Spis treści
Skwer Hoovera w Warszawie. Działa tylko toaleta, za to od XIX wieku
Nie każdy kojarzy tę nazwę. Dla wielu osób to po prostu skrawek wolnej przestrzeni wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia, między ul. Trębacką a figurą Matki Boskiej Passawskiej. Na ogół nikogo tu nie ma, choć czasem ktoś przysiądzie na schodach lub murku. Jeśli już ktoś tutaj zmierza, to zapewne szuka toalety publicznej (czynna codziennie od 9 do 21), bo nic innego tu nie działa. Skwer Hoovera.
Co ciekawe, miejskie WC funkcjonuje tu „od zawsze”. Według Fundacji „warszawa1939.pl” pierwsze, w formie niedużego zadaszonego budynku projektu francuskiej firmy Compagnie Nouvelle des chalets de comodité Pour la France et l'Etranger, istniało tu od końca XIX w. Rozebrano je prawdopodobnie przed 1928 r., kiedy to na skwerze Hoovera ruszyła budowa najbardziej eleganckiego miejskiego szaletu przedwojennej Warszawy. Oddana do użytku w 1930 r. toaleta podziemna była, jak pisano w „Kurierze Porannym”, wyposażona „we wszystkie najnowsze urządzenia i zdobycze techniki”. Miała nawet pierwsze w stolicy elektryczne suszarki do rąk, które włączało się, naciskając butem przycisk na posadzce. Toaleta ta, już bez udogodnień i elegancji, działała tu także po wojnie. Rozebrano ją ostatecznie dopiero w 2007 r., podczas przebudowy skweru i budowy nowego szaletu.
- Czytaj także: Tajne przewody, wszechwładny gestor, roszczenia i taniec na palcach. Budowa w ścisłym centrum to piekło
Pawilon od JEMS Architekci. Kubaturę ukryto pod ziemią
Misję zaprojektowania skweru Hoovera na nowo miasto powierzyło pracowni JEMS Architekci (Olgierd Jagiełło, Maciej Miłobędzki, Marcin Sadowski, Jerzy Szczepanik-Dzikowski, Dariusz Wasak, Piotr Lisowski) we współpracy z Bartoszem Śniadowskim, Łukaszem Kucińskim oraz pracownią RS Architektura Krajobrazu. Zarząd Terenów Publicznych podpisał wartą 22,6 mln zł umowę z wykonawcą, firmą Mostostal, w dniu 17 września 2007 r.
Uporządkowanie tego zaniedbanego miejsca i uczynienie zeń atrakcyjnego publicznego placu w ogrodowym otoczeniu to główny cel projektu. Podstawową decyzją przestrzenną było usytuowanie obniżonego w stosunku do Krakowskiego Przedmieścia podłużnego placu na osi skweru, pomiędzy historycznymi pomnikami. Ten czytelny zabieg pozwolił na stworzenie lepszych relacji skweru z otaczającą go, położoną na dwóch poziomach ulicą
– czytamy na stronie autorów projektu.
Kluczowym elementem całego założenia miał być nowy, w większości podziemny pawilon. Usytuowanie pod ziemią miało pozwolić na uzyskanie znacznej powierzchni bez wznoszenia przy historycznej ulicy dużego nowoczesnego budynku. Dla obiektu zaplanowano miks funkcji:
- część naziemną (kiosk) o powierzchni użytkowej 9,35 m²,
- podziemną część gastronomiczno-wystawienniczą oraz część naziemną z kawiarnią o łącznej powierzchni użytkowej 475,57 m²,
- podziemną część obejmującą szalet o powierzchni użytkowej 101,63 m²,
- podziemną część obejmującą pomieszczenia z infrastrukturą teletechniczną.
Przeszklone ściany elewacji frontowej pawilonu umieszczono na prowadnicach, co miało umożliwić ich rozsuwanie i np. wystawianie stolików kawiarni na zewnątrz. Tylną elewację obłożono piaskowcem. W celu zapewnienia dostępu osobom z niepełnosprawnym w obiekcie powstała winda.
Przemianie uległa też przestrzeń otaczająca pawilon. Posadzono nowe drzewa i przeorganizowano zieleń niską, a bliżej pomnika Mickiewicza utworzono fontannę w formie kaskady.
Nowe obiekty: pawilon kawiarni, kiosk, publiczne toalety, podziemne: restauracja i galeria zostały wpisane w układ istniejących i nowoprojektowanych kamiennych murów. „Stopnie wodne” zamykające plac od południa pozwalają włączyć pomnik Mickiewicza w kompozycję skweru. Umieszczony pomiędzy murami dach pawilonu, obleczony miedzianymi siatkami stapia się ze „szczotkami” strzyżonych żywopłotów. Ma sprawiać wrażenie „jakby tu zawsze był”, bądź jakby go wcale nie było. 15 – metrowej szerokości szklana witryna pawilonu, całkowicie otwierana w lecie pozwala zintegrować plac z wnętrzami obiektu.
