Spis treści
Skarżysko-Kamienna lat 50.: kultura pilnie potrzebna
Początkiem lat 50. Skarżysko-Kamienna prężnie się rozwijała. Głównym motorem napędowym pozostawały zakłady przemysłu ciężkiego. Wraz ze wzrostem produkcji przybywało przodowników pracy skupionych wokół Zakładów Metalowych, a wraz z nimi rosły potrzeby pracowników, również kulturalne - po pracy trzeba było przecież jakoś spędzać czas, odpoczywać. "Góra" wiedziała też, że na osiedlach robotniczych bez kultury młodzież pozostawiona sama sobie zacznie sprawiać problemy. W pewnym momencie Zjednoczone Zakłady zatrudniały aż 22 tysiące osób, a duża część z nich mieszkała w Skarżysku. Oprócz osiedla powstał stadion, przychodnia, ośrodek wypoczynkowy w Kołobrzegu (istnieje i działa do dziś), i tak dalej.
Zobacz także: Architektura dla dzieci, ale łączy elementy monumentalnej klasyki i radykalnego modernizmu. Pałac Młodzieży w Katowicach
Głód kultury zaspokajała zakładowa początkowo świetlica z paroma salkami. Zakładowa, bo to właśnie na pracodawcach spoczywał najczęściej ciężar zapewnienia kultury pracownikom w mniejszych miastach. Przez parę pierwszych lat świetlica wystarczała. Kiedy chóry, orkiestry i zespoły muzyczne przedzielone cienkimi ściankami zaczęły wchodzić sobie w paradę, postanowiono, że skończył się czas prowizorki. — Gdzie dom kultury, tak bardzo potrzebny przy Zakładzie? Podobno plany dawno już są gotowe, a o rozpoczęciu budowy ani słychu — pytano w "Głosie Metalowca" w 1952 roku.
Zakłady rozpisały konkurs architektoniczny na nowy dom kultury. Wbrew sugestiom "Głosu", projekt powstały prawdopodobnie dopiero w 1953 roku. Stworzyli go Andrzej Strachocki i Zbigniew Krasnodębski. Wnętrza zaprojektowali Konstanty Rytkowski i Tadeusz Rogowski z Warszawskiej Pracowni Sztuk Plastycznych.
Płaskorzeźby, polichromie, mozaiki. Detal na detalu na detalu
Dla zapewnienia załodze Zakładów wypoczynku i rozrywek kulturalno-oświatowych rozpocznie się budowę Domu Kultury, który pomieści wszystkie placówki życia społecznego, kulturalnego, naukowego itp. Dom ten, jeden z największych domów o tym charakterze w Polsce, bo o kubaturze 40 000 m sześć., będzie posiadał widownię teatralną na 800 miejsc siedzących, a w razie większych zebrań przez otwarcie kuluarów pomieści 1400 ludzi
— zapowiadano szumnie w połowie 1953 roku w prasie zakładowej. Pół roku później plany zracjonalizowano - kubaturę obcięto do 30 tys. metrów sześciennych, liczbę foteli do 600. Pojemność zwiększono do 2000 osób. Nie miał już być jednym z największych w Polsce, ale wciąż był największy w Kieleckiem. Ukończenie budowy wyznaczono, a jakże, na 22 lipca dwa lata później, 1955 roku.
Zobacz także: Chcieli ją skuć. Błyskawiczna akcja ratunkowa. "Człowiek lata do Barcelony zobaczyć dzieła Gaudiego, a w Mielcu takie kafelki"
Panował socrealizm, postawiono więc na niski, klasycyzujący budynek socjalistyczny w treści i narodowy w formie, podobny zresztą do Pałacu Kultury i Nauki, który stawiano wówczas w Warszawie. Pracownicy Zakładów dostąpili zaszczytu spotkania z jego radzieckimi budowniczymi. Choć elewacje wykończono raczej oszczędnie, wnętrze, zgodnie z założeniami, otrzymało mnóstwo detali i zdobień. Czego tu nie było! Płaskorzeźby, metalopastyka, indywidualnie projektowane lampy oraz stolarka drzwiowa i okienna, kamienne okładziny ścienne i podłogi, polichromie na sali teatralnej, a później, już z czasów modernistycznych połowy lat 60., mozaiki Elżbiety Turskiej.
Do dyspozycji użytkowników oddano kawiarnię, bibliotekę, salę teatralną, otwarte patio i całe mnóstwo innych pomieszczeń. Do 1955 r. oczywiście nie zdążono. Zakładowy Dom Kultury oddano pracownikom do użytku w 1959 roku.
Są remonty i są "remonty"
Nie wszystkie elementy przetrwały remont czasów nowego millenium. W 2011 roku Miejskie Centrum Kultury przeszło przemianę, którą można by pewnie próbować przyporządkować do późnopostmodernistycznych eksperymentów, gdyby nie to, że w rzeczywistości była to najpewniej po prostu dość infantylna i niewybredna w formie modernizacja w stylu przetargowym. — Na skutek remontu budynku część oryginalnego wystroju została zniszczona. Dotyczy to przede wszystkim sali teatralnej, która otrzymała zupełnie nową, różową kolorystykę, a z jej ścian zniknęły polichromie — pisze Kacper Kępiński w przewodniku "Ruch Tektoniczny" po architekturze województwa świętokrzyskiego, w którym znalazł się dawny Zakładowy Dom Kultury w Skarżysku-Kamiennej.
Patio przekryto przezroczystym zadaszeniem wspartym na turkusowej konstrukcji i przekształcono w dość przyjemną agorę. Drewno zastąpiono laminatem, ściany zyskały brzoskwiniowe i kremowe barwy, podłożony wyłożono wykładzinami.
Wkrótce przy Słowackiego 25 szykuje się kolejny remont. Ten jednak ma być dla oryginalnych wnętrz znacznie bardziej łagodny. Jak podało nam Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej, dyrekcja MCK chce zachować wszystkie zachowane elementy plastyczne, w tym mozaiki i płaskorzeźby, a wręcz to właśnie do nich dopasować nowy wystrój wnętrz. Czy polichromie są do odsłonięcia, czy też przepadły bezpowrotnie - tego nie wiemy. Na remont przeznaczono 31 milionów złotych.
Źródła: Głos Metalowca; Kacper Kępiński, Ruch Tektoniczny (NIAiU 2023), Mesko
Zobacz także: Tak wygląda socrealistyczny "Watykan" Nowej Huty. Czas się tu zatrzymał