Poza materią, czyli o przypadkach architektury niezbudowanej

Niezbudowana z jakichś przyczyn, zbudowana i zburzona, odbudowana wedle pamięci i wyobrażeń przeszłości i przyszłości, czy opowiedziana, pomyślana, pokazana gestem - jak postrzegamy architekturę niezbudowaną? Publikujemy tekst autorstwa Marcina Bratańca, który ukazał się w zimowym wydaniu Architektury-murator.

Wychyleni w przyszłości – jak rozmawiać o tym, co nadchodzi i zmieniać definicje piękna w architekturze? I Marketing w Architekturze

Architektura niezbudowana

Architektura w ujęciu części architektów istnieje wyłącznie w postaci materialnej. Być może jest jednak możliwa także w sferze obrazów, dźwięków i słów? Ulubiony przez architektów Italo Calvino opisuje niewidzialne miasta, tworząc na pozór nierealne i wyłącznie artystyczne obrazy. Jego dzieła wciąż zasilają wyobraźnię. Być może w ten sposób pisarz staje się urbanistą, architektem projektującym przestrzeń naszej wyobraźni?

Czytaj także: Nowa siedziba Instytutu Goethego w Krakowie: wysmakowane danie fusion

Może Hotel Hilberta da się zbudować w przestrzeni wirtualnej zasiedlonej przez nasze awatary? Czy to również będzie architekturą? Czy przestrzeń gier komputerowych, na przykład ta zabudowana w Minecrafcie, będąca inspiracją do tworzenia realnych rozwiązań, sama jest przestrzenią architektoniczną?

Nasze komentarze i myśli stają się powidokami, które potem kształtują nasze projekty. Obrazy architektury, które funkcjonują w powszechnej świadomości, stają się punktami odniesienia, choć nie można ich bezpośrednio doświadczyć. Z architekturą zbudowaną jest – przynajmniej na pozór – łatwiej. Piękna albo niepiękna. Funkcjonalna albo nie. Kwestia do zbadania i oceny w bezpośrednim doświadczeniu. Z tą niezbudowaną bywa różnie. 

newton
Autor: il. Wikipedia/ CC BY-SA 1.0 Rysunek cenotafu Newtona, proj. Étienne-Louis Boullée z 1784 roku

Czasem narysowana bez zamiaru obleczenia w materię. Czasem niezbudowana z jakichś przyczyn. Czasem zbudowana i zburzona jak Kartagina. Czasem zbudowana, zaginiona i odnaleziona w szczątkach spod popiołu, jak domy w Pompejach. Czasem odbudowana wedle pamięci i wyobrażeń przeszłości i przyszłości jak Warszawa. Ale bywa i zapisana, opowiedziana, pomyślana, pokazana gestem. Choć niematerialna, pozostaje w wyobraźni, odciska ślad, ścieżkę, którą idzie się łatwiej, albo z której kierunku trudno zrezygnować.

Alternatywne historie

Co by było, gdyby Niemcy skonstruowali bombę wcześniej niż Amerykanie? Co by było, gdyby generał nie wprowadził stanu wojennego? Jak to by było mieć plan? Co by było, gdyby wszystko poszło zgodnie z planem? Gdyby znalazły się pieniądze na realizację tego projektu, obecnie ta dzielnica wyglądałaby inaczej. Gdyby decyzje polityczne były konsekwentnie wdrażane, dzisiaj osiedla mieszkaniowe i przestrzeń byłyby piękniejsze. Czy to na pewno jest miś na miarę naszych możliwości? Czy zapytaliśmy wszystkich, których powinniśmy byli zapytać? Może w formularzu wśród odpowiedzi A, B i C trzeba było zaznaczyć B, a może jednak A i C, albo obie były prawdziwe? Gdyby…

Czytaj także: Dworzec w Zakopanem. Zaglądamy do środka zmodernizowanego dworca

Pasjonujemy się takimi rozważaniami, szczególnie jeśli dotyczą nas. Gdybym wygrał ten konkurs i gdyby zbudowano mój projekt, byłbym największym architektem… Europy, no, w Polsce na pewno, a co najmniej najważniejszym na mojej ulicy. Każdy z nas przechowuje takie wizje – w szufladzie, na dysku, w głowie, w opowieści. Mamy też nasze odwieczne obrzędy – narysowałem taki piękny projekt, gdyby go zbudowali, jak chciałem, moje dzieło byłoby wielkie i ja byłbym wielki…. Jak u Monty Pythona w Skeczu o architektach – z Johnem Cleese’em prezentującym deweloperom mieszkaniowym swoje dzieło życia – projekt rzeźni i komentującym w uniesieniu „nieporozumienie” co do przeznaczenia budynku: Takiej właśnie świńskiej, filistyńskiej ignorancji oczekiwałem od was, ograniczonych tępaków, bez iskierki twórczej!!! (…) macie w nosie biednego artystę!!! – to w wersji heroicznej. Gdyby zbudowano mój projekt, ludziom żyłoby się lepiej – to w wariancie prometejskim.

