Długa i wąska kicha, a w niej meble od "Michała Anioła od wikliny". Władysław Wołkowski i kawiarnia Morska w Gdańsku

Siedzicie właśnie w kawiarni? Rozejrzyjcie się - na czym siedzicie, z czego pijecie? Oto "Morska" w Gdańsku Wrzeszczu, lata 50. Meble do niej wykonał Władysław Wołkowski. "Nie znoszę monotonii cywilizacji technicznej i produkcji przemysłowej", mówił. Jeden z jego kompletów trafił do rezydencji królewskiej w Belgii, inne do poznańskiego hotelu Merkury. Dziś jedyna pokaźna kolekcja jego projektów jest w malutkim muzeum w Olkuszu. Ale bywa, że taborety czy krzesła lub stoliki wciąż jeszcze stoją w prywatnych domach. A na aukcjach osiągają ceny nawet 30 tys. zł.

Jest to długa, wysoka i wąska „kicha“, która wygląda dobrze tylko dzięki podziałowi na trzy części i utrzymaniu każdej z nich w innym charakterze. Najlepsza jest pogodna część pierwsza z jasnymi meblami Władysława Wołkowskiego, rozjaśniana jeszcze przez światło z południowo-zachodniego okna - tak wyglądało wnętrze tej kawiarni.

Kawiarnia Morska - taras za niski, wnętrze jak kicha. Ale meble - unikaty

Ja wyglądała "Morska" wiemy dobrze dzięki wyczerpującemu artykułowi z planem wnętrza, jaki zamieszczono w 1955 roku w magazynie "Architektura". To na ten materiał powołują się do dziś badacze Wołkowskiego czy lokali gastronomicznych z czasów PRL. - Taras mógł być wyższy. Polepszyłoby to proporcje sali konsumpcyjnej - krytykował autor publikacji, Janusz Kowalski. Więcej o tym, jak podzielono wnętrze - na końcu artykułu.

A czy "Morska" to była ważna kawiarnia w Gdańsku? Ba! Do dziś ma swój fanpage na Facebooku, zresztą część budynku nadal jest kawiarnią - to "Kolonia Artystów". Zobaczcie archiwalne zdjęcie i czytajcie dalej. 

Kim był Władysław Wołkowski

Władysław Wołkowski (1902 - 1986) to polski artysta plastyk, który specjalizował się w projektach z wikliny. uczył się w Szkole Rzemiosł Budowlanych, Szkole Instruktorów Przemysłu Ludowego, studiował też architekturę wnętrz. Po wojnie współpracował z Biurem Nadzoru Estetyki Produkcji, Cepelią i Przedsiębiorstwem Wystaw i Targów Zagranicznych, był naczelnikiem Departamentu Kształcenia Artystycznego w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

Mawia się o nim "Michał Anioł od wikliny", ale był też prekursorem tego, co dziś nazywamy projektowaniem ekologicznym lub ekodizajnem. Tworzył projekty mebli i przedmiotów codziennego użytku. Posługiwał się wikliną, słomą, sznurem lnianym i konopnym, trzciną, drewnem i bambusem i tworzył organiczne, niesymetryczne kształty. Kiedy raz zobaczycie mebel jego projektu, zapamiętacie ten styl na długo. 

Czytaj też: Organiczne kształty i zmysłowość. Meble Zalszupina

"Nie znoszę produkcji przemysłowej, to w naturze jest harmonia", mówił

- Swoimi projektami w mistrzowski sposób sprawił, że kojarzona z tradycyjnym rzemiosłem wiklina zajęła ważne miejsce we wzornictwie nowoczesnym - pisała o nim Katarzyna Łuczak Surówka, ekspertka polskiego dizajnu we wspomnieniu, dotyczącym hotelu Merkury z lat 60. w Poznaniu, gdzie też stały fotele Wołkowskiego - wyplatane ręcznie. - Różnorodność jego prac zadziwia do dziś. Puszczał witki wikliny wolno – spinając je tylko tam gdzie trzeba – zostawiając wrażenie stałej witalności. Podchodził do wikliny z miłością. Była nie tylko jego narzędziem pracy, była jego pasją - dodaje ekspertka.

