Spis treści
Prowizorka, ruiny, brak perspektyw
Z perspektywy Warszawy Łomża jest nigdzie – i być może dlatego kolejne rządy, od PRL-u po III RP, przez całe dekady miały stan łomżyńskiej kolei w głębokim poważaniu. Dokonana w 1993 r. likwidacja połączeń pasażerskich była tylko finałem lat zaniedbań. W końcu władze Polski Ludowej już od przełomu lat 60. i 70. stawiały na transport kołowy, likwidując stopniowo połączenia kolejowe, a po 1989 r. wygaszanie popytu ruszyło już na całego. Pogarszano ofertę przewozów, co powodowało odpływ pasażerów, po czym używano spadku liczby pasażerów, by uzasadnić dalsze cięcia oferty. Gdy likwidowano połączenie między Łomżą a Śniadowem, infrastruktura była w tak złym stanie, że pociągi wlokły się tu z prędkością zaledwie 30 km/h. Nic dziwnego, że na początku lat 90. z łomżyńskiej kolei korzystało średnio tylko 9510 osób rocznie.
Nie tylko stan torów był jednak problemem. Odkąd w czasie wojny Niemcy zniszczyli przedwojenny, murowany dworzec (nowoczesny, z wnętrzami wyłożonymi marmurem i z centralnym ogrzewaniem), Łomża nigdy nie otrzymała nowego. Pasażerowie gnieździli się przez całe dekady w zbudowanym krótko po wojnie prowizorycznym pawilonie. „Stary dziurawy barak”, „brzydkie drewniane baraki” – wspominali po latach te warunki mieszkańcy. Mimo to jeszcze w 1994 r. władze miasta zamierzały zaadaptować obiekt na tymczasowy dworzec autobusowy, z czego jednak ostatecznie zrezygnowano. Budynek zniknął dopiero w 1998 r., rozebrany przez Agencję Rozwoju Ziemi Łomżyńskiej w związku z planami budowy placu targowego. Nieużytkowany betonowy peron przetrwał kolejne kilkanaście lat.
- Czytaj też: Należał do światowej sławy malarza. Dziś dawny zabytek niszczeje przy głównej ulicy Łomży
Stary, drewniany, chylący się barak, który pełnił do 1993 r. rolę dworca obecnie straszy pustką. Jest zabity deskami. Jak na ironię murowany dworzec nie istniejącej od 25 lat wąskotorówki prezentuje się całkiem nieźle. Mieszczą się w nim ekspedycja i przychodnia kolejowa
– pisało czasopismo „Nowe sygnały” w drugiej połowie lat 90. Budynek stacyjny przedwojennej wąskotorówki stoi do dziś, niszczejący i porośnięty bluszczem.
Wyrok śmierci i sprzeciw mieszkańców
W przypadku niewykonania naprawy głównej (...) linia może być eksploatowana najdłużej do roku 2012. Po tym okresie kwalifikować się będzie do zamknięcia
– mówiło w 2008 r. bez ogródek o przyszłości linii łączącej Łomżę i Śniadów Ministerstwo Infrastruktury.
Ten symboliczny wyrok śmierci nie był dla nikogo zaskoczeniem. Choć o przywróceniu połączeń do Łomży przebąkiwano, odkąd zniknęły, kolejne lokalne i centralne władze nie podejmowały żadnych działań, które by do tego zmierzały. Mało tego – zarządca kolei ok. 2011 r. planował nawet likwidację kursów towarowych, które jeszcze w Łomży pozostały. Gdyby do tego doszło, najprawdopodobniej doszłoby do rozbiórki szyn i pozostałej infrastruktury, co zapewne zakończyłoby historię kolei w Łomży na dobre. Jak pisała w 2013 r. „Gazeta Współczesna”, plany te zostały jednak „skutecznie storpedowane przez lokalne samorządy, przedsiębiorców i mieszkańców”. Osoby, które rozumiały, że zamiary PKP PLK – motywowane szukaniem oszczędności – będą oznaczać potężny cios gospodarczy dla regionu.
