Myśleli, że budują dom na opoce. Opoka poszła za ponad 420 milionów. Rozpoczęły się eksmisje na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu

Widmo eksmisji wisiało nad mieszkańcami od 2024 roku. Dwa lata później scenariusz, którego się obawiali, stał się faktem. Losy Osiedla Maltańskiego są jaskrawym przykładem brutalności, z jaką ucinane są historie budowane przez pokolenia i bezwzględności obecnego systemu. Uwagę mediów przykuwa kontrast między ideami, którymi kieruje się Kościół katolicki, a realiami jego działań. Tymczasem – gdyby odjąć moralne oczekiwania wobec archidiecezji – pozostaje typowa sytuacja na polskim rynku nieruchomości: słabszy przegrywa z silniejszym, a o sile decydują pieniądze.

Zofia Piotrowska: Gdzie są prawdziwe spory o mieszkania i miasta? I Architektura-murator

Wysłaliśmy pytania zarówno do Urzędu Miasta Poznania, jak i Archidiecezji Poznańskiej o to, w jaki sposób zamierzają wesprzeć mieszkańców Osiedla Maltańskiego. Po otrzymaniu odpowiedzi tekst zostanie zaktualizowany.

_______________________________________

Widmo eksmisji stało się realne

12 sierpnia na terenie Osiedla Maltańskiego w Poznaniu doszło do pierwszej eksmisji. 45-letni Krzysztof O. mieszkał na działce nr. 43 od ponad 30 lat. Na nagraniach z eksmisji widać funkcjonariuszy w pełnym umundurowaniu, zaniepokojonych sąsiadów i dziennikarzy. Pod kordonem policji z domu wyniesiono rzeczy pana Krzysztofa. Mieszkająca obok Sandra patrzyła, jak policjanci wyważają łomem jego drzwi i wynoszą meble. Kobieta wie, że jest następna w kolejce - komornik wyznaczył termin jej eksmisji na 2 września.

Na Osiedlu Maltańskim są setki osób, którym grozi podobny scenariusz. 

Sprzedaż z „wkładką mięsną”

Historia Osiedla Maltańskiego w Poznaniu sięga XIX wieku. Teren przy ul. Warszawskiej należał pierwotnie do Kościoła, ale po II wojnie światowej został przejęty przez państwo i przeznaczony na ogródki działkowe. Od lat 70. zaczęła rozwijać się tam zabudowa całoroczna, tolerowana przez władze zarówno w okresie PRL, jak i po 1989 roku. Obecnie część mieszkańców jest tam oficjalnie zameldowana.

Czytaj także: Nie widzieć nic złego, nie słyszeć nic złego, nie mówić nic złego. Do czasu, aż tysiące osób wyrazi zdecydowany sprzeciw

W 1994 roku grunt został zwrócony kurii. Dziesięć lat później miasto uchwaliło miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który dopuścił na tym terenie zabudowę mieszkaniową. W konsekwencji wartość nieruchomości znacząco wzrosła. Do gry weszły liczby i pieniądze. W 2024 roku Kościół ogłosił, że chce odzyskać grunty, na którym w czasach PRL-u zbudowano domy. Mieszkańców poinformowano wtedy, że mają się wyprowadzić do końca roku. To wtedy zawisło nad nimi widmo eksmisji, która dziś staje się faktem.

Eksmisje na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu
Autor: Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom/ Materiały prasowe Rozpoczęły się eksmisje na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu

Eksmisję urealnił (i przyspieszył) fakt, że w 2026 roku teren został sprzedany spółce JHM Development za 421,18 mln zł netto. Zdaniem lokatorów, w momencie sprzedaży osiedle liczyło około 600 mieszkańców. Deweloper planuje wybudować w tym miejscu około 2000 mieszkań. 

Obecne eksmisje przeprowadzane są na wniosek Archidiecezji Poznańskiej. 

Mieszkań w zasobie komunalnym jest mało

Dwa tygodnie po eksmisji Pana Krzysztofa wiadomo już, że na razie zatrzymał się u jednej z sąsiadek. Nie wiadomo jednak, co będzie dalej. Jak podają media, archidiecezja zaproponowała eksmitowanemu „opłacony na rok pokój w hotelu”, jednak mężczyzna nie przyjął tej propozycji. „Przy dochodzie wynoszącym około tysiąca złotych miesięcznie trudno wyobrazić sobie samodzielne utrzymanie mieszkania na wolnym rynku” – miał powiedzieć dziennikarzom już pod eksmisji pełnomocnik pana Krzysztofa, mecenas Marcin Czachor.

