Wiek niewinności

i

Autor: archiwum serwisu

Wiek niewinności

2018-06-29 1:30

Powieść Edith Wharton stanowi świetne uzupełnienie Koolhaasowskiego Delirycznego Nowego Jorku, który koncentrował się na inwestorach, wizjonerach i architektach, a nie na nabywcach i użytkownikach architektury. W Wieku niewinności obserwujemy, jak powstają podwaliny dla współczesnego rozwoju miast. To wówczas wykształcił się mechanizm bezrefleksyjnych wyborów mieszkaniowych – pozornie niewinny, niczym tytułowy wiek – recenzja Moniki Arczyńskiej.

Wiek niewinności to portret nowojorskich wyższych sfer w latach 70. XIX wieku. Oprócz śledzenia romansowego wątku warto skupić się na ówczesnym rozwoju Manhattanu. Etykieta i obowiązujące bezwzględne zasady dotyczą każdej sfery życia arystokracji. Nie wolno pozwolić sobie na najdrobniejsze odchylenie od przyjętej normy. Nawet wybór jasnego kamienia elewacyjnego jest dowodem ekscentryczności.

Restrykcyjną stabilizację narusza hrabina Oleńska, przyzwyczajona do swobodniejszego europejskiego stylu życia, która wybiera „zły adres”. Arystokracji wypadało wówczas kupować deweloperskie domy w nudnych, nowych – dziś centralnie położonych na Manhattanie – dzielnicach, doceniając ich solidność i nowoczesne instalacje wodno-kanalizacyjne. Powieść stanowi świetne uzupełnienie Koolhaasowskiego Delirycznego Nowego Jorku, który koncentrował się na inwestorach, wizjonerach i architektach, a nie na nabywcach i użytkownikach architektury. W Wieku niewinności obserwujemy, jak powstają podwaliny dla współczesnego rozwoju miast. To wówczas wykształcił się mechanizm bezrefleksyjnych wyborów mieszkaniowych – pozornie niewinny, niczym tytułowy wiek.