– podkreślają architekci.
Ambicje, nadzieje, nagrody, problemy
Oddany do użytku 5 grudnia 2008 r. nowy skwer Hoovera był w skali miasta inwestycją niewielką, jednak miasto przypisywało jej duże znaczenie. Obiektowi urządzono uroczyste otwarcie z koncertem, podczas którego wykonywano przedwojenne piosenki, zaś dzień później pracownia JEMS Architekci świętowała w pawilonie swoje 20-lecie. Dawne utwory nie były zresztą jedynym nawiązaniem do II RP – podobnie jak wtedy, tak i u progu XXI w. mieszkańcom obiecywano, że na skwerze Hoovera będą mogli skorzystać z najbardziej luksusowych toalet publicznych w mieście.
Dziś otwieranie z pompą niewielkiego skweru może dziwić, lecz warto pamiętać, że było to zaledwie 4 lata po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, kiedy to Warszawa dopiero rozpoczynała proces estetyzacji przestrzeni publicznej. Na Placu Defilad wciąż stały jeszcze wówczas hale Kupieckich Domów Towarowych, a modernizacja zaniedbanej ul. Świętokrzyskiej miała nastąpić dopiero w 2014 r., przy okazji budowy metra. W takich realiach elegancki, zielony plac z pawilonem rzeczywiście robiły duże wrażenie. Wkrótce pawilon JEMS-ów obsypano nominacjami i nagrodami:
- 2008: nominacja do Nagrody Architektonicznej Prezydenta m. st. Warszawy,
- 2009: pierwsza nagroda w XIII edycji konkursu „Polski Cement w Architekturze”,
- 2010: nominacja do Europejskiej Nagrody Architektonicznej im. Miesa van der Rohe.
Chodziło nam o zbudowanie miejsca, które by intensywnie żyło życiem ulicy, jednej z najbardziej reprezentacyjnych ulic stolicy, jaką jest Krakowskie Przedmieście. Cieszymy się, że kolejny kawałek miasta został zrewitalizowany. Zostało to zrobione na zasadzie symbiozy, a nie kontrastu. Powstał nowy plac publiczny, których szczególnie w Warszawie jest ciągle mało
– mówił wówczas Maciej Miłobędzki ze spółki JEMS Architekci, cytowany przez magazyn „Budownictwo, Technologie, Architektura” przy okazji nagrody z 2009 r.
Nowy pawilon miał być nie tylko przykładem nowej jakości przestrzeni miejskiej, ale też ważnym punktem na kulturalnej mapie miasta. Jak pisała w 2008 r. „Sztuka Architektury”, miało to być miejsce do organizacji wystaw, koncertów i innych imprez. „Dlatego znajdujące się tu restauracja i kawiarnia nie mogą być przeciętnymi lokalami gastronomicznymi” – pisano z naciskiem. Miasto mówiło o tej inwestycji jako o „ukoronowaniu rewitalizacji Krakowskiego Przedmieścia”. Już na samym początku pojawił się jednak zgrzyt: w momencie otwierania pawilonu wciąż nie miał on wybranego najemcy, gdyż przedłużyły się procedury.
Jak się okazało, był to omen przyszłych trudności. W latach 2008–2015 najemcą pawilonu było Centrum Artystyczne Fabryka Trzciny, którego założycielem był znany kompozytor Wojciech Trzciński. W czerwcu 2015 r. Zarząd Terenów Publicznych poinformował jednak o zamknięciu lokalu z powodu gigantycznego zadłużenia. Miasto do dziś bezskutecznie usiłuje odzyskać kwotę niemal 2,3 mln zł.
Później też nie szło dobrze. W latach 2015–2017 w pawilonie okazjonalnie odbywały się wydarzenia organizowane przez należącą do miasta Stołeczną Estradę, zaś w latach 2017–2019 z przerwami działał tu klub Akwarium. Problemem było jednak regularne zalewanie podziemnej części pawilonu przez wody opadowe. Jak dowiedział się tvn24.pl, to właśnie problemy z odwodnieniem są głównym powodem, dla którego od stycznia 2022 r. pawilon nie miał żadnego najemcy i nie będzie go miał w najbliższej przyszłości.
Miasto od kilku lat stopniowo remontuje obiekt, zaś na przełom 2026 i 2027 r. zaplanowano wymianę zużytej windy towarowej. Urzędnicy podają też, iż „prowadzą rozmowy na temat zagospodarowania i przeznaczenia obiektu”. Na ten moment przyszłość nagradzanego pawilonu stoi zatem pod znakiem zapytania. Kawiarnia i galeria są zamknięte, fontannę w formie kaskady wyłączono. Tyle dobrego, że działa chociaż toaleta.
- Przejdź do galerii: Warszawskie absurdy