Spis treści
Mieszkańcy osiedla Szwoleżerów bronią się przed zabudową
Mieszkańcy powojennego Osiedla Szwoleżerów w Warszawie zwrócili się do konserwatora o ujęcie zespołu urbanistycznego do wojewódzkiej ewidencji zabytków. To kolejna taka inicjatywa w Polsce po Półwsiu Zwierzynieckim w Krakowie i Osiedlu Gwiazdy w Katowicach (wpisanych jednak z urzędu). Ten przypadek jest szczególny - chodzi bowiem o parking. Poniekąd.
Zobacz także: Dolnośląskie zabytki na trawniku i Mister w kieszeni, czyli osiedle Szwoleżerów w Warszawie
Osiedle już w 2016 roku wpisano do Gminnej Ewidencji Zabytków. Problem w tym, że nie w całości, bo z jednym drobnym wyjątkiem - linia terenu chronionego omija nagle działki z miejscami postojowymi umieszczonymi tu w ramach projektu osiedla przez architektkę Halinę Skibniewską. Odpowiednie umiejscowienie parkingu było nie tylko częścią jej koncepcji, ale wręcz wymogiem konkursu architektoniczno-urbanistycznego, który wygrała. GEZ to nie wszystko. Podłużną działkę wyłączono też z planu miejscowego, mimo że znajduje się bezpośrednio obok terenów dyplomatycznych.
Kwestia wyłączenia działek spod ochrony wynikającej z gminnej ewidencji zabytków oraz nieuwzględnienia ich w przyjętym planie zagospodarowania przestrzennego wzbudziła nasz niepokój. Po złożeniu wniosku o udostępnienie informacji do Wydziału Architektury okazało się, że dla jednej z działek została już wydana decyzja o warunkach zabudowy. Wszystko układa się pewną całość
— mówi mi Eryk Baczyński w Miasto Jest Nasze, który opracował wniosek o wpis do WEZ. Jakim cudem teren nie pojawił się w MPZP? Z inicjatywy ówczesnego zarządu spółdzielni. Warunki zabudowy zakładają zabudowę wielorodzinną wyższą niż bloki osiedla, bo aż 7-kondygnacyjną, dwupoziomowy parking podziemny i usługi - dokładnie te wytyczne zawierała uwzględniona uwaga spółdzielni do MPZP. Choć teren nie został jeszcze przez nikogo kupiony, wydanie WZ świadczy o tym, że interesują się nim inwestorzy - deweloperzy.
Co zamiast nowej mieszkaniówki woleliby mieszkańcy? Proponują schron i parking podziemny. Właśnie to rozwiązanie przegłosowali na walnym zgromadzeniu spółdzielni.
Parking zabytkiem? Wbrew pozorom ma to sens
Choć walka o uzupełnienie wpisu o teren parkingu może się wydawać śmieszna, jest uzasadniona. Przede wszystkim jest integralną częścią osiedla zaprojektowaną przez Skibniewską wraz z blokami i urbanistyką - miał oddzielać osiedle od części dyplomatycznej (zgodnie z wymogami konkursu), ale umieszczenie go na obrzeżach osiedla miało jeszcze jedną, nadrzędną funkcję. Wyprowadzało ruch kołowy poza osiedle bezpieczne dla pieszych - i dzieci, i dorosłych, czyniąc je bezkolizyjnym. To zapomniana idea, którą kultywowano w czasach PRL-u w biurach projektowych. Bezkolizyjne osiedla sprawiały, że dzieci mogły same chodzić do szkoły i na plac zabaw, a rodzice nie musieli się martwić, że podczas tej drogi wpadną pod samochód.
Miasto Jest Nasze wskazuje również na aspekt widokowy, szalenie ważny dla sądu konkursowego: Nowe budynki mogłyby doprowadzić do zniszczenia relacji widokowych z Kanałem Piaseczyńskim i Skarpą Warszawską, zaburzenia historycznej kompozycji urbanistycznej oraz fizycznego zdominowania chronionego zespołu architektonicznego. W praktyce oznaczałoby to stopniową utratę wartości, które decydują o wyjątkowości całego osiedla — czytamy na stronie stowarzyszenia. Czy widok był ważny dla autorki osiedla? Był jednym z filarów projektu, podobnie jak cały zastany drzewostan.
Jak wskazuje MJN, parkingi zostały umieszczone przez Skibniewską na jej rysunkach projektowych, co ostatecznie udowadnia, że działka jest częścią osiedla i powinna zostać włączona pod ochronę. I trudno się z tym nie zgodzić. Jeżeli obejmujemy ochroną konkretne założenie i jego układ, przyjmując jego wartość, nielogicznym jest wycięcie kawałka pod przyszłe inwestycje. Osiedle projektowane przez cenioną i zasłużoną dla polskiej architektury Halinę Skibniewską we współpracy m.in. z Aliną Scholtz, najwybitniejszą polską architektką krajobrazu, jest kompletną, skończoną i zamkniętą realizacją, i w takiej właśnie formie powinien być chroniony dla przyszłych pokoleń.
Źródła: Miasto Jest Nasze, Architektura
Zobacz także: Piechotkowo. Pierwsze nowoczesne osiedle Warszawy rosło 20 lat, aż stało się dzielnicą