Spis treści
Kamienica Kacperskich przy placu Unii Lubelskiej, warszawskie „Żelazko”
U zbiegu Marszałkowskiej, Polnej i placu Unii Lubelskiej stoi jeden z najbardziej rozpoznawalnych przedwojennych domów czynszowych Warszawy. Dziewięciokondygnacyjna kamienica, której klinowata bryła zamyka perspektywę Marszałkowskiej, otrzymała przydomek „Żelazko”. Budowę prowadzono na początku drugiej dekady XX wieku, a obiekt oddano do użytku w 1914 roku. W chwili ukończenia należał do dwóch najwyższych budynków mieszkalnych w mieście.
Źródła nie są zgodne co do inwestora kamienicy. Najczęściej powtarzana wersja wskazuje Stanisława Kowalskiego, kupca przybyłego z prowincji, który chciał ulokować kapitał w warszawskiej nieruchomości. Historyk architektury Jerzy S. Majewski podchodzi jednak do tej opowieści ostrożnie i za możliwego inicjatora budowy uznaje Stanisława Kacperskiego.
Pewne jest, że Stanisław i Kazimiera Kacperscy przez lata byli właścicielami domu, a od ich nazwiska pochodzi jego utrwalona nazwa. W 1938 roku sprzedali nieruchomość Państwowemu Zakładowi Emerytalnemu za 1,3 mln zł.
Autor nieznany
Nazwiska architekta kamienicy dotychczas nie udało się potwierdzić. Sam budynek jest jednak czytelnym przykładem warszawskiego wczesnego modernizmu, połączonego z uproszczonym klasycyzmem. Elewacje nie są tak przeładowane dekoracją jak fasady późnych kamienic eklektycznych. Ich monumentalny charakter tworzą przede wszystkim mocne podziały pionowe, rytm wysokich okien, wykusze, balkony i oszczędnie stosowany detal.
Od strony placu bryła zwęża się, przybierając niemal wieżowy charakter, co dodatkowo podkreśla wysokość domu. W rozwiązaniu fasad ważniejsza od nadmiaru ornamentów jest kompozycja całej bryły, dostosowana do eksponowanego narożnika i kształtu parceli.
O formie kamienicy zdecydowała przede wszystkim działka. Wąska, trapezoidalna parcela została szczelnie wypełniona rzutem zbliżonym do litery A. Między skrzydłami pozostawiono miniaturowe podwórko-studnię o wymiarach około 2 na 4 na 8 metrów, przykryte od góry szklanym świetlikiem.
Zobacz także: Zaprojektowali go najlepiej opłacani architekci lat 30. "Nowy dom na Nowym Świecie" był połączeniem luksusu i rozrywki
Na podwórko wychodzą okna klatek schodowych i korytarzy, nie zaś pokojów mieszkalnych. Lokale mogły więc otrzymać okna w trzech elewacjach zewnętrznych: od Marszałkowskiej, Polnej i ówczesnego Ronda Mokotowskiego. Dzięki temu reklamowano je jako mieszkania frontowe i dobrze doświetlone. Nietypowy układ pozwolił maksymalnie wykorzystać kosztowną parcelę, choć odbyło się to kosztem bardzo ciasnej przestrzeni wewnętrznej.
Luksusowa kamienica z windami i centralnym odkurzaczem
W domu urządzono głównie mieszkania trzy- i czteropokojowe oraz mniejsze pokoje kawalerskie. Jak na realia sprzed I wojny światowej obiekt miał wyjątkowo nowoczesne wyposażenie: elektryczność, centralne ogrzewanie, kuchnie gazowe, spiżarnie, hydrofory, pralnię i instalację centralnego odkurzania.
Mieszkańcom służyły trzy windy, a schody reprezentacyjnych klatek wyłożono białym marmurem. Parter przeznaczono na sklepy, natomiast główne wejście od Marszałkowskiej prowadziło do dość ciasnego, ciemnego holu znajdującego się pod podwórkiem-studnią. Kamienica łączyła więc efektowną, wielkomiejską fasadę z wnętrzem podporządkowanym ekonomicznemu wykorzystaniu działki.
W czasie okupacji w kamienicy działała komórka Biura Studiów Oddziału II Informacyjno-Wywiadowczego Armii Krajowej. Sam budynek został uszkodzony już we wrześniu 1939 roku: zniszczeniu uległy dach, poddasze i część najwyższej kondygnacji. Mimo strat konstrukcja oraz znaczna część elewacji przetrwały wojnę, dzięki czemu dom nie podzielił losu wielu kamienic śródmieścia całkowicie zniszczonych w latach 1939-1944. Ocalała także charakterystyczna, smukła sylweta zamykająca południowy odcinek ulicy Marszałkowskiej.
PRL-owskie realia, przebudowy, remonty
Remont z lat 1955-1956 przyniósł podział dużych mieszkań na mniejsze lokale i usunięcie części dekoracji. Zubożono zwieńczenie od placu Unii Lubelskiej, zmieniano układ wnętrz, a około 1970 roku podwórko przecięto na wysokości drugiego piętra stropem z luksferów. Kolejne prace przeprowadzono w latach 80.
W następnych latach część budynku pełniła funkcje mieszkań socjalnych, a brak kompleksowej modernizacji pogłębiał problemy techniczne. Na początku XXI wieku opisywano pęknięcia murów, zawilgocenia i postępujące zaniedbanie. Dawny symbol mieszkaniowego komfortu stopniowo tracił standard, choć jego wartość architektoniczna pozostawała czytelna.
Kamienicę objęto ochroną konserwatorską i wpisano do rejestru zabytków pod numerem A-920. Przełom przyniosły prace rozpoczęte w 2017 roku. Pierwszy etap objął wschodnią i południową elewację, a miasto przekazało na konserwację 500 tys. zł, czyli 70 proc. kosztów. Oczyszczono i naprawiono tynki oraz detal architektoniczny, a od strony placu Unii Lubelskiej odtworzono utracone zwieńczenie. Renowacja ponownie uczyniła czytelnymi pionowe podziały i dekorację fasad, przypominając o pierwotnej randze budynku w panoramie przedwojennej Warszawy.
„Żelazko” nadal pełni funkcje użytkowe i pozostaje jednym z najważniejszych akcentów architektonicznych placu Unii Lubelskiej. Po konserwacji elewacji budynek odzyskał reprezentacyjny wygląd, choć jego wnętrza noszą ślady licznych przekształceń. Kamienica jest dziś nie tylko zabytkiem, lecz także materialnym zapisem przemian warszawskiego mieszkalnictwa (w wersji premium): od przedwojennego domu wyposażonego w techniczne nowinki, przez wojenne uszkodzenia i powojenne podziały, po współczesną ochronę konserwatorską.
Zobacz także: Słońce miało wpadać do każdego pokoju, a za oknami - ogród z basenem. Oto kamienice przy Al. Niepodległości i Asfaltowej
Artykuł powstał przy wsparciu AI.