Spis treści
Miasto - ogród w Gliwicach
Układ inspirowany ideą miasta-ogrodu, niska zabudowa jednorodzinna, dużo zieleni, spójna architektura domów i ulic. Wjazd na osiedle bramą, wkomponowaną w Dom Wspólnoty, w którym nie tylko były biura, ale też świetlica i miejsce na imprezy. Wokół centralnego placu, który dziś nosi nazwę Plac Jaśminu, zwarta jedno- lub dwukondygnacyjna zabudowa z warsztatami rzemieślniczymi i sklepami na parterze, a na górze - mieszkaniami. Na przedłużeniu osi Domu Wspólnoty - pełnowymiarowy stadion sportowy z boiskiem, bieżnią i trybunami. Obok niego stanąć miała szkoła i mieszkania dla nauczycieli, a naprzeciw - basen pływacki. Brzmi świetnie, prawda? Są tu też ulice Orchidei, Storczyków, Magnolii...
Trudno dziś uwierzyć, jak mocno na powstanie i wygląd tego osiedla wpłynęła propaganda i polityka i że to jeden z najbardziej ambitnych projektów urbanistycznych III Rzeszy na Górnym Śląsku. Dziś stanowi cenny zabytek architektury i urbanistyki, choć jego geneza jest nierozerwalnie związana z ideologią nazistowską. Jest to jedno z najlepiej zachowanych historycznych założeń urbanistycznych tego typu w Polsce.
Budowa nowych osiedli mieszkaniowych w niemieckiej części Górnego Śląska po podziale regionu w 1922 r. była jednym z elementów lokalnej polityki osadniczej i remedium na problemy lokalowe spowodowane przemieszczeniami ludności górnośląskiej między Polską a Niemcami. W Gliwicach ich budowę nadzorował architekt miejski Karl Schabik, współtwórca generalnego planu rozwoju miasta - pisze historyk Bogusław Tracz w publikacji dla Muzeum w Gliwicach.
Jak powstawało modelowe osiedle?
Osiedle Eichenkamp (Wilcze Gardło) wyrosło na południowo-zachodnich obrzeżach Gliwic, w lesie na północ od Smolnicy, potocznie zwanym Wilkiem, w latach 30. XX wieku. Kiedy powstawało, było zaledwie kilka kilometrów od granicy, co też miało znaczenie propagandowe. Zostało zaprojektowane pod nadzorem lokalnego architekta Rudolfa Fischera (jego rola w projekcie nie jest dziś do końca jasna, do czego wrócę) jako modelowa osada dla SA w ramach kampanii „Dziękczynienia Narodu” w latach 1937–1941. 9 maja 1937 pierwszą łopatę na placu budowy wbił Viktor Lutze, szef sztabu SA. Powstawało dla rodzin zasłużonych funkcjonariuszy SA, NSDAP, a przede wszystkim dla niemieckich kombatantów z I wojny światowej.
Wcześniej, w 1936 roku władze III Rzeszy opracowały wytyczne dotyczące budowy tzw. osiedli wzorcowych (Mustersiedlungen). Miały one:
- propagować nazistowską wizję życia rodzinnego,
- zapewniać mieszkańcom częściową samowystarczalność dzięki ogrodom i zabudowaniom gospodarczym,
- stanowić wzór dla podobnych inwestycji w całych Niemczech
Źródło finansowania pierwotnej inwestycji to kampania Dankopfer der Nation. W rozmowie opublikowanej przez „Spotkania z Zabytkami” Marta Paszko, która dogłębnie zajęła się historią Wilczego Gardła wyjaśnia, że budowę realizowano w ramach kampanii, będącej zbiórką organizowaną z okazji urodzin Hitlera. Z zebranych środków miały powstawać osiedla na terenach pogranicznych, w tym na Górnym Śląsku. Oznacza to, że pierwotny model finansowania i sprawstwa był partyjno-państwowy i ideologiczny, a nie komunalny.
