Spis treści
- ELQ S.A. na placu budowy pionierskiej instalacji w Gaju Oławskim
- Jak działa gigantyczna grawitacyjna wieża mocy?
- Prezydent Ludomir Handzel mówi – sprawdzam i publikuje listę wątpliwości
- Cień wieżowca i huk trzynastu turbin - obawy mieszkańców
- Grawitacja jako wyzwanie dla prawa i architektury
- Nowoczesność wymaga dialogu
ELQ S.A. na placu budowy pionierskiej instalacji w Gaju Oławskim
Na Dolnym Śląsku energetyczna rewolucja przestała być jedynie sferą planów. Wykonawca inwestycji, firma ELQ S.A., oficjalnie rozpoczął realizację unikalnego projektu dla spółki Promet-Plast. W Gaju Oławskim powstaje bowiem kompleks, który rzuca wyzwanie dotychczasowym standardom budownictwa przemysłowego. Wartość tego przedsięwzięcia to blisko 447 milionów złotych, a jego sercem będzie jedna z najbardziej zaawansowanych instalacji zielonego wodoru w tej części Europy.
Najważniejszym elementem systemu, za który odpowiada ELQ S.A., jest grawitacyjny magazyn energii o pojemności 35 MWh. Inwestycja ta nie jest odizolowanym budynkiem, lecz częścią hybrydowego ekosystemu o mocy ponad 35 MW, łączącego fotowoltaikę i farmy wiatrowe z produkcją wodoru RFNBO (Renewable Fuels of Non-Biological Origin). Produkcja wodoru RFNBO to wytwarzanie odnawialnego paliwa pochodzenia niebiologicznego, w którym znaczenie ma elektroliza wody z użyciem czystej energii.
Innowacyjność projektu w Gaju Oławskim podkreśla fakt, że elewacja obiektu zostanie zintegrowana z panelami fotowoltaicznymi, co pozwoli na jeszcze lepsze bilansowanie energii. Według harmonogramu, ELQ S.A. ma zakończyć prace do września 2027 roku.
- Czytaj też: Gigant na Podkarpaciu potrzebuje więcej czasu. Najwyższa estakada w Polsce dopiero w 2027 roku
Jak działa gigantyczna grawitacyjna wieża mocy?
Zasada działania takiego magazynu jest zaskakująco prosta, choć wymaga precyzji inżynieryjnej na najwyższym poziomie. Zamiast reakcji chemicznych zachodzących w klasycznych akumulatorach, wykorzystuje się tu energię potencjalną.
W momencie, gdy farmy OZE produkują nadmiar energii, system wciągarek i silników elektrycznych unosi ogromne, betonowe bloki (często o masie wielu ton) na szczyt konstrukcji. W ten sposób prąd zostaje zamieniony w ciężar uniesiony wysoko nad ziemią. Kiedy zapotrzebowanie w sieci wzrasta lub słońce przestaje świecić, bloki są powoli opuszczane. Siła grawitacji napędza wtedy generatory, które oddają czystą energię z powrotem do systemu.
Jest to rozwiązanie niezwykle trwałe - w przeciwieństwie do baterii litowych, „bateria grawitacyjna” nie traci pojemności z upływem lat i może pracować przez dekady bez konieczności kosztownej utylizacji toksycznych odpadów.
Nowy Sącz ma wątpliwości - 212-metrowy gigant na Zabłeckiej Górze
Ambicje Nowego Sącza nie ustępują tym dolnośląskim. W dzielnicy Zabełcze, na Zabłeckiej Górze, zaplanowano budowę obiektu, który ma stać się najwyższym punktem regionu. Projekt przewiduje konstrukcję o wysokości 212 metrów (dla porównania - komin w Gorlicach ma zaledwie 151 m) oraz średnicy 76 metrów. Koszt inwestycji szacowany jest na ponad 400 milionów złotych.
Budowla miałaby stanąć w sąsiedztwie Miasteczka Multimedialnego, zastępując m.in. istniejący tam amfiteatr. Projekt jest bez precedensu i zakłada budowę magazynu wraz z jednostkami hybrydowymi i towarzyszącą infrastrukturą. Jednak skali projektu dorównuje jedynie skala kontrowersji, jakie wywołał wśród lokalnych władz i mieszkańców.