Wyłączenie z eksploatacji linii nr 36 i 49 doprowadzi do ograniczenia dostępności woj. podlaskiego, a także do zmniejszenia skali działalności gospodarczej i biznesowej decydującej o możliwościach rozwojowych naszego regionu. Zmniejszy się także atrakcyjność dla przyszłych projektów inwestycyjnych w województwie, hamując decyzje potencjalnych inwestorów spowodowane brakiem możliwości ruchu towarowego drogą kolejową.
– ostrzegał w 2013 r. resort transportu podlaski poseł Robert Tyszkiewicz.
Uśmiech losu, zmiana kursu i wykorzystana szansa
Tym, co zmieniło sytuację Łomży, były plany dotyczące zupełnie innego odcinka torów. W ramach przygotowań do modernizacji Rail Baltiki między Warszawą i Białymstokiem PKP PLK zaczęło szukać objazdów na czas prac. Wybór padł na linię nr 36 Ostrołęka–Śniadowo–Łapy, której tory do Łomży stanowiły odnogę. W styczniu 2017 r. PLK podpisały wartą 208 mln zł umowę dotyczącą remontu linii objazdowych, w tym linii nr 36. Rok później prace zakończono, ruch znacznie wzrósł, a 17-kilometrowa linia do Łomży wreszcie przestała kończyć się na styku z niemal martwym szlakiem.
Istotna była także zmiana polityki transportowej państwa. Wytworzone w latach 90. przekonanie, że transport osób to coś, czym obywatele powinni zająć się na własną rękę, na długo stało się dominującym paradygmatem. Z perspektywy rządu i samorządów było to zwyczajnie opłacalne: im więcej obowiązków uda się scedować na sektor prywatny, tym mniejsze będą wydatki z budżetu. Dopiero z czasem przyszła refleksja, że postępujące wykluczenie transportowe również ma swoje skutki gospodarcze i społeczne. Widocznym efektem tej zmiany podejścia był utworzony w 2019 r. program Kolej+, nastawiony na uzupełnianie braków w sieci kolejowej. To właśnie w jego ramach zdecydowano o przywróceniu połączeń pasażerskich do Łomży.
Po latach będzie możliwości podróży koleją. PKP Polskie Linie Kolejowe SA realizują duże projekty na liniach międzynarodowych i międzyregionalnych, ale istotne znaczenie przywiązują również do odbudowy i rozwoju ważnych dla mieszkańców połączeń regionalnych
– mówił w 2019 r. Ireneusz Merchel, prezes PKP Polskich Linii Kolejowych SA.
Program okazał się sukcesem z kilku powodów. Po pierwsze żądał od samorządów pokrycia jedynie 15% kosztów inwestycji, co miało kolosalne znaczenie dla uboższych gmin. Po drugie dawał także gwarancję, że nowa infrastruktura kolejowa będzie wykorzystywana: w ramach programu przewoźnik zobowiązuje się uruchomić minimum 4 pary pociągów na dobę przez okres minimum 5 lat. Oznaczało to, że mieszkańcy będą mieć czas na przyzwyczajenie się do nowej rzeczywistości komunikacyjnej, a przewoźnik nie zlikwiduje połączeń np. po roku, tłumacząc to niską liczbą pasażerów.
Dla Łomży oznaczało to prawdziwy przełom. 18 lipca 2023 r. PKP PLK i województwo podlaskie podpisały umowę na realizację projektu Kolej+, zaś 22 kwietnia 2025 r. podpisano umowę z wykonawcą odcinka między Łomżą a Śniadowem o wartości blisko 300 mln zł. 14 czerwca 2026 r. pociągi pasażerskie powróciły do Łomży po 33 latach nieobecności. Dwa miesiące później zapowiedziano, że w 2028 r. mieszkańcy skorzystają z nowego budynku dworca – pierwszego pełnoprawnego dworca kolejowego w Łomży od 1945 r. Oby terminu dotrzymano.