Spis treści
Kamienica Dulfusa. Nazwę wzięła od prezydenta Starej Warszawy
Jej pierwsza wersja powstała w 1525 r. jako pierwszy przy ul. Freta murowany budynek. Nazwiska architekta historia nie zapamiętała. Wiemy za to, że jej pierwszym właścicielem był kupiec Jurgi Baryczka. W budynku znajdowały się giełda, pomieszczenia dla gości oraz skład towarów dla kupców przybywających z zagranicy. Gdy nadszedł potop szwedzki, kamienica na rogu ul. Freta i Długiej była już w rękach rodziny Zalewskich.
To wtedy budynek spłonął po raz pierwszy. Szwedzi spalili ją w ramach przygotowań do obrony miasta przed chcącymi je odbić Polakami (a konkretnie litewską armią Pawła Sapiehy) wraz z całym szeregiem innych zabudowań przy ul. Freta, Długiej Mostowej, Senatorskiej i Krakowskim Przedmieściu.
Po długich walkach i szwedzkiej kapitulacji przystąpiono do odbudowy miasta. Jednak kamienica przy Freta 1 musiała czekać na odtworzenie aż 77 lat. Gdy powróciła, była już innym obiektem: trzykondygnacyjnym narożnym budynkiem mieszkalnym, który wchłonął w dodatku kamienicę stojącą po sąsiedzku. Dlatego dziś wiek kamienicy Dulfusa liczy się najczęściej nie od 1525, a od 1733 r.
W XVIII w. budynek znalazł się w rękach Jana Feliksa Dulfusa – kupca i kilkukrotnego prezydenta Starej Warszawy (dziś warszawskie Stare Miasto). Znajdowały się tu m.in. mieszkania na wynajem. Bodaj najsłynniejszym był niejaki Bernard Gilly, słynący z niebywałego wzrostu pięciu łokci, czyli blisko trzech metrów. Olbrzyma prezentowano publicznie za pieniądze. W drugiej połowie XVIII w. przez pewien czas w kamienicy przebywała także Maria Teresa Poniatowska, siostra księcia Józefa Poniatowskiego. W 1795 r. kamienicę uwiecznił na obrazie malarz Zygmunt Vogel, którego nazwisko nosi dziś ulica na Zawadach (Wilanów). W XX-leciu międzywojennym budynek stale był zamieszkany, zaś na parterze działała m.in. kawiarnia „Swojska”.
Drugi pożar i powojenna odbudowa. „Bardzo duże zagrożenie bezpieczeństwa robotników”
W czasie drugiej wojny światowej kamienica Dulfusa podzieliła los większości budynków Starówki – spłonęła w trakcie powstania warszawskiego. Gdy Niemcy opuścili stolicę, ul. Freta była morzem gruzów. Z XVIII-wiecznego budynku ostała się głównie fasada i resztki pozostałych murów.
Starania o odbudowę rozpoczęto już w 1947 r., ale prace nie szły łatwo. Już na etapie prac zabezpieczających do wykonania było mnóstwo roboty: usunięcie gruzu, rozebranie grożących zawaleniem fragmentów ścian, wsparcie fasady żelaznymi belkami. Jak wynika z dokumentów Warszawskiej Dyrekcji Odbudowy, koszty szybko zaczęły rosnąć (do ok. miliona ówczesnych złotych), a prace przedłużać się. W marcu 1948 r. donoszono:
Na zabytkowej posesji Freta 1 prowadzone są roboty zabezpieczające. Z uwagi na bardzo duże zagrożenie bezpieczeństwa robotników zatrudnionych przy budowie i mieszkańców posesji Urząd Konserwatorski zwrócił się z prośbą do Inspekcji Budowlanej o wydanie polecenia Warszawskiej Dyrekcji Odbudowy rozbiórki względnie ściągnięcia zagrożonych fragmentów.
Po zabezpieczeniu ruin przystąpiono do właściwej odbudowy według projektu J. Dutkiewicza., którą zakończono w 1950 r. O tym, jak wyglądały realia odbudowy stolicy po wojnie, niech świadczy fakt, iż w grudniu 1950 r. Inspekcja Budowlana stwierdziła, iż budynek odtworzono nielegalnie. Firma P.P.B.K.A.M. Oddz. Rob. Nr 3 wykonała prace niezgodnie z przepisami, bez prowadzenia dziennika budowy i w części nieprawidłowo. Ostatecznie jednak wszystko zakończyło się szczęśliwie, a odbudowana kamienica odzyskała dawny kształt (z wyjątkiem rzeźb Najświętszej Marii Panny i św. Jana Nepomucena, których z przyczyn zapewne politycznych nie odtworzono) i życie. W ramach ciekawostki można dodać, że w 1951 r. toczyły się przy niej badania gruntu w związku z nigdy niedokończoną budową metra głębokiego w Warszawie.
Reprywatyzacja i pierogi
Po 1989 r. upaństwowiona dekretem Bieruta kamienica przeszła w ręce prywatne. Dziś mieszczą się w niej mieszkania, restauracja oraz pierogarnia. Z racji położenia w popularnej lokalizacji cieszą się one na ogół dużym zainteresowaniem, a (być może) najstarsza kamienica w Warszawie jest chętnie fotografowana przez turystów.
- Przejdź do galerii: Południowa pierzeja Alej Jerozolimskich w centrum Warszawy