Wilcze Gardło. Planowanie, budowa i logika urbanistyczna
W warstwie urbanistycznej Wilcze Gardło było projektem wyjątkowo spójnym.
Oś kompozycyjna osiedla zaczynała się długim budynkiem z bramą, zwanym Domem Wspólnoty, przechodziła przez centralny plac o funkcji handlowo-usługowej, a następnie prowadziła ku dalszym elementom założenia. Wokół osi rozmieszczono zabudowę zróżnicowaną typologicznie — domy wolnostojące, bliźniaki i szeregówki — ale podporządkowaną jednej idei: stworzeniu „idealnej starogermańskiej wioski”, łączącej Heimatstil z elementami miasta-ogrodu. Budynki miały własne ogrody, a wspólnota miała dążyć do samowystarczalności przez uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Zakładano, że każda z rodzin otrzyma co najmniej 60 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej w postaci osobnego, podpiwniczonego domu z ogrodem.
Program osiedla obejmował również architekturę użyteczności publicznej podporządkowaną ideologii: szkołę, stadion, amfiteatr i Dom Wspólnoty. Co istotne, w planach istniały również obiekty niezrealizowane, m.in. schronisko Hitlerjugend i ratusz z wieżą zegarową i swastyką.
Zaplanowano tu 290 domów przy 12 ulicach wokół dużego placu. Domów prostych i pozbawionych dekoracji.
Marta Paszko mówiła w przytoczonym wywiadzie wprost, że w urbanistykę osiedla wpisano narzędzia kontroli społecznej: aktywność mieszkańców miała zamierać wieczorem, a życie nocne praktycznie nie miało istnieć. Sam układ przestrzenny służył więc nie tylko wygodzie zamieszkania, ale też wzajemnej obserwacji, dyscyplinie i kształtowaniu zwartej, ideologicznie podporządkowanej wspólnoty.
Publikacja o Wilczym Gardle w formacie pdf jest dostępna tu.
Powojenne zasiedlenie, polityka mieszkaniowa i przemiany społeczne
Źródła miejskie i muzealne pozwalają w miarę jasno odtworzyć przejście od osiedla nazistowskiego do osiedla powojennego. Pierwsi mieszkańcy wprowadzili się w 1941, a po zakończeniu wojny na osiedlu zostały zaledwie trzy do pięciu rodzin; reszta uciekła (głównie w 1944 przed wkroczeniem Armii Czerwonej). Przez pewien czas domy stały puste, częściowo zajmowali je także mieszkańcy okolicznych wsi. Część domów, zwłaszcza na obrzeżach, nawet nie była niewykończona.
W 1946 roku na osiedle zaczęli wprowadzać się reemigranci z Francji, robotnicy wracający do Polski w odpowiedzi na apele władz ludowych. Wówczas ściągano wykwalifikowaną siłę roboczą dla górnictwa i hutnictwa. I znów Wilcze Gardło stało się elementem polityki i użytecznym zasobem mieszkaniowym możliwym do szybkiego obsadzenia. To wtedy też osiedle zaczęto nazywać "Mała Francja", "Mały Paryż" czy "Paryżewo". Po wojnie powstały tu przedszkole, basen i ogródek jordanowski.
- Czytaj też: Metamorfoza domu z lat 30.
Architekt Rudolf Fischer
zawód wykonywał już w okresie republiki Weimarskiej, osiedł w Bytomiu, działał też w Katowicach. Rola Rudolfa Fischera w tym konkretnie projekcie wymaga doprecyzowania i wcale nie jest do końca jasna. W oficjalnym materiale Muzeum w Gliwicach pojawia się on jako bytomski architekt, który zaprojektował osiedle. Jednak nowsza interpretacja Marty Paszko wskazuje, że Fischer mógł być raczej lokalnym rysownikiem lub wykonawcą projektu, podczas gdy sama koncepcja miała powstać „bliżej Berlina”, w pracowniach Deutsche Arbeitsfront, jako model możliwy do powielania w różnych lokalizacjach.