Spis treści
Balustrady ze stalowych krat
Dom na działce w Podkowie Leśnej mógł bez większych wątpliwości zostać przeznaczony do wyburzenia. Jego wiek, wyraźnie odciśnięty na stanie technicznym budynku, zdawał się przesądzać o takim scenariuszu. Mimo że został już zakwalifikowany do całkowitej rozbiórki, inwestor podjął inną decyzję. Dom zostaje. Rezygnacja z wyburzenia wpisała się w szersze dążenie do ochrony miejsca – jego wielowarstwowej roślinności oraz piaszczystej wydmy.
Czytaj także: Wydziale, trzy razy na tak, przechodzisz! Znamy wyniki Nagrody Roku SARP 2026: Ta realizacja wygrała aż w trzech kategoriach
Obecność istniejącego domu na działce zdeterminowała kolejne decyzje projektowe. Pierwszym krokiem było oczyszczenie oryginalnej tkanki budynku z warstw wykończeniowych. Skuto tynki zewnętrzne i wewnętrzne, a podczas prac rozbiórkowych każdorazowo podejmowano indywidualne decyzje dotyczące poszczególnych elementów – czy powinny zostać usunięte, czy zachowane. Ponowne wykorzystanie materiałów i detali stanowiło integralną część projektu. Zachowano schody. Wybrane przewody kominowe wykorzystano jako szachty instalacyjne. Cegłę z rozbiórki przeznaczono do ponownego użycia, a część stalowych krat przekształcono w balustrady. Piaskowiec z podmurówki zostanie wykorzystany w przyszłości przy aranżacji tarasu.
W otoczeniu domu usunięto jedynie dwa drzewa. Pozostały drzewostan udało się zachować, co zaowocowało rzadkim efektem – nową konstrukcję otoczył dojrzały las. Drewno z wyciętych drzew przeznaczono do wykonania zabudowy meblowej.
Funkcje intymne w wyciszonym ostańcu
Nowe ściany wokół zachowanego ostańca wykonano w technologii prefabrykowanego CLT, co umożliwiło montaż bez użycia ciężkiego sprzętu. Zamiast garażu zaprojektowano otwartą wiatę, pełniącą również funkcję strefy wejściowej. Nowa konstrukcja z CLT działa jednocześnie jako swoisty bufor pomiędzy lasem a zwartą, ceglaną bryłą istniejącego domu. Dzięki przeszkleniom i otwarciom stare i nowe zyskują możliwość wzajemnego przenikania się. Wnętrze zachowanego budynku, niższe i bardziej wyciszone, skupia funkcje bardziej intymne, niepotrzebujące ciągłego kontaktu z zewnętrzem - takie jak gabinet czy czytelnia. W przeciwieństwie do nich, nowe pomieszczenia o drewnianych ścianach są wyższe, pełne światła i otwarte na obecność lasu.
Pomieszczenia w budynku zostały ułożone tak, aby prowadząc użytkownika w głąb domu, jednocześnie stopniowo unosić go ponad poziom terenu. Najniżej, najbliżej ziemi, znajduje się zagłębiony pokój ogrodnika – w tym przypadku również inwestora i mieszkańca domu. Od poziomu wiaty wejściowej wnętrza wznoszą się coraz wyżej: przez kuchnię, jadalnię i salon, aż do oranżerii otwartej na ogród i las. Oranżeria płynnie przechodzi w gabinet, zacierając granicę między przestrzenią do pracy a otoczeniem przyrody.
Pasywny regulator temperatury
Na piętrze zlokalizowano strefę nocną: sypialnie dzieci, czytelnię, klatkę schodową oraz sypialnię rodziców z salonem kąpielowym i tarasem. Architekci umożliwili również wyjście na dach, gdzie w zagłębionym decku urządzono miejsce do odpoczynku pośród koron drzew.
Czytaj także: Tak dorastał najstarszy dom w Krakowie. Wokół biegały świnie, z kranów lało się piwo, za rogiem wznoszono modlitwy
Zachowana masa istniejącego budynku jest nie tylko świadectwem historii miejsca i wyrazem szacunku dla materiałów. Pełni także bardzo praktyczną funkcję konstrukcyjną i środowiskową – działa jako pasywny regulator temperatury, stabilizując warunki wewnętrzne zarówno latem, jak i zimą. Dzięki temu właściciele mogli zrezygnować z klimatyzacji, wykorzystując naturalne właściwości materiałów oraz zacienienie zapewniane przez otaczające drzewa. Korony dębów chronią wnętrza przed przegrzewaniem, współtworząc komfortowy mikroklimat domu.