Zamiast remontu był pożar. 100-letni zabytek w Białymstoku wciąż niszczeje

XIX-wieczną neorenesansową kamienicę przy ul. Dąbrowskiego 14 w Białymstoku miasto sprzedało osobie prywatnej w 2014 r. Warunkiem sprzedaży było odremontowanie zabytku do końca 2015 r., jednak tak się nie stało. Zabytek z każdym rokiem coraz bardziej popada w ruinę, a w 2024 r. stanął nawet w ogniu. Zdaniem policji było to podpalenie.

Czy politycy słuchają architektów? Marek Chrobak, szef SARP, odpowiada I Architektura-murator

Kamienica przy Dąbrowskiego 14 w Białymstoku w coraz gorszym stanie

Trudno jej nie zauważyć – stoi w eksponowanym miejscu, nieopodal Bazyliki Mniejszej św. Rocha. Od strony Al. Piłsudskiego zasłaniają ją stelaże reklamowe, ale już od strony ul. Dąbrowskiego jej postępujący rozkład można oglądać w całej okazałości. Wybite okna zasłonięte dyktą, odpadający płatami tynk, siatka na elewacji, pseudograffiti. Z jednego z balkonów od frontu powoli wyrasta drzewo. Z każdym rokiem jest coraz gorzej.

Zabytkowa kamienica z oficynami z końca XIX w., wraz z działką o powierzchni 945 m², od 2014 r. jest w rękach prywatnych. Miasto sprzedało ją nowemu właścicielowi za 1,6 mln zł (ze sporą bonifikatą), ale jednym z warunków było wyremontowanie budynku do końca 2015 r. Zamiast przeprowadzić nakazane prace, właściciel odwołał się od decyzji miejskiego konserwatora zabytków. I odwołuje się tak od kolejnych decyzji do dziś. Jeszcze w 2025 r. właściciel był zobowiązany do wykonania prac zabezpieczających i wzmacniających konstrukcję do końca roku. Ale i tu udało mu się skutecznie odwołać do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dzięki czemu uzyskał przedłużenie terminu do 30 czerwca 2027 r.

Wiosną 2024 r. zabytek stanął w ogniu. Szczęśliwie udało się go ugasić, budynek przetrwał. Powołany przez prokuraturę biegły za przyczynę pożaru uznał podpalenie – w pobliżu znaleziono pojemnik po łatwopalnej substancji. Śledztwo po kilku miesiącach umorzono jednak z powodu niewykrycia sprawców.

Kamienica przy ul. Dąbrowskiego 14 w Białymstoku
Autor: Przemysław Zańko-Gulczyński

Mieszkania i kawiarnia, a może i hotel. Historia kamienicy

O historii budynku przy Dąbrowskiego 14 w Białymstoku wiadomo stosunkowo mało. Powstała pod koniec XIX w. jako budynek prywatny. Jak wynika z karty białej zabytku, jego pierwszym znanym właścicielem był Abraham Lichtensztejn. Przed drugą wojną światową w kamienicy znajdowały się mieszkania, działała także piwiarnia. Zarówno Abraham, jak i jego syn Jakub zginęli w czasie wojny w obozach koncentracyjnych. Przeżył jedynie wnuk Abrahama, Natan Lichtensztejn, któremu w 1945 r. udało się potwierdzić swoje prawo własności do budynku.

Nie wiemy, jakim sposobem budynek przeszedł ostatecznie w ręce Skarbu Państwa. Wiemy tylko, że pod koniec lat 40. XX w. część kamienicy zajmowała Samopomoc Chłopska, zaś w pozostałej części mieszkały rodziny Sołowiejów oraz Bedorfów. W późniejszym okresie w obiekcie mieściły się siedziby rozmaitych instytucji oraz biur. Widniejący na elewacji budynku fragment napisu sugeruje, że w którymś momencie mógł tu także działać hotel.

Kamienica przy ul. Dąbrowskiego 14 w Białymstoku
Autor: Przemysław Zańko-Gulczyński

W 1974 i 1981 r. kamienica przechodziła częściowe remonty, zaś w latach 90. generalny remont wnętrz. Działała tu wówczas m.in. lecznica weterynaryjna. W 1997 r. budowla została wpisana do rejestru zabytków. Opustoszała ostatecznie na przełomie XX i XXI w.

Podcast Architektoniczny
Asman i Pieniężny. Niewidzialni architekci i bieda-architektura