Muzeum_Neandertalczyka
Autor: Dzięki uprzejmości pracowni Barozzi Veiga/ Materiały prasowe Niezbudowane Muzeum Neandertalczyka w hiszpańskim Piloñie, proj. Barozzi Veiga, stało się scenografią filmu Blade Runner 2049

Naturalnym polem bitewnym alternatywnych historii jest oczywiście pole konkursów architektonicznych. Stawałem wielokrotnie w te szranki. Byłem po obu stronach – jako uczestnik i jako sędzia. Z moich doświadczeń wynika, że wyjątkowe są sytuacje, kiedy wybrany zostaje projekt gorszy od tych uszeregowanych na dalszych pozycjach. Zazwyczaj z dalszego miejsca składałem gratulacje autorom zwycięskich prac. Zazwyczaj. Czasem pod czaszką miotał się John Cleese. Myślę natomiast, że rozważanie co by było, gdyby wygrała druga nagroda, gdyby piąta została doceniona i sprawy potoczyły się inaczej, może być pożyteczne pod warunkiem, że służy wiedzy, wysnuwaniu wniosków, a nie wyciąganiu konsekwencji wobec sędziów i wygranych.

Wizje i odbicia

Mówimy: co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Historia temu przeczy. Wciąż powstają nowe analizy wyobrażonego cenotafu Newtona, autorstwa Étienna Louisa Boullée z 1784 roku. Publikowane są prace naukowe roztrząsające niezrealizowane projekty Le Corbusiera czy Synagogi Hurva, autorstwa Louisa Kahna z roku 1967.

Dziś technologia nadaje nowe życie projektom, które wydawały się skazane na byt wyłącznie wyobrażony. Cenotaf, synagogę można dziś zwiedzić wirtualnie. Także słynne Danteum narysowane przez Giuseppe Terragniego i Pietra Lingeri w roku 1938 doczekało się symulacji komputerowych. Ale to zapewne nieostatnie słowo w historii tej wizji. Niemożliwa w swoim czasie do realizacji konstrukcja ze szklanym, niemal niematerialnym przekryciem opartym na szklanych kolumnach dziś staje się realna. Być może z tej wizji czerpią na przykład szklane pawilony Apple’a. Powstaje więc pytanie o potencjał wizji.

Czy na pewno tylko na papierze zostanie Linearny System Ciągły Oskara Hansena? Może powoli autostrady obrosną ciągłą tkanką miejską? Może to już się dzieje? Czy na pewno Terra-X Stefana Müllera to tylko science fiction?

niezbudowane-3
Autor: Dzięki uprzejmości Miastoprojektu / materiały prasowe/ Materiały prasowe Makieta Nowej Huty daje poczucie niedokończonego planu urbanistycznego tej części Krakowa

Bywają również sytuacje, kiedy niezbudowane Muzeum Neandertalczyka w hiszpańskim Piloñie staje się scenografią filmu Blade Runner 2049. Współautor, architekt Alberto Veiga stwierdził: To fantastyczne! Dobrze wiedzieć, że projekty, które projektujesz, ale nie są realizowane, mogą mieć inne rezultaty. Wyobraź sobie, że nasz projekt został uwieczniony w Blade Runnerze! Portal ArchDaily napisał zaś o unieśmiertelnieniu tej koncepcji w filmie, co być może jest tylko zabiegiem marketingowym producentów, a może rzeczywistym przekonaniem o przewadze ulotnego medium nad trwałą materią betonu. I kolejnym głosem w dyskusji o architektonicznych bytach.

Przesunięcia

Przypadki niezrealizowanych projektów bywają różne. Są wśród nich konkursowe projekty rozpoczęte i niezakończone, które zyskały inną nową formę, jak lubelski Teatr w Budowie, autorstwa Bolesława Stelmacha z zespołem. Są też i takie, które wracają po latach. Nasze przekonania o odejściu projektów w sferę narysowanych wizji bywają mylne. Czasem te, które wydają się już trwale pogrzebane w archiwum, zyskują materialną formę.

