Spis treści
Hydrotechniczna rewolucja w Porcie Gdynia
Port Gdynia od dziesięcioleci funkcjonował w granicach wyznaczonych przez tkankę miejską. Brak wolnych terenów na lądzie wymusił odważną decyzję - Gdynia musi wyjść w morze. W lipcu ta wizja stała się namacalna dzięki wodowaniu pierwszej z 49 żelbetowych skrzyń, które staną się kręgosłupem systemu falochronów osłonowych dla przyszłego Portu Zewnętrznego w Gdyni. Ta inwestycja, warta ponad 539 milionów złotych brutto, to nie tylko budowa infrastruktury, ale pokaz najnowocześniejszej hydrotechniki.
Technologia ślizgowa czyli gdy beton „rośnie” na wodzie
Najważniejszym elementem projektu, realizowanego przez konsorcjum firm Budimex S.A. (lider), Roverpol Sp. z o.o. oraz Rover Maritime S.L., jest unikalna metoda wznoszenia konstrukcji. Skrzynie żelbetowe nie powstają na lądzie, lecz bezpośrednio na wodzie, przy Nabrzeżu Bułgarskim i Puckim. Inżynierowie wykorzystują tam pływający ponton oraz technologię szalunku ślizgowego.
To rozwiązanie przypomina swoisty druk 3D z betonu. Proces odbywa się w trybie ciągłym, 24 godziny na dobę, a konstrukcja przyrasta w tempie 10–15 cm na godzinę.
Dzięki temu wykonanie jednej gigantycznej skrzyni zajmuje zaledwie około 7 dni - to dwa razy szybciej niż przy zastosowaniu metod tradycyjnych. Każdy taki element to prawdziwy kolos. Pierwsza zwodowana skrzynia ma blisko 50 metrów długości, ponad 13 metrów szerokości i około 12 metrów wysokości. Do jej budowy zużyto 1465 m³ betonu i ponad 185 ton stali, co przekłada się na masę około 3700 ton.
- Czytaj też: Brama na Bałtyk. Elbląg zyska nowoczesny hub logistyczny projektu WXCA i WSP Polska. Jest umowa na projekt
Logistyka odcięta od lądu to spore wyzwanie dla wykonawcy
Realizacja falochronów na otwartym akwenie to logistyczne wyzwanie. Plac budowy jest niemal całkowicie odcięty od lądu - wszystkie materiały, ciężki sprzęt, a nawet pracownicy muszą być dowożeni na miejsce wyłącznie drogą wodną.
Operacja ta wymaga chirurgicznej precyzji, ponieważ odbywa się w sąsiedztwie czynnego portu, gdzie stale kursują inne jednostki. Do tego dochodzi całkowita zależność od kaprysów aury. Gdy gotowa, pusta w środku skrzynia zostaje spławiona na miejsce docelowe na Zatoce Gdańskiej, musi zostać precyzyjnie osadzona na przygotowanym wcześniej podłożu. Część z tych kolosów posiada specjalne komory rozpraszające energię fal, co pozwala falochronom skuteczniej tłumić napór morza.
Architektura morska odporna na falę 100-letnią
Projektowany układ hydrotechniczny to nie jedna, a cztery niezależne konstrukcje o długościach od 250 do 850 metrów, co łącznie daje blisko 2,5 kilometra nowej ochrony brzegowej. Inżynierowie zaprojektowali je tak, aby wytrzymały ekstremalne warunki pogodowe, w tym parametry tzw. fali 100-letniej.
Głównym zadaniem tych betonowych wysp jest osłonięcie akwenu o powierzchni około 150 hektarów, gdzie powstanie pirs Portu Zewnętrznego. Nowa infrastruktura stworzy bezpieczne warunki dla największych statków wpływających na Bałtyk – jednostek klasy Baltimax o długości przekraczającej 400 metrów i zanurzeniu do 16 metrów. Bez falochronów niemożliwe byłoby nie tylko bezpieczne manewrowanie takimi gigantami, ale przede wszystkim ich rozładunek przy nabrzeżach o docelowej głębokości 17 metrów.
- Pisaliśmy też: Nowe falochrony osłonią w przyszłości Port Zewnętrzny w Gdyni. Ich budowa to wyzwanie logistyczne dla wykonawcy
Strategiczne znaczenie i historyczny powrót technologii
Dla Gdyni budowa Portu Zewnętrznego to być albo nie być w lidze największych bałtyckich graczy. Inwestycja docelowo umożliwi obsługę terminalu kontenerowego o wydajności co najmniej 2,5 mln TEU rocznie. Ma to znaczenie nie tylko dla gospodarki (wpływy z Portu Gdynia do budżetu państwa wyniosły w 2023 r. aż 7 mld zł), ale i dla bezpieczeństwa militarnego - Gdynia to największa baza NATO w regionie.
Co ciekawe, technologia skrzyń żelbetowych ma w Gdyni wymiar symboliczny. Dokładnie taką samą metodę inżynieryjną wykorzystywano przy narodzinach portu przed stu laty. Dziś historia zatacza koło, choć w zupełnie innej skali technologicznej.
Kiedy falochrony w Gdyni będą gotowe?
Inwestycja w falochrony to fundament, bez którego Port Zewnętrzny (planowany na 2029 rok) pozostałby jedynie na papierze. Choć konstrukcje te pozostają często niewidoczne dla postronnego obserwatora, to właśnie one decydują o odporności krajowych łańcuchów dostaw. Zakończenie prac nad falochronami planowane jest na drugi kwartał 2028 roku.
- Może zainteresuje Cię też: 32-tonowe studnie i 135 kilometrów rur. Inżynieryjne wyzwania na budowie Terminala T5 w Gdańsku