Spis treści
Plac Centralny ma już rok. Zarzuty o „betonozę” nie cichną
Wcześniej była tu pustka. Pustka w pełni zaplanowana i sztucznie stworzona – żeby powstała, wyburzono w latach 50. XX w. dziesiątki uszkodzonych przedwojennych kamienic. Plac Defilad, jak sama nazwa wskazuje, miał być przestrzenią do organizowania oficjalnych defilad i pochodów, które władze oglądały z trybuny honorowej. Wolna przestrzeń miała także za zadanie podkreślać monumentalność Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Zdecydowano więc, że w samym sercu Warszawy będą 24 hektary niczego.
Od lat 90. kolejne władze Warszawy głowiły się nad tym, co z tą pustką zrobić. Bywała m.in. targowiskiem, wesołym miasteczkiem, strefą kibica, parkingiem. Ta ostatnia funkcja okazała się najtrwalsza. Ostatecznie w 2017 r. zrodziła się wizja Placu Centralnego – zielonej przestrzeni do relaksu. Pomysł ten, według projektu A-A Collective, zrealizowano w latach 2023–2025. Niedawno, bo 4 czerwca 2026 r., Plac Centralny w Warszawie skończył rok.
Dziś nie ma już chyba wątpliwości, że plac Centralny odniósł sukces. W każdy cieplejszy dzień martwe przedtem miejsce tętni życiem – ludzie spotykają się tu, czytają na ławkach, robią sobie zdjęcia, wyprowadzają psy, przysiadają, żeby coś zjeść lub wypić kawę. Dodatkowy ruch generują osoby zmierzające do Pałacu Kultury czy Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Plac stopniowo staje się też miejscem organizowania rozmaitych wydarzeń.
Krytycy nowego placu wciąż zarzucają mu jednak niedobór zieleni. To o tyle zaskakujące, że przed przebudową zieleni było tu jak na lekarstwo. Teraz przybyły 102 drzewa, niemal 550 krzewów i ponad 81 tys. bylin oraz roślin cebulkowych. Mimo to hasło „betonoza” stale powraca. Częściowo wynika to zapewne z samej skali placu: na obszarze o powierzchni ponad 23 tys. m² nawet spora ilość zieleni może wizualnie znikać.
Nie brakuje też jednak osób przekonanych, że w tym miejscu miał powstać park z prawdziwego zdarzenia. W mediach społecznościowych ten argument można napotkać co chwila. „Miał być park, a jest betonoza”, „obiecywano Park Centralny”, „mieszkańcy chcieli pięknego parku, lecz ich głos zignorowano”. Dla tych osób Plac Centralny ma status bieda-architektury, pięknej wizji okrojonej do absurdu, czegoś porównywalnego do betonowego deweloperskiego osiedla ze słowem „park” w nazwie. A także, co nie mniej istotne, status urzędniczego kłamstwa: proszę, oto dobitny przykład tego, jak władze Warszawy nie słuchają mieszkańców.
- Sprawdź także: Czarna kostka stanie obok białej. Teatr TR Warszawa zyska siedzibę obok Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Park Centralny w Warszawie, czyli przedwyborcza zagrywka
Skąd wzięło się tak silne u niektórych przekonanie, że Plac Centralny miał być pierwotnie Parkiem Centralnym? Zawiniła jedna grafika, która w 2018 r. obiegła media społecznościowe za sprawą Jana Śpiewaka. 31 stycznia, a więc trzy miesiące po tym, jak miasto zaprezentowało wyniki konkursu na Plac Centralny, warszawski aktywista opublikował na swoim profilu obrazek przedstawiający Pałac Kultury porośnięty bujną zielenią, stojący pośrodku olbrzymiego parku.
Warszawski Park Centralny czyli miejsce zieleni i wytchnienia w samym sercu miasta. (...) Stosunkowo małymi kosztami może stać się wizytówką Warszawy i służyć jej mieszkańcom. Zróbmy to!
– nawoływał aktywista.
Post spotkał się z pozytywnym (choć raczej nieoszałamiającym) odzewem: dziś ma 10 tys. polubień, ponad 900 komentarzy, 2,1 tys. udostępnień. Ze strony Jana Śpiewaka, kandydującego wówczas o fotel prezydenta Warszawy, prezentacja wizji sprzecznej z oficjalnymi planami miasta była oczywiście zagraniem politycznym. Krótko przed wyborami Śpiewak wystosował do Rady Miasta Warszawy petycję podpisaną przez 33 tys. osób, w której domagał się realizacji Parku Centralnego. W obliczu przegranej Śpiewaka w wyborach pomysł nie został zrealizowany.
Wizualizacja, którą posłużył się Śpiewak, oparta była na pracy konkursowej pt. „Plac Oddechu”, stworzonej przez Patrycję Stołtny i Michała Sapkę na zorganizowany w 2016 r. przez FUTUWAWĘ konkurs „Patrz na Plac”. Jego celem było zaproponowanie ciekawych wizji zagospodarowania Placu Defilad. Co istotne, prace konkursowe nie musiały trzymać się zapisów planu miejscowego, a zatem autorzy mogli puścić wodze fantazji.
