Spis treści
Metro Wilanowska ze sknoconą przesiadką. Miasto oddało działkę deweloperowi
Okolice metra Wilanowska, czyli dawnego Dworca Południowego to jeden z najważniejszych węzłów przesiadkowych w Warszawie. Codziennie tysiące osób przesiadają się między autobusami, tramwajami i metrem. W latach 30. znaczenie tego węzła jeszcze wzrośnie, gdyż miasto podłączy do niego także 4. linię metra biegnącą z Tarchomina na Wilanów.
Niestety, choć od budowy stacji M4 Wilanowska dzieli nas minimum dekada, urzędnicy już pogrzebali szansę na wygodną przesiadkę między liniami metra. Przypomnijmy, że trwają obecnie prace przedprojektowe dla linii M4, w ramach których ustalane są m.in. dokładne lokalizacje przystanków. W okolicach Wilanowskiej eksperci firmy Metroprojekt początkowo zaproponowali stację M4 w sensownym miejscu – pomiędzy pętlą autobusową a stacją M1. Dzięki temu przesiadki miały być szybkie i wygodne.
Niestety, miasto samo pokrzyżowało sobie plany. W 2024 r. urzędnicy odstąpili bowiem działkę pod stację M4 firmie Dom Development. W zamian miasto uzyskało działkę na Zawadach, na której planuje zbudować bardzo potrzebną w tym miejscu szkołę. W 2026 r. deweloper na uzyskanym terenie rozpoczął realizację inwestycji Apartamenty Metro Wilanowska projektu Grupy 5 Architekci.
W efekcie planiści zmuszeni byli odsunąć planowaną stację metra od istniejącej. Według obecnej, wciąż nieostatecznej koncepcji stacja M4 Wilanowska powstanie w w rejonie pętli autobusowej – ponad 200 m od stacji M1. Pasażerowie chcący się przesiąść między pociągami będą musieli zatem przejść długim podziemnym tunelem i dwukrotnie pokonać bramki biletowe.
- Czytaj także: "Jaka wielka jest Warszawa! Ile domów, ile ludzi!". Witamy w Hongkongu na Mokotowie. Tu żadna działka nie może stać pusta
Są zyski, są straty, nie ma planowania
Przesunięcie stacji M4 ma zarówno minusy, jak i plusy. Te pierwsze są oczywiste – tysiące pasażerów codziennie będą tracić czas podczas przesiadek z metra do metra, a konieczność dobudowania długiego tunelu zwiększy koszty inwestycji. 200 m nie jest oczywiście odległością nie do pokonania, ale osoby z większym bagażem czy mające trudności w poruszaniu się z pewnością te dodatkowe metry odczują. Trzeba też pamiętać, że im dłuższa przesiadka, tym większe ryzyko, że pociąg czy autobus podróżnemu ucieknie.
Na zmianie lokalizacji zyskają z kolei osoby przesiadające się z M4 do autobusów i tramwajów (lub odwrotnie), gdyż im droga przesiadki się skróci. Bliżej do metra będą mieć także mieszkańcy bloków w rejonie skrzyżowania Alei Wilanowskiej, ul. Puławskiej i Alei Niepodległości. W szerszej perspektywie „zwycięscy” są również mieszkańcy Zawad, którzy dzięki wymianie działek szybciej będą mieć szkołę.
Niezależnie jednak od rachunku zysków i strat trudno nie zadać pytania: gdzie jest planowanie miasta? Dlaczego jedni urzędnicy planują gdzieś stację metra, a drudzy odstępują tę samą lokalizację deweloperowi? Czemu, zamiast scalać i tak zbyt rozlany węzeł przesiadkowy Metro Wilanowska, rozlewa się on jeszcze bardziej? Zmiana planów razi tym bardziej, że jeszcze w 2017 r. miasto zapowiadało w tym miejscu nowoczesny Dworzec Południowy, z zadaszoną pętlą autobusową i parkingiem P+R. Dekadę później nikt w ratuszu już o tej wizji nie pamięta.
Dla Wilanowskiej jeszcze nie wszystko stracone?
Oczywiście wszystko jest jeszcze przesądzone. Prace przedprojektowe nad linią M4 potrwają do 2027 r., a zatem lokalizacje stacji mogą się jeszcze do pewnego stopnia zmieniać. Przykładem choćby okolice Marymontu, gdzie najpierw planowano stacje M1 i M4 obok siebie, a teraz – według nieoficjalnych ustaleń „Gazety Wyborczej” – mają znaleźć się jedna nad drugą. W teorii takie samo rozwiązanie można by było zastosować na Wilanowskiej. Oznaczałoby to dla pasażerów przesiadki wyjątkowo krótkie: schodami lub windą z peronu wprost na peron.
Kluczowe jest jednak pytanie, czy urzędnikom będzie aż tak zależało. Dotychczasowa historia planowania i budowy metra w Warszawie sugeruje raczej, że o docelowych rozwiązaniach na dziesiątki lat decydują chwilowe oszczędności i wygoda budowania. Przykłady można mnożyć:
- stację M2 Rondo Daszyńskiego odsunięto poza skrzyżowanie, żeby nie rozkopywać na czas budowy ważnego węzła drogowego,
- zamiast zbudować stacje M1 i M2 Świętokrzyska nad sobą, zbudowano je obok siebie, a podstawową drogę przesiadki wytyczono dookoła, przez antresolę, z dwukrotnym pokonywaniem bramek biletowych,
- przesiadkę między M2 i M3 na Stadionie Narodowym również zaplanowano przez antresolę nad torami, a jednocześnie zamontowano schody ruchome tylko w górę (i tylko po 1 ciągu schodów ruchomych, podczas gdy np. Politechnika ma 2 ciągi).
Czy węzeł Metro Wilanowska również padnie ofiarą krótkowzroczności i braku planowania? Dowiemy się w przyszłym roku, gdy zapadną ostateczne decyzje, ale trudno robić sobie nadzieję, że tym razem będzie inaczej.
- Przejdź do galerii: Budowa Apartamentów Metro Wilanowska