Spis treści
Dotychczasowy harmonogram budowy metra w Krakowie nie do utrzymania
W krakowskim eterze wybrzmiały właśnie słowa, które dla wielu mieszkańców mogą być bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Stanisław Kracik, pełniący po niedawnym referendum obowiązki prezydenta miasta, w rozmowie na antenie Radia Kraków wskazał, że optymistyczne harmonogramy zakładające start budowy metra w 2030 roku są nie do utrzymania. Jego zdaniem, realnym terminem rozpoczęcia prac jest dopiero rok 2040.
Kracik, odnosząc się do planów swojego poprzednika, Aleksandra Miszalskiego, stwierdził, że te plany były nierealne.
Moje doświadczenie i praktyka wskazuje na to, że to jest pierwszy realny termin. Skąd się wziął tamten, być może był powodowany na pewno jakimś entuzjazmem, determinacją, że to się da zrobić i tak dalej. I zakładam, że nie był ściemą. No ale niekoniecznie wynikał jakby ze znajomości twardych realiów - powiedział w Radiu Kraków Stanisław Kracik.
Kracik podkreślał już wcześniej, że to przesunięcie o dekadę wynika z ogromnych wyzwań proceduralnych, finansowych oraz technicznych, w tym skomplikowanych decyzji środowiskowych i badań geologicznych.
Inżynieryjny rentgen krakowskich podziemi
Kraków jest obecnie jednym z największych miast w Unii Europejskiej, które wciąż nie posiada systemu metra. Aby to zmienić, jeszcze w maju 2026 roku ogłoszono przetarg na kompleksowe badania geologiczne. Zanim bowiem pod miasto wjedzie potężna tarcza TBM (Tunnel Boring Machine), inżynierowie muszą poznać twarde dane o podłożu, przez które ten mechaniczny kret będzie się przebijać.
Wyzwanie jest o tyle ciekawe, że Kraków to miasto o niezwykłej specyfice archeologicznej. Jak podkreślał w swoich wypowiedziach na temat budowy metra prof. Andrzej Szarata, rektor Politechniki Krakowskiej, warstwy antropogeniczne - czyli te zawierające ślady wielowiekowej działalności człowieka - sięgają tu nawet 12 metrów głębokości. Oznacza to, że metro musi zostać schowane bardzo głęboko, aby nie uszkodzić historycznej tkanki miasta wpisanego na listę UNESCO.
Otwarcie ofert w tym przetargu zaplanowano na 26 czerwca 2026 roku, jednak już kilkakrotnie przesuwano ten termin. Obecnie, aktualny termin otwarcia ofert to 17 lipca 2026 r.
Kręgosłup komunikacyjny Krakowa nowej generacji
Docelowa wizja metra, choć oddalona w czasie, imponuje rozmachem. Miasto planuje budowę dwóch linii - M1 i M2 - o łącznej długości 29 kilometrów, na których znajdzie się 29 stacji. System ten ma połączyć najszybciej rozwijające się dzielnice - od historycznej Nowej Huty aż po dynamicznie rosnące osiedle Kliny. Szacuje się, że każdego dnia z podziemnej kolei mogłoby korzystać niemal 300 tysięcy pasażerów.
Co więcej, Kraków chce postawić na technologię przyszłości - standard GoA4. Oznacza to pociągi w pełni autonomiczne, kursujące bez maszynistów. Taka automatyzacja pozwoliłaby na niespotykaną elastyczność - w godzinach szczytu pociągi mogłyby pojawiać się na stacjach nawet co 60 sekund. Koszt całej inwestycji szacowany jest na około 15 miliardów złotych.
- Zobacz też: Budowa terminala lotniska w Krakowie na start. Podpisują umowę z wykonawcą. Mogą wreszcie ruszyć prace
Nauka, bezpieczeństwo i schrony
W przygotowanie inwestycji zaangażowało się gremium ludzi nauki i samorządu. 11 maja 2026 roku podpisano list intencyjny z siedmioma krakowskimi instytucjami naukowymi (m.in. AGH, PK, UJ, UR, ASP), tworząc konsorcjum wspierające miasto. Każda z uczelni wnosi unikalną wiedzę - od geologii i taboru, po kwestie środowiskowe i społeczne.
Niezwykle ciekawą wizję roztoczył wówczas rektor ASP, prof. Andrzej Bednarczyk, który marzy o tym, by turyści chwalili się krakowskim metrem na równi z Wawelem, a pasażerowie… nie chcieli z niego wychodzić. Z kolei eksperci z Sieci Badawczej Łukasiewicz skupią się na doborze materiałów, które w razie potrzeby pozwolą systemowi pełnić rolę bezpiecznego miejsca ukrycia. Metro będzie bowiem miało tzw. podwójne zastosowanie, czyli w stanie zagrożenia będzie mogło pełnić funkcję schronu lub miejsca ukrycia dla ludności.
Czy uda się sfinansować tę wizję?
Poprzednie władze liczyły na 10 miliardów euro z funduszy unijnych, o których przeznaczeniu na systemy metra deklarował polski rząd. Na razie jednak, po słowach Stanisława Kracika, mieszkańcom pozostaje cierpliwość i nadzieja, że za czternaście lat krakowskie metro przestanie być tylko tematem politycznych debat, a stanie się placem budowy.