Spis treści
Świetne jest to nowe osiedle TBS przy Kosmicznej w Katowicach. Kilka dni temu wybrałem się na spacer po realizacji konkursowego projektu pracowni k3xmore. Pogoda była zupełnie niearchitektoniczna, więc wybaczcie, że zdjęcia nie budzą zachwytu kolorem i nie przyciągają Wasze uwagi tak, jak te kadry, co to zbudowały niejedną instagramową karierę.
Zapewniam Was jednak, że o tym miejscu będzie głośno! Dlaczego? Bo Kinga Bączyk i Magdalena Orzeł-Rurańska zaprojektowały osiedle, a nie budynki. W centrum uwagi znalazły się nie tyle same obiekty, ile relacje między nimi: układ przestrzeni wspólnych, sposób prowadzenia ruchu, kontakt mieszkańców z zielenią i wodą oraz możliwości budowania codziennych relacji sąsiedzkich.
Widać, że architektki pomyślały o tym wszystkim, co ważne. Nie wszystko oczywiście wyszło idealnie – zadziały różne strachy i przyzwyczajenia inwestora, które być może pozbawiły to osiedle kilku ciekawych nagród. Niestety, nasza kultura zarządzania przestrzenią, oparta na ostrożności, mnożeniu zabezpieczeń i nieufności wobec użytkowników, ograniczyła część pierwotnych ambicji projektu. Ale co istotne - widać tu bezczelne porzucenie praktykowanego w Polsce produkowania “ponadczasowej” architektury, w której większość rzeczy jest wypadkową wszystkiego, poza troską o jakość życia przyszłych mieszkańców.
Przeczytaj także: Grzegorz Piątek pisze o najlepszym budynku w Polsce wg SAPR i jury Nagród Polityki - TBS Ajnfart w Rybniku
Osiedle od początku pomyślane w ludzkiej skali
Projekt sprawia wrażenie, jakby od początku był pomyślany w ludzkiej skali. Ta przestrzeń ma pomagać w nawiązywaniu relacji sąsiedzkich; że natura jest ważnym elementem życia mieszkańców; że ludzie muszę się nawzajem widzieć, ale nie mogą sobie wchodzić na głowę; że przestrzeń publiczna i prywatna muszą się delikatnie przenikać; że trzeba oddzielić ruch samochodowy od przestrzeni dla mieszkańców; że osiedle powinno się w jakiś sposób wyróżniać, by ułatwić przyszłe zakorzenienie się i tworzenie tożsamości miejsca. Jest tu na to wystarczająco dużo wskazówek - architektura podporządkowana rozkładom, doświetlone mieszkania, schody wejściowe w centralnej części budynku (co zachęca do ich używania), ogrody deszczowe i obecność wody na terenie, wspólny stół sąsiedzki. Bloki są rozstawione tak, by widziały się nawzajem, ale się w siebie nie wpatrywały. Zachowano więc dobrą równowagę między poczuciem wspólnoty a prywatnością mieszkańców.
Droga dojazdowa do garaży jest poprowadzona tak, aby mobilność pomiędzy budynkami odbywała się bez samochodów w tle (i pomyślano o tym, aby jej tor został przełamany, co wymusza niższą prędkość). Nie jest też monotonnie. Bloki są do siebie bardzo podobne. Ale dzięki kolorystyce zielonej butelki i szarości jutrzenki, wydają się być tak bardzo różne.
Warto dodać, że ten efekt udało się zastosować przy konieczności utrzymania wymogu zapewnienia 1,5 miejsca parkingowego na mieszkanie. Koszty, jakie są związane z budową tak dużego parkingu podziemnego z pewnością nie należą do nieistotnych z punktu wiedzenia budżetu całej inwestycji.
Przeczytaj także: Podzielili osiedle na zielone kwadraty, między nimi postawili płotki. I tak wyszło powyżej średniej i lepiej niż deweloperka. Kosmiczna, Katowice
Ta architektura miała ambicję na jeszcze więcej
I myślę - patrząc po projekcie konkursowym - że ta architektura miała ambicję na jeszcze więcej. Ale niestety - nasza słabość w myśleniu w większej skali, umiejętność łączenia różnych działek w jeden działający organizm oraz nadmierna ostrożność przed tym, co ludzkie (czyli popełnianie błędów) - sprawiła, że jest to osiedle bardzo dobre, a nie genialne. Czego zabrakło?