Czytaj także: Przyszłość najdroższej działki w Polsce. Kto jest rozważny, a kto romantyczny? Warszawski spór o miasto

Ponieważ archidiecezja zdecydowała się sprzedać teren bez wcześniejszego uregulowania sytuacji lokatorów, ich dalsze losy po planowanych eksmisjach wciąż pozostają nieznane. Jak przyznają mieszkańcy, miasto oferuje im pomoc na takich samych zasadach jak pozostałym mieszkańcom – mogą składać wnioski o mieszkania komunalne lub socjalne.

„Tyle że my mamy domy, a zabieramy kolejkę do mieszkań miejskich osobom oczekującym czasem latami. Mieszkań w zasobie komunalnym jest mało, a potrzebujących wielu” – mówią w rozmowie z naszą redakcją.

Wysłaliśmy pytania zarówno do Urzędu Miasta Poznania, jak i Archidiecezji Poznańskiej o to, w jaki sposób zamierzają wesprzeć mieszkańców Osiedla Maltańskiego. Po otrzymaniu odpowiedzi tekst zostanie zaktualizowany.

Krajobraz polskich miast projektują liczby

Losy Osiedla Maltańskiego są wyjątkowo jaskrawym przykładem brutalności, z jaką ucinane są historie budowane przez pokolenia, i bezwzględności, z jaką działa obecny system.

I nie jest to odosobniony przypadek. Medialność całej sprawy wynika m.in. z kontrastu między ideami, którymi kieruje się Kościół katolicki, a realiami, w jakich decyduje się działać. Tymczasem – gdyby odjąć moralne oczekiwania wobec archidiecezji – pozostaje nam typowa sytuacja na polskim rynku nieruchomości, w której słabszy przegrywa z silniejszym, a o sile decydują pieniądze.

Nie od dziś polskie miasta są projektowane przez liczby. Podejmowane są decyzje, które opłacają się - w pierwszej kolejności - finansowo. W starciu z prywatnymi planami budowlanymi, często w segmencie premium, przegrywają ci, których grzechem było znalezienie się na zbyt drogich gruntach. Znikają zabytkowe wille, domy handlowe, ludzie. W pędzie za zyskiem zabudowywane są historyczne cmentarze, wyburzane są domy, których wadą okazuje się niewykorzystanie pełnego potencjału działki. To zabiegi tak częste, że zaczęły być traktowane jak oczywistość. Śmierć „przestarzałych” elementów tkanki miasta zostaje radykalnie przyspieszona.

Eksmisje na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu
Autor: Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom/ Materiały prasowe Eksmisje na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu

W przypadku Osiedla Maltańskiego, rozłożenie odpowiedzialności między kurię, miasto, a zdaniem niektórych także i samych mieszkańców, którzy nigdy nie nabyli prawa własności do gruntu, sprawia, że pojęcie „winnego” łatwo się rozmywa, a znalezienie wyjścia z impasu staje się coraz trudniejsze. Jak pisał Filip Springer w tekście opublikowanym na łamach Interii:

"Bomba na Osiedlu Maltańskim nie wybuchła z dnia na dzień. Tykała latami, problem nabrzmiewał na oczach wszystkich. Był czas i były narzędzia, by rozwiązać go systemowo - wypracować modelowy precedens. Pokazać, że się da."

Czy sprawa Osiedla Maltańskiego jest więc już przesądzona? Stowarzyszenie „Maltańskie Nasz Dom” - poznańska organizacja i społeczność mieszkańców, walcząca o prawa lokatorów z Osiedla Maltańskiego - odpowiada:

Porozumienie zawsze jest możliwe. Tylko druga strona musiałaby zmienić filozofię działania: przestać zastraszać indywidualnych mieszkańców i zrezygnować z usług agencji PR, która zajmuje się dyskredytowaniem liderów protestu i rozbijaniem sąsiedzkiej solidarności a zacząć rozmawiać z reprezentacją społeczności Osiedla Maltańskiego.

________________________________________________

Tekst będzie odpowiednio aktualizowany o najnowsze informacje. 

Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Asman i Pieniężny. Niewidzialni architekci i bieda-architektura