Choć projektował już w dwudziestoleciu międzywojennym, zdobył uznanie przede wszystkim dzięki swoim projektom powojennym, wykonywanym z wikliny, trzciny, bambusa oraz sznurka. Większość jego projektów nigdy nie weszła do masowej produkcji.

Sam mówił: Nie znoszę monotonii cywilizacji technicznej i produkcji przemysłowej. W przyrodzie panuje harmonia.

W 1957 zaprojektował komplet mebli na zamówienie dworu królewskiego Belgii. Od końca lat projektował też arrasy tworzone ze sznurka, drewna i metalu.

- W PRL powszechną praktyką było projektowanie mebli do lokali. Wiele z nich jest dzisiaj docenianych, a pojedyncze sztuki są na rynku białymi krukami. W 2020 roku stolik z Morskiej projektu Wołkowskiego wylicytowano za 13 tysięcy złotych na aukcji Desa Unicum - pisała Natalia Koralewska w artykule "Kultowa Morska".

Ceny mebli Wołkowskiego z trzciny i wikliny na aukcjach

Rzeczywiście. Meble Władysława Wołkowskiego pojawiają się dziś w serwisach aukcyjnych bardzo rzadko, a rozpiętość cen jest ogromna: od kilkuset złotych za prosty taboret do około 30 tys. zł za komplet. I tak, taboret (metal i igielit, lata 60.) na aukcji DESA Unicum 26 lutego 2026 roku został sprzedany za równowartość około 600 zł — OneBid podaje cenę końcową 143 euro. Na tej samej aukcji cena wywoławcza fotela wiklinowego na metalowej konstrukcji z 1960 wynosiła 12 000 zł, a estymacja 15 000–25 000 zł. Fotel nie został sprzedany.

Z kolei komplet mebli: stół i cztery krzesła, pochodzący z około 1955 roku, wiązany z wyposażeniem dawnej kawiarni Morskiej w Gdańsku był wystawiony w Rempeksie 4 marca 2026 roku za około 30 000 zł. Komplet też nie znalazł nabywcy. W sprzedaży pojawiło się krzesło z „Kompletu Kwiatowego”. Cena: 6500 zł. Zachowany egzemplarz miał drewnianą konstrukcję i częściowo wtórnie wykonany oplot siedziska, co wpływa na jego wartość. Dwa lata wcześniej okrągły stół z „Kompletu Kwiatowego” o średnicy 82 cm estymowano na 14 000–18 000 zł.

Ile realnie trzeba zapłacić za meble Wołkowskiego? Na podstawie najnowszych ofert i wyników można przyjąć następujące orientacyjne poziomy:

  • prosty taboret Wołkowskiego: około 600–1500 zł;
  • pojedyncze krzesło: zwykle około 5000–8000 zł;
  • charakterystyczny fotel wiklinowy: cena ofertowa około 12 000–25 000 zł, ale ostatni egzemplarz za 12 tys. zł pozostał niesprzedany;
  • stół lub rzadszy duży mebel: około 12 000–18 000 zł;
  • komplet kilku mebli z udokumentowanym pochodzeniem: około 25 000–35 000 zł

Ceny ofertowe są wysokie, ale rynek jest bardzo wąski i część obiektów pozostaje niesprzedana. Potwierdzona sprzedaż prostego taboretu za około 600 zł pokazuje, że samo przypisanie projektu Wołkowskiemu nie gwarantuje wartości kilkunastu tysięcy złotych. Liczą się rzadkość modelu, oryginalność wyplotu, stan zachowania, proweniencja i publikacje potwierdzające konkretny egzemplarz.           

- Zdarzało się, że wnętrza tworzone były przez artystów plastyków, co w tamtych czasach nie wzbudzało większego zaskoczenia, nie przywiązywano wagi do zaplecza warsztatowego i powszechnie wiadomo było, że plastycy podejmowali się prac z zakresu wielu dziedzin - pisała Katarzyna Kaus.