Koncept zaproponowanej przez nas metamorfozy daje zieleni pierwszeństwo. Cała powierzchnia placu jest strukturą, która oddycha. (...) Założeniem konceptu „Plac oddechu” jest stworzenie kompleksu zielonej infrastruktury, która przyciąga mnogością wydarzeń i zarazem pełni rolę społeczną. (...) Musimy pamiętać, że ludzie czują się komfortowo w zielonym środowisku. Formy mocno zabudowane, betonowe, są znacznie słabiej akceptowane i wywołują zaniepokojenie. Pałac Kultury i Nauki wkomponowany jest w całość założenia jako obiekt przestrzenny, który w skali człowieka nie będzie tak monumentalny
– pisali w 2016 r. autorzy pracy konkursowej.
Warto zwrócić uwagę, że grafika udostępniona przez Jana Śpiewaka nie jest identyczna z pracą konkursową Patrycji Stołtny i Michała Sapki. Oryginalna grafika nie zawierała roślinności na samym Pałacu Kultury. Jak ustalił kilka lat temu serwis metrowarszawa.pl, zmodyfikowaną grafikę stworzył i udostępnił w serwisie LinkedIn Mirosław Usidus. Dodał on też jeszcze więcej zieleni wokół PKiN, „zalesiając” widoczne na oryginalnej pracy ścieżki, polany i zbiorniki wodne. Obrazek udostępniony przez Jana Śpiewaka stanowi połączenie obu wizji: Pałacu Kultury w wersji Usidusa i otoczenia Pałacu z pracy Stołtny oraz Sapki.
- Sprawdź również: Biały orzeł w koronie wśród cyfrowego wrzasku siada na nowym Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Architektoniczny spór światopoglądowy
Rzeczywistość musi przegrać w starciu z fantazją?
Okazuje się zatem, iż Park Centralny faktycznie został mieszkańcom Warszawy obiecany – ale przez osobę, która nigdy władzy w Warszawie nie sprawowała. Jest to zatem obietnica równie niewiążąca, jak np. rozbudowa Kanału Żerańskiego obecna w programie wyborczym Patryka Jakiego. Można się domyślać, że część osób „pewnych”, że pod Pałacem Kultury miał powstać Park Centralny, zwyczajnie już nie pamięta, że nie była to obietnica zwycięskiego kandydata. Możliwe też, że niektórych wprowadziły w błąd miejskie komunikaty z 2023 r., w których zmodernizowane Pole Mokotowskie nazwano kilkakrotnie – zapewne chcąc podkreślić wielkomiejskość – „warszawskim Central Parkiem”.
Niezależnie od tego warto zauważyć, że wizja Parku Centralnego jest niemożliwa do realizacji. Pomijając już nawet zieleń na Pałacu Kultury, na którą bez wątpienia nie zgodziłby się konserwator zabytków, pomysł m.in.:
- jest niezgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego,
- zakłada niemożliwy do realizacji zbiornik wodny nad kolejowym tunelem średnicowym,
- nie uwzględnia części istniejących obiektów, m.in. pawilonów dworca Warszawa Śródmieście,
- proponuje gęstą zieleń, w tym wysokie drzewa, nad płytko położoną stacją metra Centrum,
- przewiduje zazielenienie nie tylko działek miejskich, ale też kolejowych i prywatnych.
Koncepcji można oczywiście bronić, zauważając, że wskazuje ona jedynie pewien kierunek działań, zaś szczegółowe rozwiązania trzeba by dopiero opracować. W tym miejscu warto jednak zadać pytanie, czy rozległy park to rzeczywiście praktyczne i racjonalne rozwiązanie w najlepiej skomunikowanym punkcie miasta. Czy Park Centralny miałby szansę stać się przestrzenią masowych imprez takich jak koncerty, festiwale, wydarzenia sportowe? Czy sprawdziłby się jako silnie uczęszczany szlak pieszy między metrem i tramwajami a Pałacem Kultury? Czy byłoby po co go odwiedzać zimą? Obecnie realizowana koncepcja przewiduje dla Placu Defilad miks funkcji: jest tu zieleń, przestrzeń do wypoczynku, przestrzeń eventowa, muzeum (a za kilka lat także teatr), szlaki komunikacyjne, parking. Miniony rok pokazał, że to się sprawdza, że plac żyje. Park Centralny byłby miejscem relaksu – i w zasadzie tyle.
- Zobacz także: Te projekty Muzeum Sztuki Nowoczesnej nie wygrały. Zobacz, jak mogło wyglądać MSN w Warszawie
Tęsknota za zielenią w miastach jest oczywiście zrozumiała. W tej tęsknocie łatwo jednak niekiedy zapędzić się za daleko. Żeby stworzyć funkcjonalne i przyjazne mieszkańcom centrum miasta, nie wystarczy na każdym wolnym skrawku przestrzeni posadzić drzewa. To zbyt czarno-białe myślenie, prosta antyteza: na Placu Defilad był beton (czy raczej kamień), a więc zróbmy zieleń. Rzeczywistość jest bardziej złożona, a przykłady udanych metamorfoz Chmielnej czy Placu Pięciu Rogów pokazują, że kluczem do sukcesu jest umiejętne łączenie zieleni z innymi funkcjami. Ale oczywiście piękny, choć nierealny obrazek z dżunglą w sercu Warszawy zawsze przemówi do emocji silniej niż nieidealny, lecz prawdziwy plac. Na placu jest miejscami zbyt betonowo, czasem pada na głowę, ludzie hałasują. W fantazji można godzinami przechadzać się w ciszy wśród drzew. Rzeczywistość nie ma szans.
- Przejdź do galerii: Plac Centralny w Warszawie