Spis treści
Nostalgia wczasów pod gruszą
Jest koniec lat 60. XX wieku. Częstochowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego „Ceba” budują ośrodek wypoczynkowy: z drewnianymi, kolorowymi domkami letniskowymi, świetlicą i wspólnym zapleczem. Między budynkami sadzone są młode drzewa.
Czytaj także: Jeden z najpopularniejszych urbeksów w Polsce przestał istnieć. Mozaika w sarkofagu, neony w magazynie, "Kiekrz" w gruzie
Architektura ośrodka wpisuje się w znacznie szerszy nurt wypoczynkowy. Drewniane domki letniskowe to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu polskich ośrodków wypoczynkowych lat 70. Ich popularność wynika przede wszystkim z ekonomii. Są tanie w budowie, powstają z łatwo dostępnych materiałów i można je szybko montować. Wraz z rozwojem polityki socjalnej państwa i rozbudową zakładowych ośrodków wczasowych tego typu zabudowa zaczęła pojawiać się nad jeziorami, rzekami i w lasach w całej Polsce.
Ich niewielka powierzchnia mieści głównie miejsca do spania, a standard ogranicza się do minimum. Nie mają dostępu do bieżącej wody, kanalizacji ani ogrzewania. Domki zostają "rozrzucone" po zielonym terenie i wkomponowane w ramy większego założenia z alejkami, świetlicą i wspólną infrastrukturą.
Przez kolejne dwadzieścia lat ośrodek wybudowany przez Zakłady Przemysłu Bawełnianego „Ceba” służy pracownikom zakładów i ich rodzinom. Organizowane są tu wakacyjne turnusy, kolonie, animacje dla dzieci i wydarzenia integracyjne. Wieczorami w powietrzu unosi się zapach ogniska i pieczonych kiełbasek, rano – świeżego prania. Dla wielu osób ośrodek nad Pilicą staje się miejscem corocznych letnich wyjazdów.
Kościołowi za „symboliczną złotówkę”
Po transformacji ustrojowej ośrodek zmienia właściciela. Według jednej z rodzinnych historii zostaje przekazany kościołowi za „symboliczną złotówkę”. Nadal pełni funkcję rekreacyjną – tym razem prawdopodobnie jako miejsce wypoczynku duchownych. Nie jest to odosobniona sytuacja. Jak pisze Joanna Bogajewska-Danek w publikacji pt. "Wielkopolska jako region wypoczynkowy w okresie polski ludowej: domki letniskowe, ich typy i zmiany po 1989":
Wraz z nadejściem kapitalizmu okazywało się, że utrzymanie i prowadzenie zakładowych ośrodków wypoczynkowych jest nierentowne, a przedsiębiorstwa musiały dopłacać do ich funkcjonowania. Rozpoczęła się sprzedaż zarówno dużych ośrodków, jak i domków letniskowych, szczególnie gdy firmy były prywatyzowane.
Mijają kolejne lata. Pod koniec lat 90. małżeństwo Pietruczuków wraca do Polski po kilku latach spędzonych w Kanadzie. Szukają miejsca do życia i początkowo kupują zrujnowany budynek znajdujący się obok ośrodka. Dopiero później nabywają od księży cały kompleks z domkami. W okolicy nowa właścicielka szybko zyskuje przydomek „Kanadyjka”. Staje się rozpoznawalna w lokalnej społeczności dzięki energii, z jaką angażuje się w kolejne inicjatywy.
W latach 1998–2005 nowi właściciele wraz z rodziną mieszkają w Krzętowie. Największą inwestycją jest remont dawnego budynku gospodarczego, który zostaje przekształcony w agroturystykę. Równolegle rozwija się oferta turystyczna. Powstaje wypożyczalnia kajaków wykorzystująca potencjał Pilicy, a domki letniskowe ponownie zaczynają przyjmować gości. Właściciele nie ograniczają się jednak do prowadzenia noclegów. Organizują wydarzenia kulturalne, współpracują ze szkołą i lokalnymi organizacjami oraz angażują mieszkańców we wspólne projekty. To właśnie wtedy okolica zaczyna być postrzegana jako kierunek turystyczny.
Pod koniec lat 90. domki padają ofiarą powodzi - te najbliżej rzeki zostają zalane aż do połowy. Po terenie ośrodka trzeba pływać w kajaku.
Drugie życie domków nad Pilicą
W 2005 roku rodzina przeprowadza się do Szczecinka. Agroturystyka w sąsiednim budynku zostaje wydzierżawiona i działa dalej, ale domki letniskowe zostają zamknięte. Przez następne dziesięć lat pozostają nieużytkowane. Teren zarasta, ścieżki znikają pod chwastami i krzewami, a budynki stopniowo niszczeją.
Czytaj także: Metamorfoza domu wczasowego z PRL. Ośrodek we Fromborku ma domki na słupach, by nie uszkadzać korzeni drzew
Przełom następuje około 2015 roku, kiedy jedna z córek właścicieli podejmuje się porządkowania ośrodka. Razem ze znajomymi spędza lato, dosłownie odkopując ścieżki i oczyszczając teren. W kolejnych sezonach rozpoczynają się systematyczne remonty. Od początku wiadomo, że modernizacja nie będzie polegała na przebudowie. Celem jest zachowanie charakteru miejsca. W następnych latach odnowione zostają wszystkie domki. Z wnętrz usunięto starą płytę pilśniową, zastępując ją drewnianym wykończeniem. Zewnętrzne elewacje pozostawiono w oryginalnej formie, ograniczając się do ich odświeżenia. Dzięki temu domki zachowały pierwotne proporcje i charakter.
Około 2018 roku ośrodek ponownie otwiera się dla gości. Wraca wynajem domków i pole namiotowe, rozpoczynając kolejny etap funkcjonowania tego miejsca. Od tego czasu modernizacja prowadzona jest stopniowo. Wyremontowano świetlicę, wymieniono oświetlenie na cieplejsze, odnawiane są podłogi i kolejne elementy wspólnej infrastruktury.
Powrót wczasowiczów po kilku dekadach
Od kilku lat za rozwój miejsca odpowiada Asia, druga córka właścicieli. Kontynuuje rodzinny sposób myślenia o ośrodku. Działalność turystyczną łączy równolegle z wydarzeniami społecznymi i kulturalnymi. Ośrodek działa sezonowo – od maja do końca sierpnia. Niektórzy z dawnych gości wracają tu do dziś, rozpoznając domki, świetlicę i układ całego założenia. Jak wspomina Asia:
Niedawno przyjechał do nas mężczyzna, który był tu na koloniach jako czterolatek, prawie sześćdziesiąt lat temu. Jego rodzina była związana z Cebą, więc trafił tu jako dziecko pracowników zakładu. Teraz wrócił już ze swoją rodziną. Pamiętał, w którym domku mieszkał.
Drzewa posadzone ponad pół wieku temu tworzą dziś dojrzały krajobraz i są jednym z największych atutów tego miejsca. Nie wszystkim gościom odpowiada jednak prosty standard domków: brak łazienek, nieszczelne okna czy zachowane oryginalne rozwiązania z lat 70. Równolegle, dla wielu stałych bywalców, właśnie to jest największym urokiem ośrodka. Przyjeżdżają tu nie po hotelowy komfort, ale po spokój, którego osiągnięcie umożliwiają im polowe warunki. Uczucie nostalgii, które im towarzyszy, jest tylko wisienką na torcie.