- Polecamy też: Tunel gigant pod zakładami chemicznymi i rzeką. Najdroższa obecnie droga w Polsce dostała zielone światło na budowę
Prezydent Ludomir Handzel mówi – sprawdzam i publikuje listę wątpliwości
Sytuacja w Nowym Sączu jest napięta, o czym świadczy list prezydenta miasta, Ludomira Handzla, skierowany do mieszkańców i zainteresowanych stron. Prezydent podkreśla w nim, że inwestycja o takim rozmachu nie może powstać bez szerokiej dyskusji ogólnomiejskiej. Choć inwestorzy wystąpili o pozwolenie na budowę już w lutym 2026 roku, postępowanie napotkało szereg barier formalnych i merytorycznych.
Ważnym punktem sporu jest zgodność z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Z listu prezydenta wynika, że projektowana wieża i dziewięć jednostek hybrydowych (tworzących większość inwestycji) mają zostać zlokalizowane na terenie oznaczonym symbolem 3.ZP, który jest przeznaczony na zieleń urządzoną. Plan ten wyraźnie nakłada obowiązek ochrony roślinności i wprowadza zakaz realizacji obiektów budowlanych. Inwestor próbował argumentować, że magazyn to jedynie urządzenie budowlane, jednak prezydent Handzel kategorycznie odrzucił tę interpretację. W jego ocenie, budowla o wysokości 212 metrów, posiadająca systemy wind, wag i fundamenty, jest pełnoprawnym obiektem budowlanym (budowlą), którego realizacja na terenie zielonym jest niedopuszczalna.
Cień wieżowca i huk trzynastu turbin - obawy mieszkańców
Kontrowersje wokół sądeckiej inwestycji wykraczają poza suchy język przepisów planistycznych. W liście prezydenta Handzla wymieniono szereg braków w dokumentacji, które bezpośrednio rzutują na jakość życia mieszkańców osiedla Zabełcze.
Prezydent zażądał od inwestora szczegółowej analizy wpływu cienia, jaki rzuci 212-metrowa wieża na sąsiednie działki. To mogłoby wpłynąć choćby na produkcję prądu z ogniw fotowoltaicznych, które tam istnieją.
Dokumentacja musi zostać uzupełniona o kompleksową analizę akustyczną uwzględniającą jednoczesną pracę trzynastu jednostek o wysokości 25 metrów.
Ze względu na wysokość turbin przekraczającą 30 metrów, inwestycja została uznana za mogącą znacząco oddziaływać na środowisko, co wymaga uzyskania dodatkowych decyzji środowiskowych. Podniesiono także kwestię braku prawnie i faktycznie zapewnionego dojazdu do magazynu, który musiałby pomieścić ciężki sprzęt w razie awarii, mimo że obiekt ma być bezobsługowy.
- Sprawdź też: Pod boiskiem i targowiskiem wyrastają fortece. To tu powstaną pierwsze polskie schrony S-1, które wytrzymają wszystko
Grawitacja jako wyzwanie dla prawa i architektury
Inwestycje w Gaju Oławskim i Nowym Sączu obnażają luki w polskim systemie prawnym, który nie jest przygotowany na tak innowacyjne konstrukcje. Spór kompetencyjny między prezydentem Nowego Sącza a wojewodą małopolskim musiał rozstrzygać dopiero Naczelny Sąd Administracyjny, wskazując prezydenta jako organ właściwy do wydania pozwolenia.
Kwestia posadowienia obiektu również budzi emocje inżynierskie. Przy wysokości 212 metrów, magazyn generuje wyjątkowo duże obciążenia, co wymaga ponownego ustalenia kategorii geotechnicznej obiektu i przedstawienia dokumentacji potwierdzającej stabilność fundamentów.
Władze Nowego Sącza pytają również o celowość inwestycji - w dokumentach nie wskazano precyzyjnie, jakie procesy czy urządzenia mają pobierać zgromadzoną energię, co rodzi pytania o ewentualną zmianę sposobu użytkowania pobliskiego Miasteczka Multimedialnego.
Nowoczesność wymaga dialogu
Budowa grawitacyjnych magazynów energii to bez wątpienia przełom, który może zbliżyć Polskę do energetycznej niezależności i formuły zeroemisyjnej. Jednak przykład Nowego Sącza pokazuje, że technologia, choćby najbardziej genialna, musi liczyć się z kontekstem urbanistycznym i społecznym. Jak podsumowuje w swoim liście prezydent Handzel - inwestycja jest bez precedensu, ale jej realizacja musi opierać się na merytorycznej dyskusji i szacunku dla interesów mieszkańców. Czy wieże grawitacyjne staną się stałym elementem polskiego pejzażu? Odpowiedź poznamy zapewne w 2027 roku, gdy – wedle planów ELQ S.A. – pierwsza z nich powinna zacząć pracować pod Oławą.