Spis treści
Ostatnia prosta w Krakowie - kiedy pasażerowie wsiądą do tego tramwaju?
Najważniejszą informacją dla tysięcy mieszkańców Prądnika Czerwonego i Mistrzejowic jest data zakończenia prac. Jeszcze kilka dni temu z najnowszymi raportami, 31 sierpnia 2026 roku planowane było sfinalizowanie wszystkich robót budowlanych oraz testów infrastruktury. Kursy miały wystartować natychmiast po zakończeniu odbiorów - wraz z pierwszym dzwonkiem szkolnym. Wcześniej wykonawca zapowiadał zakończenie prac na 30 czerwca, ale nie udało się dotrzymać tego terminu. Dziś wiemy też, że i ten ostatni termin nie został dotrzymany. Ani 31 sierpnia, ani 1 września nie wystartuje nowa linia tramwaju do Mistrzejowic.
- Trwają obecnie spotkania przedstawicieli miasta z wykonawcami, wiemy, że trwają też odbiory techniczne i wszystkich systemów bezpieczeństwa - usłyszeliśmy w Biurze Prasowym krakowskiego magistratu. - Szacujemy, że tramwaje ruszą około 15 września, choć ten termin może także ulec skróceniu - dodają parownicy Biura Prasowego UM w Krakowie.
Miasto przystosowało już nawet rozkłady jazdy do funkcjonowania nowej linii, ale brało też pod uwagę, że tramwaje do Mistrzejowic mogą mieć opóźnienie. Jak informowało miasto na swojej oficjalnej stronie, stanowisko Zarządu Dróg Miasta Krakowa jest jasne: dopóki inspektorzy ZDMK nie stwierdzą, że prace zostały zakończone, a inwestycja nie ma usterek innych niż drobne i możliwe do szybkiego usunięcia w trakcie bezpiecznej eksploatacji linii - nie zostanie ona odebrana. Nawet jeśli oznaczałoby to, że pasażerowie skorzystają z niej z pewnym opóźnieniem względem umownego terminu. Za każdy dzień zwłoki naliczana będzie kara w wysokości 50 tys. zł. Ponadto, zgodnie z umową partnerowi prywatnemu nie przysługuje żadne wynagrodzenie związane z realizacją umowy przed uzyskaniem pierwszego dnia dostępności, dlatego też dotąd z tego tytułu płatności nie były uruchamiane.
Partnerstwo publiczno-prywatne - pionierski model za 2 miliardy
Budowa linii tramwajowej do Mistrzejowic to projekt wyjątkowy w skali kraju – to pierwsze przedsięwzięcie transportowe w Polsce realizowane w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Całkowita wartość projektu opiewa na 1,92 mld zł, z czego same nakłady inwestycyjne to około 616 mln zł netto. Takie informacje można wciąż przeczytać na oficjalnej stronie inwestycji. Jednak, co na majowej sesji nadzwyczajnej potwierdzili przedstawiciele miasta, całkowity koszt budowy nowej linii tramwajowej wraz z przyszłymi kosztami obsługi długi wobec prywatnych partnerów ma wynieść 2,1 mld zł.
W tym układzie gmina Kraków (podmiot publiczny, reprezentowany przez Zarząd Dróg Miasta Krakowa) współpracuje z partnerem prywatnym - konsorcjum PPP Solutions Polska (lider) oraz Gülermak (generalny wykonawca). Model ten zakłada, że prywatny inwestor wybudował linię, a miasto będzie ją spłacało w ratach po jej ukończeniu, przez kolejne 20 lat.
- Polecamy też: Węzeł gordyjski pod Krakowem. Wielki spór o nową zakopiankę. GDDKiA odpowiada na kilka najtrudniejszych pytań
Podziemne wyzwania - budowa tunelu
Odcinek o długości 4,5 km będzie miał tunel o długości 1230 metrów. Budując go, inżynierowie z firmy Gülermak zdecydowali się na wykorzystanie metody podstropowej. Technologia ta polegała na wykonaniu ścian szczelinowych i docelowego stropu, spod którego następnie wybierany był urobek. Pozwoliło to na znacznie szybsze przywrócenie ruchu na powierzchni i minimalizację uciążliwości dla gęstej zabudowy miejskiej.
Ważnymi punktami trasy są wielopoziomowe węzły przesiadkowe. Na rondzie Młyńskim torowisko poprowadzono na poziomie -1 w żelbetowej konstrukcji półotwartej, podczas gdy ruch pieszy i kołowy pozostaje na poziomie terenu. Podobnie rozwiązano okolice ronda Polsadu, tworząc nowoczesne, podziemne przystanki.
Od skrzyżowania ul. Mogilskiej i Meissnera, aż po przebudowaną pętlę w Mistrzejowicach, powstało 10 par przystanków, nowe ścieżki rowerowe i chodniki.
Saperzy i archeolodzy na placu budowy
Realizacja tak gigantycznej inwestycji w historycznym mieście nie mogła obyć się bez komplikacji. W czerwcu 2024 roku tempo prac drastycznie spadło, gdy w rejonie pętli Mistrzejowice i ul. Lublańskiej odnaleziono aż 32 niewybuchy (pociski moździerzowe kaliber 46 mm). Konieczne było zaangażowanie stałego nadzoru saperskiego i zdejmowanie warstw gruntu zaledwie po 20 cm, co wymusiło czasowe wstrzymanie robót w niektórych sektorach.
To jednak nie był koniec niespodzianek. Przy ul. Dobrego Pasterza archeolodzy odkryli relikty dawnych koszarów - zespołu „Infanterie Barackenlager 100 p. p.”, należących niegdyś do hetmana Jana Karola Chodkiewicza.
Inne wyzwania to m.in. konieczność przesunięcia potoku Sudół Dominikański, po zbudowaniu dla niego zupełnie nowego kanału z prefabrykatów, z których każdy ważył blisko 11 ton.
- Sprawdź też: Estakady i las filarów – tak, za 1,7 miliarda złotych powstaje oczekiwany krakowski rozdzielacz ruchu
Tramwaj do Mistrzejowic to więcej niż tylko szyny
Nowa linia to nie tylko beton. Inwestycja zakładała ochronę jak największej liczby drzew - na samej ul. Meissnera dzięki korektom projektowym udało się uratować ich około 200. Projekt wykorzystuje technologię zielonego torowiska oraz tzw. cichy asfalt, co wraz z matami wibroizolacyjnymi ma zminimalizować emisję hałasu. Szacuje się, że uruchomienie tramwaju przyczyni się do redukcji emisji CO2 o około 55 procent w porównaniu do scenariusza bez tej inwestycji.
Dla pasażerów zysk jest oczywisty. Dystans między Mistrzejowicami a centrum skróci się o ok. 12 minut. Standardowy tramwaj może pomieścić nawet 93 osoby na miejscach siedzących, co deklasuje możliwości autobusów przegubowych.