Betonowa pustynia w sercu Brukseli. Wizualizacje Ronda Schumana kosmicznie różnią się od rezultatu

Przebudowa ronda Schumana w Brukseli miała zmienić je w "symbol nowoczesnego europejskiego miasta" – otwartego na pieszych, pełnego zieleni i wysokiej jakości przestrzeni publicznych. Projekt autorstwa belgijskiej pracowni BRUT i duńskiego biura COBE zakładał spektakularną stalową kopułę z zielonym dachem, która miała zapewnić cień i stworzyć nowe miejsce spotkań w sercu dzielnicy unijnych instytucji. Wieloletni kryzys polityczny, rosnące koszty i brak finansowania sprawiły jednak, że z ambitnej koncepcji pozostał... rozległy betonowy plac.

Wizualizacja projektu ronda Schumana w Brukseli, przedstawiająca okrągłą konstrukcję z zielonym dachem i wklęsłym wnętrzem, otoczoną alejami z drzewami i pieszymi. Kontekst architektoniczny i urbanistyczny zmian w stolicy Europy można znaleźć na Architektura Murator Plus.
Autor: Brut/ Materiały prasowe Nowe rondo Schumana w Brukseli, proj.Brut
Czy to ostatni moment na naprawę polskich miast? Zbigniew Maćków odpowiada I Architektura-murator

Projekt miał odmienić centrum Brukseli

Rondo Schumana to jeden z bardziej rozpoznawalnych punktów Brukseli. Krzyżują się tu najważniejsze arterie prowadzące przez europejską dzielnicę. W bezpośrednim sąsiedztwie placu znajdują się siedziby Komisji Europejskiej, Rady Unii Europejskiej i innych instytucji. Mimo swojego dużego znaczenia symbolicznego, plac przez lata pełnił przede wszystkim funkcję węzła komunikacyjnego, którego warunki dyktuje ruch samochodowy.

Czytaj także: Tu będą pracować nasi europosłowie. Europarlament w Brukseli - 500 dzieł sztuki i drogie obiady

Międzynarodowy konkurs architektoniczny, który został rozstrzygnięty w 2017 roku, miał temu zaradzić. Zwycięska koncepcja belgijskiej pracowni BRUT i duńskiego biura COBE opowiedziała się za przekształceniem ronda w reprezentacyjny plac miejski. Jak? Priorytet mieli zyskać piesi i transport publiczny, ruch samochodowy miałby zostać wyraźnie ograniczony. Ważnym elementem projektu była nowa promenada prowadząca w kierunku pobliskiego Parku Cinquantenaire.

Kluczowym elementem projektu była monumentalna, okrągła konstrukcja ze stali. Zielony dach przypominający kształtem salę plenarną Parlamentu Europejskiego miał nade wszystko pełnić praktyczną funkcję. Zadaszenie miało gwarantować cień podczas upałów i stworzyć przestrzeń zachęcającą do odpoczynku czy organizowania wydarzeń. 

Realizacja inwestycji rozpoczęła się jesienią 2023 roku. Całość wyceniono na około 30 mln euro, z czego 17,4 mln euro pochodziło z belgijskiego Krajowego Planu Odbudowy finansowanego ze środków unijnych. Wydawało się wtedy, że Bruksela jest o krok od stworzenia nowego symbolu europejskiej stolicy.

Polityczny kryzys i rosnące koszty

W trakcie realizacji okazało się, że pierwotny budżet jest niewystarczający na wykonanie wszystkich zaplanowanych elementów. Szacunki wskazywały, że do zakończenia inwestycji potrzebne będzie dodatkowe 12 mln euro. Znaczna część tej kwoty była związana właśnie z budową spektakularnej stalowej kopuły.

Problem finansowy zbiegł się z bezprecedensowym kryzysem politycznym w Regionie Stołecznym Brukseli. Po wyborach w czerwcu 2024 roku przez prawie dwa lata nie udało się utworzyć nowego regionalnego rządu. Brak większości był równoznaczny z brakiem możliwości uchwalenia pełnego budżetu, a tym samym - podjęcia nowych zobowiązań finansowych.

Czytaj także: „Miał być park, a jest betonoza”. Realny plac przegrywa z fantazją o Parku Centralnym

Tymczasowe władze regionu próbowały znaleźć rozwiązanie, zwracając się do instytucji Unii Europejskiej z prośbą o dodatkowe wsparcie. Równolegle pojawiły się również próby pozyskania środków na szczeblu krajowym, jednak obie drogi nie przyniosły one oczekiwanego efektu. Wobec braku finansowania zarządzająca inwestycją instytucja Beliris zdecydowała się zakończyć przebudowę bez realizacji centralnego zadaszenia. 

Francis De Wolf, główny architekt projektu, nie kryje rozczarowania. W licznych wypowiedziach podkreśla, że ostateczny efekt nie ma wiele wspólnego z koncepcją, która zwyciężyła w konkursie. Architekt zwraca uwagę, że dziś praktycznie nie ma już możliwości powrotu do pierwotnej wizji, ponieważ dobudowanie kopuły wymagałoby ponownego rozkopania całego placu (fundamenty pod kopułę) oraz prowadzenia skomplikowanych prac nad przebiegającym pod rondem tunelem drogowym.

Nowy plac stał się przedmiotem krytyki

Choć przebudowa ograniczyła dominację samochodów, odbiór inwestycji pozostaje chłodny. Zamiast zapowiadanego reprezentacyjnego salonu europejskiej stolicy powstała rozległa betonoza bez skrawka cienia. 

Sytuację komplikują ograniczenia techniczne. Z powodu tunelu drogowego, który przebiega pod placem, posadzenie dużych drzew jest niemożliwe. Efekt? Latem betonowa nawierzchnia silnie się nagrzewa. Pracownicy pobliskich instytucji unijnych zwracają uwagę, że podczas upałów przebywanie na placu staje się wyjątkowo niekomfortowe.

Kontrowersje wzbudza również funkcjonalność nowego układu komunikacyjnego. Choć pierwotnie zakładano silniejsze uprzywilejowanie transportu publicznego, ostatecznie na rondo nie wrócą autobusy. Podczas przebudowy nie przygotowano infrastruktury pozwalającej na zwiększenie przepustowości komunikacji zbiorowej, co dla wielu ekspertów oznacza niewykorzystaną szansę na pełniejszą transformację tej części miasta.

Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Dlaczego wszystkie magazyny, hale i centra logistyczne są szare? O poszukiwaniu architektury w budownictwie przemysłowym