Tu zabawiano arystokratyczną śmietankę Warszawy. Potem rezydowali w niej m.in. prezydenci Kwaśniewski, Kaczyński czy Duda

Zanim ulica Foksal stała się adresem najbardziej luksusowych rezydencji stolicy, jej nazwa - będąca spolszczeniem angielskiego Vauxhall – kojarzyła się z ekskluzywnymi ogrodami rozrywkowymi, w których bankierzy i arystokracja podziwiali pokazy sztucznych ogni i pionierskie loty balonem. To właśnie w tym miejscu, przesiąkniętym duchem oświeceniowych zabaw, pod koniec XIX wieku stanął budynek, który stał się nie tylko domem dla siedmiorga dzieci hrabiego Konstantego Przeździeckiego, ale i skarbcem polskiej kultury. Pałac Przeździeckich przy Foksal 6 to obiekt o wielu twarzach - od neorenesansowej według Marcelego Berenta, przez monumentalne muzeum-bibliotekę Józefa Hussa, aż po powojenną, klasycyzującą rekonstrukcję, która gościła najważniejsze osoby w państwie.

Architektura - wizja Marcelego Berenta

Początki pałacu sięgają lat 1878-1879, kiedy to na zlecenie hrabiego Konstantego Przeździeckiego i jego żony Izabeli wzniesiono trzykondygnacyjną rezydencję miejską. Projektantem był Marceli Berent (wymieniany też w różnych źródłach jako Berendt), warszawski budowniczy, który zasłynął m.in. dokończeniem prac nad Hotelem Europejskim po śmierci Henryka Marconiego.

Pierwotny budynek był utrzymany w czystym stylu neorenesansowym. Była to budowla o nieregularnej bryle, bogato zdobiona tarasami, która harmonijnie łączyła funkcje mieszkalne z reprezentacyjnymi. Wnętrza zaprojektowano tak, by mogły pomieścić liczną rodzinę fundatorów, ale już wtedy myślano o miejscu na gromadzone z pasją kolekcje dzieł sztuki. Rezydencja ta stała się nowym, ważnym punktem na mapie Warszawy, wyznaczając standardy dla luksusowej zabudowy ulicy Foksal.

Czytaj też: Gości woziły kryształowa winda i elektryczne omnibusy. Było centralne ogrzewanie i żelbetowe stropy - Hotel Bristol ma już 125 lat i zaprasza do zwiedzania

Skrzydło Józefa Hussa i biblioteka, która była muzeum

Prawdziwy przełom w architekturze kompleksu nastąpił w latach 1891–1892. Wówczas to pałac rozbudowano o skrzydło sięgające w stronę ulicy Szczyglej, zaprojektowane przez jednego z najważniejszych architektów warszawskiego eklektyzmu - Józefa Hussa. Huss, autor m.in. Kamienicy pod Gryfami, stworzył dwukondygnacyjne, jednoprzestrzenne wnętrze z wewnętrzną galerią, przeznaczone na Bibliotekę Ordynacji Przeździeckich.

Nie była to zwykła domowa czytelnia. Skrzydło biblioteczne pełniło rolę prywatnego muzeum i archiwum rodowego. Przechowywano tu skarby narodowe - od książek z bibliotek królów Zygmunta Augusta i Jana III Sobieskiego, przez 600 inkunabułów, aż po archiwa rodziny Kościuszków i Legionów Polskich we Włoszech. Zbiory liczyły - zależnie od okresu inwentaryzacji - od 30 do nawet 60 tysięcy woluminów. Choć biblioteka była własnością prywatną, Przeździeccy udostępniali ją naukowcom i studentom, finansując jej działanie z dochodów z należących do nich kamienic. To właśnie ta część kompleksu, zaprojektowana przez Hussa, stanowiła o randze Foksal 6 jako instytutu naukowego.

Wrzesień 1939 i 1944 – tragiczna data dla Foksal 6

Tragiczna data 25 września 1939 roku na zawsze zmieniła oblicze pałacu. Podczas brutalnego bombardowania Warszawy budynek został trafiony i niemal całkowicie spłonął. Zniszczeniu uległa większość bezcennych zbiorów i zbiorów artystycznych. Część uratowanych dokumentów przeniesiono na ulicę Szczyglą 3, jednak i to miejsce spłonęło w 1944 roku podczas powstania.

Z tej pożogi ocalał jeden z najbardziej niezwykłych zabytków – autograf „Grażyny” Adama Mickiewicza. Rękopis, oprawiony w grubą skórę, został wydobyty z gruzów przez kustosza Zygmunta Wdowiszewskiego. Choć do dziś nosi ślady ognia, przetrwał jako niemy świadek zagłady rezydencji i obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Literatury.

Od Klubu Dyplomatycznego do rezydencji prezydentów

Po nacjonalizacji obiekt stał się znany jako Pałacyk MSZ. Przez dekady działał tu Klub Dyplomatyczny, będący miejscem oficjalnych przyjęć i spotkań z zagranicznymi delegacjami.

W wolnej Polsce pałac stał się przystankiem dla nowo wybranych głów państwa. W jego wnętrzach, przy marmurowych schodach i w salach z malowanymi plafonami, urzędowali prezydenci elekci - Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński oraz Andrzej Duda. To tutaj, w sercu Warszawy, zapadały pierwsze decyzje dotyczące przyszłości kraju, zanim nowi prezydenci oficjalnie objęli swoje urzędy.

Współczesność pod opieką mecenatu

Dziś, po odzyskaniu nieruchomości przez spadkobierców i późniejszej sprzedaży w 2016 roku, właścicielem obiektu jest według wielu źródeł Roman Karkosik. To biznesmen, jeden z najbogoatszych ludzi w Polsce, który ostatnio zasłynął budową największego w Polsce religijnego  pomnika w Konotopiu. To wysoki na 55 metrów - pomnik Maryi. Oficjalna strona pałacu podkreśla, że inwestor przeprowadził kompleksową renowację we współpracy z konserwatorami zabytków, przywracając blask wnętrzom i elewacjom. Obecnie pałac, o kubaturze około 12 tys. m³, funkcjonuje jako luksusowy obiekt prywatny i reprezentacyjny, będąc jedną z najlepiej utrzymanych pamiątek po dawnej świetności warszawskiej arystokracji.

Choć bezpowrotnie utracono skrzydło biblioteczne Józefa Hussa, Pałac Przeździeckich pozostaje obiektem warstwowym - świadectwem XIX-wiecznego prestiżu, wojennej katastrofy i powojennej woli odbudowy stolicy.

SANATO w Zakopanem
Podcast Architektoniczny
Zamczystość, czyli po co Polakom potrzebne są zamki