Życie w fabryce
Toskańskie miasto Capezzano Pianore leży niedaleko Lukki i morza. Porastają je plantacje winogron i drzew oliwnych z długą tradycją. Ale i uwielbiana przez turystów Toskania nie jest w stanie obronić się przed zmianami - nieczynny zabytkowy budynek dawnej tłoczni oliwy najpierw służył za pracownię dla rzeźbiarza, a teraz stał się domem o wnętrzu trochę tylko mniej surowym niż jego formalna nazwa - PTS_A.
Zobacz także: Weekend w najlepszym domu na świecie. Arka Roberta Koniecznego skończyła już 10 lat
Matką adaptacji jest architektka Alessandra Bartali. Nowa funkcja miała nie wypierać przeszłości i zachowywać bezcenny historyczny kontekst i nawarstwienia. Bartali zachowała elementy przypominające o poprzednich użytkownikach i pozwoliła, by przemysłowa geneza obiektu nadal determinowała sposób postrzegania wnętrza. Mały ceglany komin przed domem stał się tego symbolem. To pamiątka po przemysłowym rozdziale, ale wcale nie martwa. Dostała bowiem nową funkcję - połączona z piecem opalanym drewnem karmi mieszkańców. Podobne rozwiązanie znajdziemy nieco bliżej niż we Włoszech, bo w Katowicach, w dawnej fabryce porcelany Bogucice. Pod kominem, wysoką dominantą całego kompleksu, w nowym piecu, pieczona jest pizza neapolitańska.
Przed włoskim domem w tłoczni powstało też patio o powierzchni 100 m². Betonowy trakt biegnie pomiędzy prostokątnym polem żwiru a drewnianą strefą jadalnianą. Ograniczona paleta materiałów, wyrazista geometria i zestawienie surowych powierzchni z cieplejszym drewnem. To spójna zapowiedź wnętrza.
Osiem i pół metra pustki
Do środka prowadzi duże przeszklone wejście ujęte w czarne podziały o industrialnym charakterze. Za nim otwiera się wnętrze o wysokości 8,5 m, doświetlane pasmowymi oknami umieszczonymi wysoko na ścianach. Otwartej przestrzeni dawnej hali nie rozdrobniono zamkniętymi pomieszczeniami. Jej skala pozostaje odczuwalna, a jednolita posadzka z żywicy imitująca cement spaja kolejne części domu – od strefy dziennej po sypialną.
Nowe przegrody wykonano z pustaków szklanych, dzięki czemu światło może przenikać w głąb budynku. Służą jednocześnie jako delikatny i lekki w odbiorze ornament, nie osłabiając swoją obecnością fabrycznego charakteru budynku. Antresolę oparto na czarnych konstrukcjach metalowych. Drewniane okładziny ścian i schodów równoważą chłód szkła, betonu i stali, a neonowe instalacje zaznaczają akcenty.
Beton w ogóle i w szczególe
W PTS_A beton nie jest tylko elementem konstrukcyjnym. Odlano z niego także wyposażenie: zaprojektowany przez architektkę stół, podstawę sofy w kształcie litery L, sześcienny stolik kawowy, półki, donice i blat kuchenny. Nawet wannę wykonano bezpośrednio w żelbecie, a umywalka przyjęła postać prostokątnego monolitu odlanego na miejscu. Detal, konstrukcja i mebel tworzą jeden system, zgodny z życzeniem klienta, który oczekiwał "brutalistycznego domu".
Zachowano również długą, ukośną belkę stropową. Zamiast ją ukrywać, włączono ją w nowy porządek przestrzenny jako czytelny ślad przeszłości. Architekci i architektki coraz częściej i odważniej korzystają dziś z betonowej estetyki. Neobrutalistyczne czy neomodernistyczne tendencje widzimy też oczywiście w Polsce - choćby w powszechnie chwalonym Wydziale Psychologii UW od architektów z Projektu Praga, którzy, gołym okiem widać, garściami czerpali z dziedzictwa powojennego modernizmu.
Tak jak w powojennych realizacjach, tak i w dzisiejszych interpretacjach surowość materiałów zmiękcza się cieplejszymi materiałami. Bartali zadbała o to również poprzez detal wyposażenia. Brązowe sztruksowe poduszki na betonowej sofie, drewniane akcenty, gładkie tapicerki jednocześnie wydobywają i uspokajają chłód betonu.
Nowy budynek Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego: