.
Nie pracował sam. Akt erekcyjny z 1951 roku wymienia architektkę Janinę Czerwińską jako współpracownicę oraz architekta Władysława Tomaszewskiego jako kierownika technicznego budowy. Konstrukcję opracowali inżynierowie Konstanty Jankowski i Jerzy Jeliński.
Dokumentacja przynosi też kolejne nazwiska. Pod oszczędnościowym projektem zamiennym dolnego kościoła z 1953 roku podpisali się Pieńkowski i Tadeusz Zieliński, a jako konsultanci - Zdzisław Mączeński i Romuald Gutt. Głowacki zaznacza, że szerszego zakresu udziału Zielińskiego nie udało się ustalić.
Betonowy ażur wpuszcza światło
Powstała trójnawowa bazylika z bocznymi kaplicami i dolnym kościołem. Wysokie żelbetowe ramy prowadzą wzrok w stronę prezbiterium. Nad nimi rozciąga się kasetonowy strop. Fasadę wypełnia wielkie okno z betonową kratą; zaokrągloną kaplicę Matki Bożej otacza ażurowa ściana. Żelbetowe koronki i niewielkie okienka wpuszczają do wnętrz światło urządzające na ścianach wspaniały spektakl.
Prefabrykaty okien i kasetony odlewano na placu budowy, w drewnianych formach. Aby uzyskać jaśniejszy beton, stosowano zmielony marmur i marmurowy grys. Pieńkowski z prefabrykatu zrobił ornament.
Zobacz także: Czyszczą z porostów betonową łupinę cieniutką jak tkanina, a nad głowami wiernych wiszą alpiniści. Bo tu nie ma kątów prostych
Według historii parafii Andrzeja J. Szymańskiego Tadeusz Wojciechowski wykonał witraże prezbiterium i kaplicy chrzcielnej; pierwszy przedstawia Zesłanie Ducha Świętego. Baptysterium jest dziełem Wiktora Tomaszewskiego, marmurowe podpory ołtarza wyrzeźbił Franciszek Masiak, a drewniane krucyfiksy - Jerzy Skonieczny. Kopię oblicza Matki Bożej Częstochowskiej namalował Leonard Torwirt. Maria Hiszpańska-Neumann stworzyła wystrój kaplic św. Józefa, św. Tadeusza Judy i św. Antoniego oraz Drogę Krzyżową na filarach dolnego kościoła.
Wyposażenie przybywało także długo po konsekracji - to praca paru pokoleń. Drogę Krzyżową górnego kościoła wykonali w 2002 roku Wojciech Myjak i Andrzej Sośnierz. Otwartą rok później kaplicę Miłosierdzia Bożego zaprojektował Leszek Klajnert, a obraz Jezusa Miłosiernego namalował Jerzy Szajewski, według wizerunku Adolfa Hyły. Figurę patrona świątyni, ustawioną w 2009 roku, wykonał Ryszard Drążkowski.
Trudna przeszłość Pieńkowskiego
Choć efektowne kościoły architekta zbierają powszechne i zasłużone pochwały, należy przypomnieć przedwojenny rozdział z życia Władysława Pieńkowskiego - dla pełnego obrazu.
Władysław Pieńkowski aktywnie popierał usunięcie żydowskich architektów z SARP. Na zjeździe 30 maja 1937 roku, jako delegat oddziału warszawskiego, uzasadniał wspólny wniosek Warszawy i Poznania o wprowadzenie „paragrafu aryjskiego”. Tego dnia wybrano go również do Zarządu Głównego stowarzyszenia.
W protokole jego wystąpienia, opublikowanym w „Komunikacie SARP” nr 6–7 z 1937 roku, zapisano: „Powinniśmy dążyć do odgrodzenia się od wpływów żydowskich”. Pieńkowski przedstawiał wykluczenie jako obronę polskiej kultury i obowiązek wobec narodu oraz państwa, porównywalny z ochroną granic.
Wniosek zakazywał osobom narodowości żydowskiej członkostwa zwyczajnego i nadzwyczajnego, a przyjęcie osób pochodzenia żydowskiego uzależniał od pozytywnej opinii specjalnej komisji. Przeciw wystąpił arch. Roman Piotrowski (projektant TOR-owskich osiedli robotniczych, członek awangardowej grupy Praesens, po wojnie wiceprezes SARP), ; głosowanie odłożono na kolejny zjazd.
Zobacz także: Szymon Syrkus, Stanisław Żwirski - lista ma ponad 100 nazwisk. Architekci, którzy trafili do KL Auschwitz
Nie była to samotna inicjatywa Pieńkowskiego. Jak wyjaśniają badaczki Joanna Majczyk i Agnieszka Tomaszewicz, spór w SARP zaostrzył się po interwencji jego władz w sprawie antysemickich zajść na Politechnice Warszawskiej pod koniec 1936 roku. W maju 1937 roku kierownictwo przejęła frakcja narodowa, a prezesem został arch. Adolf Szyszko-Bohusz. Dyskryminację uzasadniano też walką o zlecenia i ograniczaniem konkurencji. Podobne zapisy przyjmowały inne organizacje zawodowe w Polsce.
Ostatecznie paragraf przyjęto w 1938 roku; Komisariat Rządu na m.st. Warszawę zatwierdził zmianę statutu w czerwcu 1939 roku. Nie było to działanie symboliczne. SARP miał silną pozycję w środowisku. Usunięcie z niego żydowskich architektów ograniczało ich możliwości zawodowe i było krokiem ku wypieraniu ich z rynku pracy.
Galeria: Zanim powstał, usłyszał o nim papież, Gierek i wszyscy święci. Po 30 latach się udało - na Bielanach stanął kościół św. Zygmunta
Kościół św. Zygmunta na Bielanach w Warszawie zwraca uwagę charakterystycznym zębatym dachem. Ale zanim powstał, szereg proboszczów walczył o jego budowę przez ponad trzy dekady, a o wstawiennictwo proszono nawet papieża. Czytaj więcej...