Tak było z projektem Hali 100-lecia Cracovii Biura Projektów Lewicki Łatak, wybranym w konkursie w roku 2008, a zrealizowanym i nagradzanym dopiero 10 lat później. Tak jest z obecnie – czyli po 20 latach (!!!) – realizowaną kładką Ludwinów-Kazimierz, tego samego biura, które konkurs wygrało w roku 2006. Te dwa przypadki renomowanej pracowni być może są dobrą wróżbą dla jej kolejnego ważnego konkursowego projektu, czyli przebudowy dawnego Hotelu Cracovia na Muzeum Designu i Architektury. Pozostaje życzyć autorom, by czas do realizacji nie był wynikiem postępu liniowego. Te przykłady dowodzą, że projekt narysowany w każdej chwili może przejść w sferę materialną.

niezbudowane-4
Autor: Szkic przebudowy Hotelu Cracovia na Muzeum Designu i Architektury, proj. Biuro Projektów Lewicki Łatak/ Materiały prasowe Szkic przebudowy Hotelu Cracovia na Muzeum Designu i Architektury, proj. Biuro Projektów Lewicki Łatak

W kontekście rozważań o zbudowanym i niezbudowanym ciekawe są zresztą kolejne warstwy palimpsestu rysowania i budowania Hotelu Cracovia, który powstał na rozpoczętych już fundamentach według wcześniejszego projektu przeznaczonego na siedzibę Okręgowych Związków Zawodowych, a zakończonego według nowego projektu Witolda Cęckiewicza z zespołem. Skomplikowanego obrazu dopełniają wariantowe wizje samego profesora, które dotyczą przebudowy hotelu planowanej na początku XXI wieku i konkurujące z wizjami pracowni pracujących dla ówczesnego właściciela.

Istnienia równoległe

Miasto, którego doświadczam, które mnie doświadcza na co dzień, ma także swoje równoległe istnienia i formy, bo również tutaj każda epoka, każda generacja rządzących i architektów zostawią po sobie niezrealizowane wizje. Spośród tych nowszych w długiej historii miasta są takie, które wciąż wracają i stają się z różnych powodów źródłem dyskusji – jako punkty zwrotne, jako analizy możliwości, jako lustra czy otwarcia widoków.

Czytaj także: Emil House pod Krakowem - odmieniony dom z katalogu

Są przedwojenne plany Wielkiego Krakowa. Jest i trudne niezrealizowane a narysowane dziedzictwo wojny i okupacji, które Międzynarodowe Centrum Kultury wydobyło z archiwów, w roku 2022 poświęcając mu wystawę. Do dziś budzą emocje lub przerażenie plany zabudowy Dębnik czy stworzenia niemieckiej dzielnicy rządowej na krakowskich Błoniach.Po socrealistycznej epoce wymyślania i budowy N owej Huty pozostały powidoki Ratusza i poczucie niedokończonego planu urbanistycznego z niezagospodarowanym Placem Centralnym i zielonym jeziorem Łąk Nowohuckich w miejscu planowanego zalewu. Te zamierzenia powracały i z całą pewnością będą jeszcze przedmiotem dyskusji i interpretacji.

Z tych moim zdaniem ważnych zapomnianych, a przysłoniętych kamieniem i złoceniem chciałbym przywołać niezrealizowany projekt Centrum Jana Pawła II w Łagiewnikach, który dawał szansę na inną wizję architektury kościelnej. W roku 2007 zorganizowano konkurs sędziowany m.in. przez laureata Nagrody Pritzkera Rafaela Moneo, w wyniku którego wybrano projekty Hou Liang z Szanghaju, firmy Aedas CE z Warszawy i Holgaard Arkitekter z Danii. Dziś jednak na wzgórzu Białych Mórz dominuje pastiszowa architektura kierująca ku bizantyjskiej – w różnych znaczeniach tego określenia – tradycji kościoła. Może to kolejny znak groteskowego tańca Johna Cleese’a. A może – wobec podobnych losów warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej – rodzi się myśl: czy to my architekci nie potrafiliśmy odczytać pytania?

Re-wizje

Chcemy rozmawiać o projektach, które nie zostały zbudowane, o planach, które nie doszły do materialnego skutku. Mówić o tym, co mogło się zdarzyć, o tym jak mogłoby być. O tym, czy byłoby lepiej, czy tylko inaczej. To rozmowy o projektowaniu, bo w nim leży racja bytu projektanta.

Według słownikowej definicji „projektować” oznacza zamierzać coś zrobić zgodnie z wcześniej przygotowanym planem. Zatem paradoksalnie,kiedy projekt staje się materialną formą, przestajemy odgrywać rolę projektanta, a materię we władanie bierze życie, sprawdzając zaproponowane rozwiązania. Podobno tę prawdę z niespodziewaną pokorą stwierdził nieugięty Le Corbusier na widok przebudów i przekształceń jego purystycznego osiedla Le Pessac w słynnym już zdaniu Życie ma zawsze rację, a architektura się myli.

Aż do kolejnego momentu, kiedy znów potrzebne staje się przygotowanie planu. Wtedy – świadomie lub nie – ponownie czerpiemy z zasobów architektonicznego muzeum architektury. Także tych poza materią.

Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Spacer po cienkiej czerwonej linii, czyli jak nie stracić równowagi w świecie architektury, mediów i marketingu