Lokal mieszczący się na rogu alei Grunwaldzkiej i ul. Waryńskiego działał od 1953 przez blisko 40 lat. Powstała razem z zespołem budynków Grunwaldzkiej Dzielnicy Mieszkaniowej wybudowanej w latach 1951–1957. Miał tu być sam Zbigniew Cybulski. Czy siedział na krześle Wołkowskiego? Nie wiemy.

Natalia Koralewska, która odtwarzała historię "Morskiej" przytaczała w swych publikacjach wspomnienie Gdańszczanki Krystyny Stein, która mieszkała z rodzicami w mieszkaniu nad kawiarnią w latach 60.:

Komplet kwiatowy Wołkowskiego - w Morskiej i u królowej

– W pierwszej części siadali cinkciarze, taksówkarze i mewki (prostytutki w mieście portowym przyp. red.) – wszyscy ci, którzy chcieli być blisko wyjścia.

To oni siedzieli zatem na pewno na krzesłach o drewnianej konstrukcji wykończonych wikliną i przy eleganckim stoliku ze szklanym blatem z kwiatowym motywem. Takich kompletów, wedle planu lokalu, było tu 25. Wołkowski był ich autorem, ale nie wiadomo, czy wykonał je na zamówienie do tego akurat lokalu. Siedziska i oparcia krzeseł zostały wykonane z wikliny, a okrągłe stoliki wsparte zostały na czterech wspornikach rozchodzących się od środka.

- Meble przypominają Komplet Kwiatowy, który królowa belgijska wybrała do swojej rezydencji w 1957 r. - pisze z kolai Katarzyna Kaus w publikacji "Artystyczny wystrój i wyposażenie trójmiejskich lokali gastronomicznych w okresie powojennym (1945–1989)" (Porta Aurea, Rocznik Instytut Historii Sztuki 2019 nr 18).

Meble projektu Władysława Wołkowskiego
Autor: Dorota Niećko/ Archiwum prywatne Zbiory Muzeum twórczości artysty w Olkuszu

Wróćmy do "Morskiej" i tego, jak opisuje ją Kowalski w "Architekturze":

- Projektant tej kawiarni, jak i całego budynku, arch. Ryszard Semka, słusznie wykorzystał spadek terenu i przeskoczył w skrzydle północno-zachodnim o kondygnację w stosunku do poziomów głównej bryły. Pomogło mu w tym zastosowanie tarasu oświetlonego przez zbyt masywne latarnie projektu arch. Józefa Augustyna. Taras mógł być wyższy. Polepszyłoby to proporcje sali konsumpcyjnej. Jest to długa, wysoka i wąska „kicha“, która wygląda dobrze tylko dzięki podziałowi na 3 części i utrzymaniu każdej z nich w innym charakterze. Najlepsza jest pogodna część pierwsza z jasnymi meblami Władysława Wołkowskiego, rozjaśniana jeszcze przez światło z południowo-zachodniego okna. Pasy ze stolikami są zbyt szerokie na jeden rząd stolików, a za wąskie na dwa. W rezultacie ustawiono stoliki z dużym marnotrawstwem przestrzeni. 

Muzeum Twórczości Władysława Wołkowskiego w Olkuszu

Powstało jeszcze za życia artysty – w 1970 roku, a ekspozycja została zorganizowana według autorskiego pomysłu plastyka. Artysta urodził się niedaleko, bo pod Wolbromiem.  W zbiorach muzeum znajdują się przedmioty wykonane z wikliny, trzciny, drewna i sznurka: meble, patery, makaty, portrety i pejzaże, wizerunki bóstw słowiańskich oraz postaci z podań ludowych. Ponadto zobaczyć można kompozycje poświęcone wydarzeniom z historii Polski: bitwie pod Grunwaldem, wiktorii wiedeńskiej oraz powstaniu warszawskiemu. Są też szkice, rysunki i zapiski artysty.

Podcast Architektoniczny
Projekt Praga: architekci, negocjatorzy, windykatorzy. Jak pracują autorzy najczęściej nagradzanego polskiego budynku 2026 roku?
Arka w Brennej. Weekend Otwarty