Spis treści
Aż 3-miesięczna regeneracja w naturze
Domy Wczasów Dziecięcych powstały po II wojnie światowej jako element systemu oświaty i opieki. Jednym z pierwszych był Państwowy Dom Wczasowy w Piwnicznej, który rozpoczął działalność 1 czerwca 1947 roku. Początkowo były przeznaczone przede wszystkim dla dzieci z terenów uprzemysłowionych i innych obszarów o niekorzystnych warunkach środowiskowych. Uczniowie wyjeżdżali do miejscowości górskich, nadmorskich i podgórskich, gdzie przez kilka tygodni lub nawet trzy miesiące łączyli naukę z pobytem prozdrowotnym. Organizowano turnusy dla dzieci z wadami postawy, chorobami reumatycznymi czy problemami układu oddechowego.
Czytaj także: Zwiędła Maciejka stoi między Magnolią i Tulipanem. To nie jest zaczarowany ogród, to niegdyś luksusowy dom wczasowy
Placówki działają do dzisiaj. Według danych Systemu Informacji Oświatowej z 15 czerwca 2026 roku funkcjonują 24 Domy Wczasów Dziecięcych, w tym 10 publicznych i 14 niepublicznych. W 19 placówkach zatrudnionych jest 162 nauczycieli. Pracuje w nich również 24 pracowników na stanowiskach kierowniczych oraz 111 osób odpowiedzialnych za administrację, obsługę i zaplecze techniczne.
Koniec Domów Wczasów Dziecięcych?
Pod koniec czerwca 2026 roku do wykazu prac legislacyjnych trafił projekt rozporządzenia dotyczącego części publicznych placówek oświatowych. Ministerstwo Edukacji proponuje zakończenie działalności Domów Wczasów Dziecięcych w ich obecnej formule. Od 1 stycznia 2027 roku funkcję placówek zapewniających opiekę uczniom podczas nauki poza miejscem zamieszkania miałyby pełnić wyłącznie bursy. Wejście rozporządzenia w życie zaplanowano na 31 lipca 2026 roku.
Resort uzasadnia zmianę tym, że współczesne pobyty w DWD trwają zwykle pięć lub sześć dni. W ocenie ministerstwa tak krótki czas pozwala jedynie uzupełniać proces edukacyjny, a nie prowadzić go w sposób rzeczywisty. Zwraca także uwagę na sposób wykazywania uczestników w Systemie Informacji Oświatowej. Część uczniów korzystających z wyjazdów szkolnych lub wypoczynku jest ujmowana jako wychowankowie DWD, co w przypadku placówek niepublicznych może wpływać na wysokość dotacji przekazywanych przez samorządy.
40 turnusów i 3 tysiące dzieci
Ministerstwo wskazuje również na niewielkie zainteresowanie prowadzeniem Domów Wczasów Dziecięcych. Nie odnosi się jednak do liczby dzieci korzystających z ich oferty. Tymczasem są placówki, które nie mają problemu z frekwencją. O Domu Wczasów Dziecięcych w Jodłówce Tuchowskiej poseł Piotr Górnikiewicz mówi:
To nie jest relikt przeszłości. To placówka, która każdego roku organizuje około 40 turnusów i przyjmuje blisko 3 tysiące dzieci. Rodzice i organizatorzy wypoczynku doceniają jej ofertę, a terminy rezerwowane są z kilkuletnim wyprzedzeniem.
Poseł zapowiedział złożenie interpelacji do Ministerstwa Edukacji z pytaniami o powody planowanych zmian oraz apel o ponowne przeanalizowanie decyzji. Jak podkreśla, sprawa dotyczy nie tylko ośrodka w Jodłówce Tuchowskiej, ale wszystkich Domów Wczasów Dziecięcych w Polsce.
„To nie może być koniec”
Równolegle ruszyła internetowa petycja przeciwko likwidacji DWD. Jej autorzy przekonują, że najbardziej ucierpią dzieci z mniej zamożnych rodzin i małych miejscowości, dla których takie wyjazdy są często jedyną szansą na udział w zajęciach edukacyjnych poza szkołą. W mediach społecznościowych pojawia się wiele komentarzy rodziców. Jedna z mam napisała: „To nie może być koniec. Za dwa lata mam zarezerwowany termin.” Głos zabierają także rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, którzy od lat korzystają z oferty DWD i mają już zarezerwowane kolejne pobyty.
Znaczenie ma również koszt. Domy Wczasów Dziecięcych należą do najtańszych form zorganizowanych wyjazdów edukacyjnych. W części placówek doba z noclegiem i wyżywieniem kosztuje około 50 zł, a pełny pakiet z zajęciami około 150 zł. Jeśli projekt wejdzie w życie, konsekwencje odczują nie tylko same placówki. Zmiany dotkną także pracowników, lokalne społeczności oraz tysiące dzieci korzystających z tej formy wyjazdów.