Na przykład - przez odgradzanie małego, płytkiego zbiornika pełniącego funkcję retencyjną metrowym płotem (nawet bardzo estetycznym) tworzy zupełnie niepotrzebną barierę w kontakcie z naturą. Rozumiem z czego ten płot wynika. Ale zamiast budować zdrowe relacje człowieka z wodą, izolujemy go od niej. Potencjalne ryzyko traktowane jest jako ważniejsze niż edukowanie użytkowników i budowanie odpowiedzialności za wspólną przestrzeń
Tak bliskie sobie, a tak podzielone
Na parterach można było umieścić więcej aktywności - nie tylko prywatnych mieszkań (i jednego lokalu usługowego), ale np. przeszkloną salę aktywności sąsiedzkich (której zabrakło), rowerownie czy wózkownie (tutaj są co prawda na parterze, ale małe i schowane). Ale to, że osiedle społeczne (bo to TBS) od ogródków działkowych (też teoretycznie wspólnych) oddziela wielkie i drogie ogrodzenie, denerwuje najbardziej. Pomyślcie tylko, jakby było fantastycznie, gdyby mieszkańcy mogliby sobie swobodnie spacerować po działkach, a działkowicze przychodzimy sobie posiedzieć nad wodą albo skorzystać z placu zabaw. A tak - osiedle jest otwarte, ogródki teoretycznie też, a między nimi jest wielki płot. Stracono szansę na integrację dwóch sąsiadujących wspólnot – mieszkańców osiedla i użytkowników ogrodów działkowych. Przez to osiedle nie wpisało się w otaczające je miasto. To nie jest oczywiście winą architektek.
To raczej efekt braku zaangażowania specjalistów od łączenia światów, moderowania pomiędzy starym a nowym czy prowadzenia negocjacji pomiędzy sąsiadami. Jednym słowem – zabrakło dobrego przedprojektowania.
To nie jest śląskie osiedle
Można by też powiedzieć, że jedną z wad tego osiedla jest to, że nie jest ono śląskie. Nie odwołuje się do lokalnych materiałów, typologii ani charakterystycznych dla regionu wzorców urbanistycznych. Ta architektura mogłaby stanąć gdziekolwiek. Na przykład w Danii. Albo w Holandii. Lub w Niemczech. Ale to w sumie może być też zaleta. Bo z chęcią bym widział więcej duńskich czy holenderskich osiedli w Polsce.
Warto też zauważyć, że nie jest to dobre osiedle „jak na TBS”. To po prostu dobre osiedle. Co więcej, wiele współczesnych realizacji społecznego budownictwa czynszowego oferuje dziś jakość urbanistyczną i architektoniczną, której znaczna część taniego budownictwa deweloperskiego nadal nie potrafi osiągnąć. Jeśli więc coś w tej historii powinno zaskakiwać, to nie poziom TBS-u, lecz słabość dużej części rynku mieszkaniowego.
Metryczka
Osiedle powstało na podstawie projektu, który otrzymał I miejsce w konkursie na ekologiczne osiedle wielorodzinne przy ul. Kosmicznej w Katowicach, organizowanym przez SARP Oddział Katowice w 2021 roku.
Projekt: k3xmore Inwestor: katowickie TBS Sp. z o.o.Wykonawca: Przedsiębiorstwo MAXIMUS ZBH Muc Sp. k. z Siemianowic ŚląskichNadzór inwestorski: Firma Budowlana JACH Artur Chabrowski z KatowicPowierzchnia użytkowa: 12 400 m2
Osiedle TBS przy ul. Kosmicznej w Katowicach obejmuje siedem trzy- i czterokondygnacyjnych budynków wielorodzinnych z garażami podziemnymi oraz kompleksowym zagospodarowaniem terenu. W ramach inwestycji powstało 111 mieszkań o zróżnicowanych metrażach – od kawalerek po lokale czteropokojowe. Wszystkie mieszkania wyposażono w balkony, tarasy lub ogródki oraz komórki lokatorskie. Przy inwestycji zastosowano standard parkingowy 1,5 miejsca na mieszkanie.
Projekt wykorzystuje rozwiązania ograniczające zużycie energii i emisję CO₂. Źródłem ciepła są m.in. gruntowe pompy ciepła zasilane energią geotermalną pozyskiwaną przez system sond głębinowych oraz powietrzne pompy ciepła. Na osiedlu zastosowano również instalacje fotowoltaiczne.
---
Dziękujemy, że tu jesteś!
Posłuchaj także Podcastu Architektonicznego